Wyjaśniamy. Dezinformacja medyczna wokół radioterapii budzi strach i nieufność wśród pacjentów, sprawiając, że podchodzą do leczenia z obawą. Fałszywe informacje mogą do niego zniechęcać, potęgując stres oraz utrudniając przyjęcie skutecznej metody terapii. W medycynie onkologicznej istotnym narzędziem w leczeniu pozostają słowa. To właśnie język, a nie sama procedura, jako pierwszy wpływa na emocje pacjenta. Rozmowa o leczeniu zaczyna się od komunikatu, który może budować zaufanie bądź wzmacniać lęk.Z kolei radioterapia jest jedną z podstawowych i skutecznych metod leczenia nowotworów. Pomimo ogromnego postępu technologicznego wciąż bywa kojarzona z zagrożeniem, bólem czy powikłaniami. Źródłem tych obaw w wielu przypadkach nie są fakty medyczne, lecz sposób, w jaki się o niej mówi.Cichy czynnik ryzyka Problem języka łączy się z rosnącym zjawiskiem dezinformacji zdrowotnej. Według danych statystycznych nawet 90 proc. pacjentów onkologicznych w trakcie choroby spotyka się z nieprawdziwymi bądź uproszczonymi informacjami dotyczącymi leczenia. Co istotne, nie chodzi wyłącznie o treści rozpowszechniane w mediach społecznościowych. Analizy amerykańskich przekazów medialnych wykazują, że również tradycyjne media eksponują ryzyko terapii, marginalizując jej skuteczność i postęp technologiczny. Ponadto analiza materiałów publikowanych na łamach The New York Times na przestrzeni ponad stu lat wykazała rosnącą tendencję do przedstawienia radioterapii w kontekście budzącym obawy.Z kolei artykuły o bardziej alarmistycznym wydźwięku częściej posługiwały się w tytułach słowem „radiation”, które jest terminem silnie nacechowanym emocjonalnie. CZYTAJ TAKŻE: Rak drugim zabójcą w UE. PE żąda pilnych zmianDezinformacja a efekt nocebo Budzący niepokój język może zwiększać podatność pacjentów na niesprawdzone przekazy i alternatywne metody leczenia, które często obiecują „bezpieczniejsze” rozwiązania.Nadmierny stres może nasilić tzw. efekt nocebo – zjawisko polegające na pogorszeniu samopoczucia lub nasilenia objawów pod wpływem negatywnych emocji.W praktyce oznacza to, że sposób komunikowania informacji może wpływać nie tylko na decyzję o podjęciu terapii, ale także na późniejsze doświadczenia. Pacjent, który rozpoczyna leczenie w atmosferze lęku i nieufności, może je gorzej znosić i mieć mniejsze zaufanie do zespołu medycznego. Dezinformacja medyczna potęguje strach i podważa zaufanie do sprawdzonych metod terapii, co może prowadzić do rezygnacji z leczenia lub odkładania go w czasie.Sprzyja także sięganiu po nieskuteczne oraz alternatywne rozwiązania promowane jako mniej obciążające. Z kolei negatywnie nacechowane komunikaty zwiększają stres, który może utrudniać przebieg hospitalizacji. CZYTAJ TEŻ: Rosyjskie drony nad Polską. Dezinformacja w hiszpańskiej WikipediiW odpowiedzi na te obserwacje Narodowy Instytut Onkologii rozpoczął projekt „RADiation Therapy TERMinology”, który obejmuje 3000 dorosłych osób z Polski i Stanów Zjednoczonych.Uczestnicy otrzymają opis tej samej sytuacji klinicznej, różniący się wyłącznie nazwą proponowanej terapii. Następnie odpowiedzą na pytania dotyczące poziomu lęku, poczucia bezpieczeństwa oraz gotowości do podjęcia leczenia.Celem projektu jest sprawdzenie, czy sama terminologia może wpływać na emocje i decyzje pacjentów. Wyniki mają pomóc w opracowaniu rekomendacji dotyczących komunikacji z osobami poddawanymi radioterapii oraz w ograniczeniu stresu.