Exposé wicepremiera. Obecna sytuacja jest poważna. Świadomość niebezpieczeństwa może paraliżować lub mobilizować. Na paraliż nie wolno nam sobie pozwolić, a pasywność lub liczenie na innych to zaproszenie do eskalacji – podkreślił wicepremier, szef MSZ. Radosław Sikorski przedstawił w Sejmie exposé dotyczące priorytetów polskiej polityki zagranicznej. Sikorski zaznaczył, że już po raz dziesiąty jako szef MSZ przedstawia zadania polskiej dyplomacji. Zapewnił jednak, że obca jest mu rutyna.– Wszyscy dostrzegamy zagrożenie. Sytuacja jest poważna. Świadomość niebezpieczeństwa może paraliżować lub mobilizować. Na paraliż nie wolno nam sobie pozwolić. Pasywność lub liczenie na innych to zaproszenie do eskalacji. Tak samo, jak wykrzykiwanie, że to nie nasza wojna. W nocy z 18 na 19 listopada na skutek rosyjskiego ataku rakietowego na Tarnopol zginęła wraz z mamą siedmioletnia Amelia – obywatelka naszego kraju – powiedział szef MSZ.W Europie coraz głośniej rozbrzmiewają ostrzeżenia przed wojnąJak podkreślił, zadania przed nami są niebywale złożone. – Wielkie przewroty – polityczne, gospodarcze, technologiczne – które zmieniają świat, dokonują się na naszych oczach – zauważył.Sikorski podkreślił, że bezpieczeństwo jest warunkiem realizacji wszystkich innych celów państwa. Tymczasem w różnych krajach Europy padają coraz głośniejsze ostrzeżenia przed wojną.Radosław Sikorski w Sejmie: „Historia wrzuca nas na głęboką wodę”– Premier Danii mówi, że „Europa, która nie ma możliwości i woli samoobrony, w pewnym momencie umrze”. Szef francuskiego sztabu generalnego ostrzega, że kraj musi być gotowy na – cytuję – „utratę dzieci” w potencjalnym konflikcie zbrojnym z Rosją. Sekretarz generalny NATO stwierdza, że – tu znów cytat – „Rosja przyniosła wojnę z powrotem do Europy”, a w związku z tym musimy być przygotowani na konflikt „w skali, jakiej doświadczyli nasi dziadkowie lub pradziadkowie”. Niemiecki minister obrony nie wyklucza scenariusza, w którym Rosja byłaby gotowa zaatakować kraj NATO nie za trzy czy dwa lata, ale nawet w tym roku. Szefowa MI6 ocenia – również wskazując na działania Rosji – że już „poruszamy się w sferze pomiędzy pokojem a wojną” – mówił Radosław Sikorski.CZYTAJ TEŻ: „Potrzebne egzorcyzmy”. Sikorski broni SAFE i krytykuje Kaczyńskiego– Historia wrzuca nas na głęboką wodę. Jak powiedział Jean Monnet, jeden z ojców Unii Europejskiej: „Europa będzie się wykuwała w kryzysach i będzie sumą rozwiązań przyjętych wobec tych kryzysów” – przypomniał wicepremier.„Polska doświadcza 2-3 tysięcy cyberataków dziennie (...). Skala zjawiska powinna niepokoić” Celem wroga jest przestraszyć, podzielić, nastawić różne grupy Polaków przeciwko sobie, osłabić zaufanie do władz politycznych. Kreml nie ustąpi, będzie testował kolejne granice – ostrzegł polityk. Ocenił, że w tej walce ważne jest budowanie odporności polskiego społeczeństwa.Sikorski zauważył, że już teraz na całym kontynencie doświadczamy aktów dywersji i sabotażu. Przypomniał, że polską przestrzeń powietrzną naruszyły rosyjskie drony, doszło do podpaleń, a nawet próby zamachu terrorystycznego na kolei. Zatrzymani sprawcy – przypomniał – działali na zlecenie obcego wywiadu.