Marek Boroń gościem „Pytania dnia”. Spór o ponad 3 miliardy złotych dla policji, rosnąca liczba aktów sabotażu i ostrzeżenia przed skutkami demobilizacji po wojnie w Ukrainie – to główne wątki rozmowy Justyny Dobrosz-Oracz z komendantem głównym policji, gen. insp. Markiem Boroniem, w „Pytaniu dnia”. Rozmowa rozpoczęła się pytaniem o polityczny konflikt wokół środków z programu SAFE. Jeśli prezydent zawetuje ustawę, policja nie dostanie miliardów złotych.– To będzie ogromna strata – przyznał Marek Boroń. – To ponad 3 miliardy złotych. Chcemy wyposażyć policjantów w kamizelki taktyczne z wkładami balistycznymi, kupić broń, inwestować w nowe technologie, w łączność, w informatykę. To dziś podstawa, by działać precyzyjnie i profesjonalnie.Komendant podkreślał, że bezpieczeństwo „nie powinno mieć żadnych barw politycznych” i wyraził zaskoczenie, że wokół finansowania służb trwa spór.To będzie szok dla państwa, jak prezydent zawetuje tę ustawę? – zapytała wprost Justyna Dobrosz-Oracz.– No nie będzie to na pewno zrozumiałe przez całe środowisko, dlaczego nie możemy dostać środków, które zapewnią bezpieczeństwo wszystkim obywatelom naszego kraju – wyjaśnił gość.Policja ma wprawdzie nowy plan modernizacji wart ponad 7 miliardów złotych, ale – jak zaznaczył – potrzeby są większe. W przeciwieństwie do wojska, które ma Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, policja nie ma alternatywnego źródła finansowania.Wojna hybrydowa i sabotażeOmówiono też kwestię zagrożeń, jakie czekają na Polskę ze strony m.in. Rosji. Od listopada odnotowano około 100 tysięcy pożarów. Pojawił się również temat sabotażu na kolei.– Czy były inne próby, które udaremniono? – dopytywała Dobrosz-Oracz.– Były takie próby. Każdą informację weryfikujemy i sprawdzamy. Dlatego tak ważne jest, by obywatele się z nami komunikowali – odpowiedział komendant, przywołując przykład spod Garwolina. Jak mówił, szybkie ustalenie sprawców było możliwe dzięki sygnałom od obywateli.Padło też pytanie o zatrzymanie 25-letniego obywatela Mołdawii na stacji w Kuławach, który miał przy sobie rosyjski dokument.– To było bardzo poważne przestępstwo. Mogło dojść do katastrofy – mówił Marek Boroń, zaznaczając, że sprawę prowadzi Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wskazał na możliwe kontakty zatrzymanego ze „służbami wschodnimi”, ale szczegóły – jak podkreślił – są przedmiotem śledztwa.Co po wojnie w Ukrainie?Komendant zapowiedział również zmiany strukturalne w policji, w tym połączenie Biura Śledczego Policji i Centralnego Biura Zwalczania Przestępczości oraz stworzenie nowego pionu do walki z przestępczością terrorystyczną i terrorem kryminalnym. – Musimy być gotowi na ogromny przemyt broni, który może nastąpić – ostrzegał.W tym kontekście odniósł się do swoich wcześniejszych słów o możliwym wzroście przestępczości po zakończeniu wojny w Ukrainie.– Nie chcę nikogo straszyć, ale państwo płaci mi za to, żebym przewidywał zagrożenia – mówił. – Demobilizacja nastąpi. Tak było po wojnie na Bałkanach czy w Afganistanie. Mnóstwo najemników może zostać wykorzystanych przez grupy przestępcze. Musimy być na to gotowi.– Czy to nie jest przesada? – dopytywała prowadząca. – Jeżeli ktoś tak uważa, to nie pamięta, co wydarzyło się wcześniej. Jeśli nie będziemy reagować dziś, to będzie grzech zaniechania – odpowiedział komendant. Przypomniał o wcześniejszych aktach dywersji i sabotażu oraz podkreślił, że świat i zagrożenia zmieniają się szybciej niż kiedykolwiek.Marek Boroń zapowiedział też wzmocnienie działań w cyberprzestrzeni. Od 1 marca w komendach wojewódzkich mają powstać nowe wydziały do zwalczania przestępczości cyfrowej. – Osoba w sieci wydaje się anonimowa, ale tylko się wydaje – podkreślił.Czytaj też: Etatowi negocjatorzy Trumpa zawodzą. Bez sukcesu w rozmowach z Iranem