Były prezydent przestrzega przed wojną nuklearną. Lech Wałęsa przestrzega przed wojną nuklearną. W wywiadzie dla AFP w ostrych słowach skomentował postawę Donalda Trumpa względem Ukrainy i jego uległość wobec Rosji. Wrócił też do czasów swojej prezydentury, przyznając, że względem Kijowa ma wyrzuty sumienia. „Dziś (Donald Trump – red.) pozornie wydaje się uległy wobec Rosji, po prostu zdrajca. Można to widzieć w ten sposób” – powiedział Lech Wałęsa.Lech Wałęsa: To bardzo rosyjska graJednakże niewykluczone – ocenił – że Trump jest „nadzwyczaj inteligentnym, odpowiedzialnym politykiem”, który „wie, że jeśli Stany Zjednoczone dołączą do antyputinowskiego chóru, to Putin nie będzie miał innego wyjścia i będzie musiał użyć broni atomowej”.– To bardzo rosyjska i bardzo inteligentna gra. Nie popychać Putina do użycia broni atomowej, grać przyjaciela – powiedział.Postępując w ten sposób, Trump – zdaniem Wałęsy – zyskuje na czasie i zmusza „Europę do zorganizowania się przeciw Putinowi, bez Stanów Zjednoczonych. Bo jeśli Stany Zjednoczone wejdą do gry, to będzie wojna nuklearna”.– Można więc patrzeć na tę sprawę na dwa sposoby (…) zdrajca albo nadzwyczaj inteligentny człowiek. Do tej pory sam tego nie wiem – powiedział.Wałęsa, który w 1983 r. otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla, zaznaczył jednak, że w tym drugim przypadku Trump zasługiwałby na Pokojową Nagrodę Nobla.– Ale jeśli jest zdrajcą, to na nią nie zasługuje. Trzeba więc poczekać, bo jest za wcześnie, by stwierdzić – podkreślił.Zobacz także – Zacharowa o Zełenskim: zaczął wyzywać, powiedział, że nie będzie negocjacji„Nasze wnuki znów będą walczyć z Rosją”Wałęsa zaznaczył, że trzeba Ukrainie pomagać ze wszystkich sił. Jak wyznał, ma wobec Ukrainy „wyrzuty sumienia”, bo kiedy był prezydentem, chciał, by Polska i Ukraina razem przystąpiły do Unii Europejskiej i NATO. Z obawy, aby ten pomysł nie udaremnił polskiego członkostwa, postanowił zachować go w tajemnicy i ujawnić po reelekcji. – Ale przegrałem wybory prezydenckie i wszystko spaliło na panewce. Powinienem był działać wcześniej – powiedział.Były prezydent ostrzegł, że jeśli Rosja podbije Ukrainę, „będziemy mogli uczyć się chińskiego i rosyjskiego”, a USA „definitywnie przegrają”. Jeśli natomiast uda się zwyciężyć Rosję, to „za 10 lat ona znów się podniesie i nasze wnuki będą ponownie musiały z nią walczyć”.Według Wałęsy „rosyjska agresywność” ma swe korzenie w braku demokracji w tym kraju, którego „władze od wieków pielęgnują ideę, że Rosji zagraża zewnętrzny wróg”. – Problem Rosji nie polega na Putinie ani na Stalinie, tylko na złym systemie politycznym – podsumował. Czytaj więcej: Łukaszenka bierze się za służby. „Nieudacznicy zginą w kilka godzin”