– Poczucie dezorientacji wzmaga agresja w przestrzeni informacyjnej oraz kampanie „fake newsów” i manipulacji w internecie. Ministerstwo Cyfryzacji informuje, że Polska doświadcza od dwóch do trzech tysięcy cyberataków dziennie. Ogromną większość z nich udaje się odeprzeć, ale skala zjawiska powinna niepokoić – zauważył.Im bardziej podzieleni i skłóceni obywatele, tym bardziej narażony jest kraj Sikorski podkreślił, że celem wroga jest: przestraszyć, podzielić, nastawić różne grupy Polaków przeciwko sobie, osłabić zaufanie do władz politycznych.– Arsenał jest znany: sieci botów rozpowszechniające fałsz i nienawiść; używanie sztucznej inteligencji do tworzenia nieprawdziwych materiałów imitujących rzetelne informacje; wykorzystywanie kryptowalut do finansowania operacji hybrydowych; ataki na infrastrukturę krytyczną; i wreszcie – pożyteczni idioci powielający groźne kłamstwa – powiedział wicepremier. CZYTAJ TEŻ: Sikorski: To Europa płaci za wojnę i zasługuje na udział w negocjacjach– Po tym, jak na nasze niebo wtargnęły rosyjskie drony, ruszyła kampania dezinformacyjna. Jednego dnia dotarła do ośmiu milionów użytkowników polskiego internetu. Sprawcy chcieli zrzucić odpowiedzialność na Ukrainę i NATO. Niestety, znaleźli posłuch także tu – na tej sali. Podobne działania podjęto po eksplozji na linii kolejowej Warszawa-Lublin w listopadzie. Kreml nie ustąpi. Będzie testował kolejne granice. W tej walce ogromnie ważne jest budowanie odporności naszego społeczeństwa. Dlatego od najmłodszego do najstarszego – mieszkańcy i mieszkanki Polski muszą być uzbrojeni w wiedzę, jak radzić sobie z niebezpieczeństwem w internecie. Świadomość tego, kto, co i w jakim celu publikuje, a także solidarność w przeciwdziałaniu dezinformacji to nasz zbiorowy, patriotyczny obowiązek – podkreślił szef MSZ. Jak zaznaczył, Polska na dotychczasowe prowokacje Rosji reagowała stanowczo.„Putin nie chce pokoju, tylko kapitulacji”Wszystkim, którzy uważają, że pomoc Ukrainie jest niepotrzebna czy nieopłacalna, mówię wyraźnie: popełniacie błąd – powiedział polityk. Gdyby Ukraina przegrała, zagrożenie ze strony Rosji nie spadnie, ale wzrośnie – podkreślił.Sikorski zaznaczył, że w Ukrainie trwa wojna, a całkowitą odpowiedzialność ponosi agresor – Rosja. - Ataki na ludność cywilną, na budynki mieszkalne, szkoły, pociągi czy szpitale, to pogwałcenie podstawowych zasad prawa międzynarodowego – zaznaczył.– Putin nie chce pokoju, tylko kapitulacji – oświadczył szef resortu spraw zagranicznych.Obrona kosztowałaby nas więcej niż pomoc UkrainieDodał, że „dzięki odwadze swoich żołnierzy, dzięki poświęceniu obywateli i wsparciu sojuszników na całym świecie – w tym Polski – Ukraina się broni”. – Wszystkim, którzy uważają, że pomoc Ukrainie jest niepotrzebna czy nieopłacalna, mówię wyraźnie: popełniacie błąd – oświadczył.Przywołał wypowiedziane w latach 90. słowa jednego z największych autorytetów w sprawach polskiej polityki wschodniej – Jerzego Giedroycia: „Musimy za wszelką cenę utrzymać niepodległość Ukrainy, Litwy i Białorusi, bo to jest w naszym życiowym interesie” oraz „Gdyby Rosja wchłonęła Ukrainę, to jesteśmy ugotowani, wzięci za gardło”.