Europa widzi zagrożenie. Kraje europejskie położone wzdłuż granicy z Rosją ścigają się w obronie swoich sieci energetycznych przed atakami militarnymi po tym, jak trwające miesiące bombardowanie ukraińskiej sieci energetycznej przez Moskwę ujawniło śmiertelne konsekwencje pozostawienia ważnej infrastruktury bez ochrony. Estonia, Łotwa, Litwa i Polska otrzymały nowe środki finansowe z Unii Europejskiej na pokrycie kosztów środków bezpieczeństwa. Około 113 milionów euro zostanie przeznaczone na szereg nowych środków obronnych, w tym na bariery fizyczne i technologie zagłuszania w celu zapobiegania atakom dronów, obronę cyfrową przed cyberatakami, wojska do obrony instalacji krytycznych oraz zespoły szybkiego reagowania.Komisja Europejska po raz pierwszy przyznała środki UE na ten cel.Kraje UE od dawna martwią się o bezpieczeństwo dostaw energii, ale nacisk na fizyczną obronę infrastruktury elektroenergetycznej jest nowością i odzwierciedla rosnącą świadomość, że wojna stanowi realne zagrożenie.„W czasie pokoju ochrona jest obowiązkiem firm energetycznych. W czasie wojny staje się obowiązkiem Ministerstwa Obrony” – powiedział Žygimantas Vaičiūnas, minister energetyki Litwy. „Na Ukrainie widzimy, jak energia jest wykorzystywana jako broń” – dodał.Od zeszłego roku Rosja niemal codziennie przeprowadza ataki na ukraińską infrastrukturę energetyczną, w tym roku odnotowano ich 217. Tylko w styczniu Moskwa wysłała około 6000 dronów szturmowych, 5500 bomb naprowadzanych i 158 pocisków rakietowych przeciwko elektrowniom cieplnym, podstacjom i zakładom ciepłowniczym.Czytaj także: Nowe zabezpieczenia granicy Łotwy z Rosją. Kluczowa inwestycjaW wyniku tych działań całe regiony pozostają bez prądu, tym samym miliony ludzi pozostają bez ciepła w temperaturach dużo poniżej zera. Nic dziwnego, że dla UE kwestia bezpieczeństwa energetycznego staje się jeszcze bardziej paląca.Zagrożenie jest tu jest. Przypadek EstLink 2Kwota 113 milionów euro, która pochodzi z długoterminowego budżetu UE, zostanie podzielona między cztery kraje i nie wystarczy na długo. Beneficjenci poinformowali portal Politico, że środki uzupełnią istniejące budżety krajowe – i że postrzegają te pieniądze jako symbol zaangażowania UE w przyszłe finansowanie tego rodzaju.„To nie są ogromne pieniądze” – powiedział minister energii Łotwy Kaspars Melnis. „Ale to coś. I to ważne wsparcie” – podkreślił. Dla Łotwy powaga zagrożenia stała się oczywista pod koniec 2024 roku po ataku na podmorski kabel importujący energię elektryczną EstLink 2, który łączą kraje bałtyckie z Finlandią.„To był dla nas pierwszy zimny prysznic – że coś może stać się z naszą krytyczną infrastrukturą” – powiedział Melnis.Czytaj także: Ukraina zagrożona brakiem prądu i ciepła przez działania Rosji„Po EstLink 2 zrozumieliśmy: części zamienne są czasami ważniejsze niż ochrona. Jeśli coś się stanie, trzeba to natychmiast naprawić” – powiedział. „Nie da się zabezpieczyć każdego metra kabla. Ale trzeba być gotowym do jego jak najszybszej odbudowy” – mówił.