Lider Partii Razem w „Gościu poranka”. – Wybór konkretnych projektów, programów i technologii to decyzja, która musi leżeć w rękach ekspertów. Mam alergię na posłów, którzy na sejmowym korytarzu udają generałów – powiedział w „Gościu poranka” w TVP Info lider Partii Razem Adrian Zandberg, komentując założenia programu SAFE oraz dyskusję wokół listy planowanych zakupów i inwestycji w ramach tego mechanizmu. SAFE to unijny mechanizm finansowy, który umożliwia państwom członkowskim pozyskanie preferencyjnych, długoterminowych pożyczek na wzmocnienie bezpieczeństwa i obronności. Środki mogą być przeznaczone m.in. na modernizację i dozbrojenie armii oraz rozwój zdolności przemysłu zbrojeniowego. Polska ma otrzymać w jego ramach 43,7 mld euro, które w dużej części mają trafić do krajowych producentów sprzętu wojskowego.Parlamentarzyści mają dostęp do informacji dotyczących założeń programu, planowanego podziału środków oraz listy potencjalnych beneficjentów, z którymi mogą zapoznać się w kancelarii tajnej sejmowej Komisji Obrony Narodowej. Prowadzący „Gościa poranka” Mariusz Piekarski zapytał lidera Partii Razem Adriana Zandberga, czy zapoznał się z listą.– W tej sprawie trzymam się bardzo prostej zasady – słucham dowództwa polskiej armii. Z lektury takich list, jak ta w Sejmie, oczywiście coś wynika, ale bez wiedzy, którą dysponują dowódcy armii, to raczej robienie sobie wrażenia, że zdobyło się potężną wiedzę, niż faktyczne jej posiadanie. Trzymam się zasady, że słucham ludzi, którzy znają się na tej sprawie lepiej niż ja, i nie udaję kogoś, kim nie jestem. Nie jestem ekspertem od uzbrojenia – powiedział Zandberg.„Niektórzy posłowie udają generałów”– Wybór konkretnych projektów, programów i technologii to decyzja, która musi leżeć w rękach ekspertów. Mam alergię na posłów, którzy na sejmowym korytarzu udają generałów. Ja generałem nie jestem i nie będę udawał, że jest inaczej – dodał.Zandberg został również zapytany, czy jego zdaniem prezydent zawetuje ustawę wdrażającą program SAFE.– Nie będę spekulował, do czego prezydent się skłania. Natomiast wydaje mi się, że byłoby całkiem na miejscu, gdyby jako zwierzchnik sił zbrojnych uważnie wysłuchał stanowiska dowództwa armii – podkreślił lider Partii Razem. „Są biznesy, które na tym stracą”W środę nadzwyczajna podkomisja Komisji Zdrowia zajmie się projektami zakładającymi zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach paliw oraz w godzinach nocnych. Zandberg został zapytany, dlaczego prace nad tymi rozwiązaniami trwają tak długo.– Ten zakaz powinniśmy wprowadzić już dawno. Dlaczego to tak długo trwa? Po prostu są biznesy, które na tym stracą, starają się wpływać na ludzi podejmujących decyzje, na polityków, żeby do tego nie doszło. Widzieliśmy to w Warszawie, gdzie w końcu udało się wymusić ruch w dobrą stronę na władzach miasta, ale wszyscy widzieli, ile to zajęło i pod jaką presją społeczną – powiedział. „Minister Pełczyńska-Nałęcz mówi sensowne rzeczy”Prowadzący „Gościa poranka” wymienił postulaty, za którymi opowiada się Partia Razem, takie jak podatek katastralny, jawność cen transakcyjnych mieszkań, podatek bankowy czy podatek od nadmiarowych zysków. Zwrócił uwagę, że podobne propozycje przedstawia również przewodnicząca Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Zapytał, czy możliwa byłaby współpraca między Partią Razem a Polską 2050, a nawet wspólna lista wyborcza.– Wolę rozmawiać o konkretach, interesują mnie praktyczne działania. Często bywa tak, że rozmawia się z Nową Lewicą o różnych rozwiązaniach, a potem głosuje ona na przykład za projektami, które wydłużają kolejki w ochronie zdrowia. Pani minister Pełczyńska-Nałęcz mówi sensowne rzeczy, ale wiele z nich jest sprzecznych z tym, co robi ten rząd. Dlatego mówię: czyny, nie słowa – powiedział Zandberg.– Jestem otwarty na współpracę przy konkretnych projektach ustaw. Czy widziałbym wspólną listę? Polityka musi być logiczna. Logika jest taka: Razem jest partią opozycyjną, jesteśmy w racjonalnej opozycji wobec tego rządu. Pani Pełczyńska-Nałęcz i jej środowisko są jego częścią. Dlatego Razem nie będzie tworzyć listy koalicyjno-opozycyjnej, w której część jest krytyczna wobec rządu, a część go popiera – dodał.– Uważamy, że potrzebna jest korekta. Jesteśmy w racjonalnej opozycji, bo uważamy, że ten rząd zawiódł nadzieje milionów ludzi. Nie będziemy podpisywać się pod opowieściami, że jest okej – podkreślił Zandberg. Czytaj też: Nowy klub Centrum osłabia Polskę 2050. Mniej resortów, mniej komisji