„Wolna, będąca częścią Zachodu Ukraina to dla nas szansa”– Gdyby Ukraina przegrała, zagrożenie ze strony Rosji nie spadnie, ale wzrośnie. Wyobraźmy sobie, co by było, gdyby czołgi Putina stanęły w Medyce pod Przemyślem. Na wzmacnianie obrony własnego terytorium musielibyśmy przeznaczać o wiele więcej pieniędzy, niż dziś kosztuje nas pomoc Ukrainie – ocenił Sikorski.Podkreślił, że „wolna, będąca częścią Zachodu Ukraina to dla nas szansa”. – Szansa na wyrwanie kłów rosyjskiemu imperializmowi, na wzmocnienie wspólnej obrony, na intensywną współpracę gospodarczą, na wspólne projekty w przemyśle obronnym oraz zaangażowanie naszych przedsiębiorstw w proces obudowy – powiedział.CZYTAJ TEŻ: UE przygotowuje się na rosyjskie ataki na sieci energetyczneSikorski zaznaczył, że Polska „już dziś jest drugim pod względem wartości dostawcą towarów na Ukrainę” a jako konkretny przykład podał „sprzedaż 54 armatohaubic Krab za około trzy miliardy złotych”, która – jak dodał – „jest największym kontraktem eksportowym w historii Polskiej Grupy Zbrojeniowej”.„Ukraińcy mają przed sobą jeszcze dużo pracy”Wicepremier zaznaczył, że w Polsce mamy świadomość problemów współczesnej Ukrainy. – Dostosowywanie się do unijnych standardów, poprawa funkcjonowania państwa, transparentność administracji, wyplenienie korupcji – Ukraińcy mają przed sobą jeszcze dużo pracy. Wynika to z obowiązku wdrożenia umowy stowarzyszeniowej. Wiemy to i chcemy pomóc – pamiętając, ile wysiłku wymagały od nas te same procesy – przypomniał.– Tak jak w latach dziewięćdziesiątych kraje Unii Europejskiej chciały mieć na swojej wschodniej flance ład i przewidywalność – i dlatego wspierały naszą modernizację – tak i my widzimy sens w tym, aby Ukraina się rozwijała i ciążyła ku Unii – zaznaczył szef MSZ. Podkreślił, że „zwycięstwo Kijowa będzie naszym zwycięstwem”. - Rosja – wbrew temu, co mówi jej propaganda – wcale nie wygrywa. Nie dajmy się nabrać. Rosja nie jest i nigdy nie była niepokonana – ocenił minister. – Koalicja państw wspierających Ukrainę może być z siebie dumna: mocno przyłożyliśmy się do hamowania rosyjskiej ofensywy oraz do osłabienia jej gospodarki. Zamroziliśmy blisko 340 miliardów dolarów rezerw Rosyjskiego Banku Centralnego, bo sankcje to narzędzie, które działa – podkreślił.Sikorski w Sejmie: gdyby nie wojna, Rosja nie miałaby dzisiaj problemów gospodarczych– Gdyby Moskwa nie rozpętała wojny w 2014 roku, jej PKB byłby dziś większy o nawet 20 procent. Nie byłoby problemów z dostępem do siły roboczej, a Moskwa nie musiałaby ratować się uzależnieniem od Chin. Rosja popełnia historyczny błąd – na ołtarzu niepotrzebnej wojny składa swoją przyszłość. Rosyjski dyktator pomylił miłość własną z interesem kraju – powiedział Radosław Sikorski.CZYTAJ TEŻ: „Ukraina to potwór, który pożre kraje Zachodu”. Zacharowa straszySzef dyplomacji ocenił, że stawką wojny w Ukrainie jest nie tylko niepodległość tego państwa i nie tylko bezpieczeństwo naszego regionu Europy. – Ta wojna zdecyduje o tym, który podmiot stanie się trzecim – obok Stanów Zjednoczonych i Chin – filarem nowego, globalnego układu sił. Czy będzie to Rosja, czy Unia Europejska? Dla polskiego patrioty wybór powinien być oczywisty – stwierdził. „Wątpliwości co do wagi relacji z USA są niepokojące”– Niestety, pogorszyły się relacje między USA a Europą. To dla Polski szczególne wyzwanie. Sojusz i bliskie związki ze Stanami Zjednoczonymi od dekad były filarem naszej polityki zagranicznej – niezależnie od tego, kto zasiadał w Białym Domu, jaka partia miała większość w Kongresie i kto rządził w Polsce – powiedział wicepremier. Podkreślił, że w tej sprawie nasze społeczeństwo jest zdezorientowane. – Gdy pod koniec stycznia pracownia badawcza zapytała Polaków, czy Stany Zjednoczone są wiarygodnym sojusznikiem, większość – 54 procent – niestety odpowiedziała, że nie są. Przeciwnego zdania było jedynie 35 procent – zauważył.– Wątpliwości co do wagi relacji z USA są niepokojące, ponieważ (...) bezpieczeństwo Polski wzmacniają dwie organizacje, których jesteśmy wzorowymi członkami: Unia Europejska i przede wszystkim NATO. Każda z nich ma inną rolę – nie konkurują ze sobą, ale wzajemnie się dopełniają – powiedział.„Bardzo ważne jest uzgodnienie tak zwanego 'wojskowego Schengen'”Podkreślił, że Polska wzmacnia dwustronne sojusze obronne, a na znaczeniu zyskuje też współpraca w regionie Morza Bałtyckiego. – Łączą nas związki gospodarcze i społeczne, ocena zagrożeń, jak również determinacja do wspólnych działań. Nieprzypadkowo w tym regionie widzimy tak dużą dynamikę wzrostu wydatków obronnych – powiedział szef MSZ. Podkreślił, że Polska wykorzystuje też swoje trwające przewodnictwo w Radzie Państw Morza Bałtyckiego, aby współpracować jeszcze ściślej.CZYTAJ TEŻ: Koniec z rosyjskim gazem. „Musi zostać wyrzucony z Europy”– Wspólnie możemy skuteczniej chronić naszą infrastrukturę krytyczną – gazociągi, ropociągi, kable energetyczne. Pozostajemy otwarci także na współpracę w ramach Bukaresztańskiej Dziewiątki oraz Inicjatywy Trójmorza. Bardzo ważne jest uzgodnienie tak zwanego „wojskowego Schengen”, aby pomoc z zagranicy mogła nadciągnąć nie po wielu tygodniach, lecz znacznie szybciej – bez barier prawnych – dodał. „Członkostwo Polski w Unii Europejskiej nie jest ani dziełem przypadku, ani efektem przymusu”– To suwerenny, strategiczny wybór, jakiego dokonaliśmy w latach 90., oceniając różne możliwe scenariusze rozwoju po upadku komunizmu. Inne drogi były – i nadal są – o wiele mniej korzystne. Polska racja stanu to obecność w Unii Europejskiej i jej współkształtowanie, bo współpraca daje przewagę – powiedział szef resortu dyplomacji. – Tym, którzy chcieliby Unii słabej, albo Unii bez Polski, zwracam uwagę na oczywisty paradoks. Kiedy po latach Bruksela zaczyna realizować nasze postulaty – w sprawie migracji stawiając nacisk na kontrolę granic, w polityce środowiskowej wycofując się z nadmiernych obciążeń, a w relacjach z Rosją sięgając po stanowcze środki w tym obronne, niektórzy polscy politycy sieją antyeuropejską propagandę i chcą nas z Unii wyprowadzić – powiedział Sikorski.„Najpierw planują zepsuć UE, a następnie krytykować za to, że nie działa”Zaznaczył, że Europa potrzebuje reform, bo świat wokół nas szybko się zmienia. – Ale przyszłość kontynentu europejskiego powinna być budowana w oparciu o Unię Europejską, nie na jej gruzach – podkreślił.Wicepremier dodał, że „polskie Ordo Iuris, węgierskie rządowe Kolegium Macieja Korwina we współpracy ze środowiskami amerykańskich nacjonalistów wspólnie budują program na rzecz paraliżu Unii. Najpierw planują ją zepsuć, a następnie krytykować za to, że nie działa”.„To nie członkostwo w Unii prowadzi do utraty suwerenności, lecz odwrotnie”Sikorski podkreślił, że rozpad Unii przyniósłby „nieograniczony, narodowy egoizm, o którym niektórzy, także na tej sali (sejmowej), marzą”.CZYTAJ TEŻ: „Dokonaliśmy przełomu na wieki”. Przechwałki i groźby w przemówieniu Trumpa– Bez instytucji unijnych, które łagodzą napięcia między interesami państw członkowskich, egoizm jednych zderzyłby się z egoizmem innych. Groźne dla bezpieczeństwa i rozwoju Polski konsekwencje łatwo przewidzieć. Nie dajmy sobie wmówić, że członkostwo w Unii jest dla Polski szkodliwe lub – tym bardziej – że zagraża suwerenności (...). To nie członkostwo w Unii prowadzi do utraty suwerenności, lecz odwrotnie, to dzięki odzyskaniu suwerenności mogliśmy przystąpić do Unii Europejskiej – powiedział szef MSZ. „Niemal co trzecie euro z tej kwoty pójdzie na potrzeby jednego kraju: Polski”Wicepremier ocenił, że „zjednoczona Europa to filar Sojuszu Północnoatlantyckiego”, a spośród 27 krajów członkowskich Unii Europejskiej, 23 należą także do NATO.– Obie organizacje się uzupełniają. Dlatego tak ważne jest wykorzystanie potencjału finansowego Unii dla rozwoju obronności. Temu służy Instrument na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy, tak zwany SAFE – powiedział Sikorski. Przypomniał, że kraje UE mają do dyspozycji 150 mld euro „nisko oprocentowanych pożyczek na inwestycje w produkcję przemysłową w dziedzinie obronności” i „niemal co trzecie euro z tej kwoty – w sumie blisko 44 miliardy – pójdzie na potrzeby jednego kraju: Polski”.Szef MSZ podkreślił, że pożyczki pozyskane za pomocą SAFE są „znacznie tańsze niż te zaciągane przez Skarb Państwa” i że Ministerstwo Finansów „szacuje różnicę w kosztach obsługi na nawet 36 miliardów złotych”. – Za tę kwotę do zamówionych już 32 amerykańskich myśliwców F-35 moglibyśmy dodać kolejne 32 oraz ponad 300 transporterów Rosomak produkowanych w Siemianowicach Śląskich – wyliczał.„To nie na Berlin we wrześniu leciały rosyjskie drony, ale na Lublin i Zamość”Ze środków SAFE – zaznaczył polityk – w Polsce sfinansowane mają być przede wszystkim zakupy uzbrojenia w ramach łącznie 129 projektów. Aż 80 proc. wydatków będzie inwestycją w nasz, polski przemysł – podkreślił Sikorski.Dodał, że szef MON deklaruje, że pierwsze baterie z finansowanego w ramach SAFE antydronowego systemu San mogą trafić w tym roku do Polski. – To oznacza, że jeśli instrumentu SAFE nie będzie – i w przypadku kolejnego nalotu w przyszłym roku – nie zestrzelimy rosyjskich dronów nad Polską, to współodpowiedzialność za to poniosą ci, którzy głosują przeciwko SAFE – ostrzegł. CZYTAJ TEŻ: Tak żyje prezydent Ukrainy. Zełenski oprowadził po swoim bunkrze– Opozycja twierdzi, że inwestycje w polską armię służą Berlinowi. Nieprawda. To nie na Berlin we wrześniu leciały rosyjskie drony, ale na Lublin i Zamość. Czy wszystkie dziewiętnaście krajów, które sięgają po środki z programu SAFE, w tym Francja, Finlandia i Węgry, naprawdę chcą zostać koloniami Berlina? Muszą być jakieś granice obsesji. Te inwestycje to najbardziej racjonalna odpowiedź na apele Waszyngtonu – i powinna być rozumiana po obu stronach Atlantyku – powiedział Sikorski.Rozwijanie współpracy z USA w interesie Polski– Chcę podkreślić, że zdaniem rządu w polskim interesie leży rozwijanie strategicznej współpracy z USA: na płaszczyźnie bilateralnej, w ramach NATO oraz grupy G20, czyli platformy zrzeszającej największe światowe gospodarki, w której Amerykanie sprawują w tym roku prezydencję – zaznaczył wicepremier.Jak dodał, „aby jednak współpraca polsko-amerykańska i szerzej współpraca transatlantycka funkcjonowała sprawnie, potrzebne jest zaufanie”. Stwierdził, że od niemal stulecia USA są „nie tylko największym mocarstwem militarnym i gospodarczym, ale też mocarstwem wyjątkowym”, a państwa europejskie „nie obawiały się siły Stanów Zjednoczonych – zapraszały ich wojska i przedsiębiorstwa do siebie”.Szef MSZ dodał, że sojusz polsko-amerykański „opiera się na ponadpartyjnym poparciu w obu naszych krajach i korzystnej współpracy w wielu dziedzinach”. – Częste kontakty – zarówno rządu, jak i pana prezydenta – z władzami USA odzwierciedlają zaangażowanie w rozwój obronności, relacji gospodarczych i współpracy technologicznej. Dla Polski Waszyngton pozostaje najważniejszym partnerem w zakresie współpracy wojskowej – zaznaczył.CZYTAJ TEŻ: Polska zacieśnia relacje z Norwegią. Tak blisko nie współpracowano od latRadosław Sikorski przyznał, że obecnie USA stają przed nowymi wyzwaniami. – Priorytetami dla obecnej administracji są ochrona własnego terytorium, zachodnia półkula oraz region Indo-Pacyfiku. Europa zeszła na dalszy plan, a Rosja jest postrzegana jako zagrożenie przede wszystkim regionalne i potencjalny partner resetu gospodarczego. Czytamy o tym w amerykańskich dokumentach strategicznych, słyszymy podczas rozmów – podkreślił.„Zgadzam się, że cała Europa powinna wziąć większą odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo”– Doceniam otwartość i bezpośredniość obecnej administracji. Zgadzam się, że Europa Zachodnia zbyt długo korzystała z dywidendy pokoju. Zgadzam się, że cała Europa powinna wziąć większą odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo. Zgadzam się, że jako kontynent ludny i zamożny jesteśmy w stanie to zrobić. Tym bardziej że Europa nie potrzebuje armii równej amerykańskiej. Wystarczą nam siły, które odstraszą Putina – zaznaczył.Wicepremier stwierdził, że „na zmiany w USA patrzymy ze zrozumieniem, ale i niepokojem”.– Pamiętamy o historii wsparcia dla Polski ze strony takich prezydentów jak Woodrow Wilson czy Ronald Reagan, kiedy w różnych okolicznościach walczyliśmy o niepodległość. Ale pamiętamy też o Jałcie. Po upadku nazistowskich Niemiec prezydent Franklin Roosevelt chciał pozyskać pomoc Stalina do walki z Japonią. Uzyskał ją, ale kosztem wolności tej części Europy. Amerykański interes narodowy zrealizowano. My zapłaciliśmy cenę – dodał szef dyplomacji.„Byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki. Ale nie możemy być frajerami”Jak podkreślił, „daje to pod rozwagę tym, którzy chcą relacji międzynarodowych opartych wyłącznie na bezwzględnej walce o wąsko rozumiane interesy”. – Nie my określamy interes narodowy Stanów Zjednoczonych. Pytam prawą stronę sali: czy nie dotarło do was, że przedwczoraj Stany Zjednoczone, tak jak Chiny, wstrzymały się od głosu w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w sprawie nienaruszalności granic Ukrainy? Jeśli Japonię z roku 1945. zastąpić dzisiejszymi Chinami, to czy mamy pewność, że interes Stanów Zjednoczonych będzie tożsamy z polskim? – mówił szef MSZ– Byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki. Ale nie możemy być frajerami – oświadczył.Czym jest exposé ministra spraw zagranicznych? Informacja ministra spraw zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2026 roku, zwyczajowo nazywana exposé szefa MSZ, pierwotnie miała być zaprezentowana 11 lutego. Exposé zostało jednak przełożone po tym, jak prezydent Karol Nawrocki zwołał na ten dzień posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego.Wystąpienia szefa dyplomacji w Sejmie wysłuchali m.in. prezydent Nawrocki, premier Donald Tusk, marszałkowie Sejmu i Senatu Włodzimierz Czarzasty oraz Małgorzata Kidawa-Błońska, parlamentarzyści oraz dyplomaci.CZYTAJ TEŻ: Polska firma chce zainwestować w niemiecką rafinerię