35-latek zakatowany. Mimo brutalnych pacyfikacji i terroru w wielu miastach Iranu wciąż odbywają się antyrządowe protesty. Służby bezpieczeństwa niezmiennie dopuszcza się tortur i morderstw. Jedną z ostatnich ofiar jest 35-letni Arash Tolou Sheikhzadeh aresztowany w Meszhedzie. Niezależny serwis Iran International przekazał, że Arash Tolou Sheikhzadeh został zatrzymany 6 lutego w swoim mieszkaniu przez agentów wywiadu Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Nastąpiło to kilka dni po tym, jak udostępnił w sieci nagrania protestów, które odbyły się w Meszhedzie w dniach 8 i 9 stycznia.Mieszkanie splądrowane, syna nie maGdy mężczyzna nie kontaktował się z bliskimi i nie odbierał telefonu jego matka udała się do jego mieszkania. Lokal był splądrowany, okna były powybijane, zaś po synu nie było śladu. Gwardia potwierdziła później, że mężczyzna przebywał w areszcie, ale odmówiła mu rozmowy z rodziną. Bliscy zostali ostrzeżeni, że mają zachować milczenie. Zagrożono, że w przeciwnym wypadku jego brat mógłby ponieść konsekwencje, gdyby opowiedział o wszystkim publicznie.12 lutego rodzina dowiedziała się od osoby kontaktowej ze szpitala Velayat w Meszhedzie, że Arasz został przywieziony do placówki ze złamaniami rąk i nóg oraz poważnymi urazami głowy, w tym uszkodzoną czaszką. Został przyjęty na oddział intensywnej terapii i podłączony do respiratora.Po wielu prośbach matka mogła go zobaczyć tylko przez szybę. – Miał zabandażowaną głowę, ręce i nogi, i był całkowicie nieprzytomny – powiedział informator serwisu. – Kiedy zapytała, dlaczego jej syn jest w takim stanie, funkcjonariuszka odpowiedziała: „Nic nie zrobiliśmy. Dostał udaru” – dodał.Irańska bezpieka zabroniła sekcji35-latek zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. 20 lutego bezpieka zapowiedziała, że następnego dnia ciało zostanie wydane rodzinie, z zastrzeżeniem, że nie można będzie przeprowadzić sekcji zwłok, zaś pochówek ma się odbyć po cichu w otoczeniu najbliższej rodziny. Inaczej – zagroziła bezpieka – nie wydaliby ciała.Pogrzeb odbył się 21 lutego na cmentarzu Behesht Reza w Meszhedzie, szczelnie obstawionym przez funkcjonariuszy w mundurach i w cywilu. Mimo ostrzeżeń, aby nie odwijać całunu, matka Arasha i jego krewni na krótko odsłonili jego twarz przed pochówkiem. – Kiedy przynieśli ciało, jego twarz była posiniaczona i opuchnięta, a na pękniętej czaszce widniał wyraźny ślad po pałce. Brutalnie go torturowali – opowiedział informator.Iran International podał, że Gwardia nie wydała telefonu Arasha. Znajomi zauważyli, że nawet po śmierci mężczyzny ktoś logował się na jego konto na Instagramie, co sugeruje, że agenci bezpieki rozpracowują jego znajomych w mediach społecznościowych.W niedzielę studenci kilku irańskich uniwersytetów zorganizowali protesty antyrządowe. Były to pierwsze demonstracje na taką skalę od czasu masowych manifestacji w styczniu, które zostały brutalnie stłumione przez władze – przekazała BBC. We poniedziałek manifestacja odbyła się między innymi w Meszhedzie. Studenci oddawali hołd tysiącom ofiar masowych protestów w styczniu.Iran – największe protesty od rewolucjiProtesty, które wybuchły w końcu grudnia ubiegłego roku, zaczęły się od skarg natury ekonomicznej. Błyskawicznie rozprzestrzeniły się na cały kraj i nabrały charakteru politycznego. Były to największe manifestacje od rewolucji islamskiej z 1979 roku.HRANA (Amerykańska Agencja Informacyjna Aktywistów Praw Człowieka) potwierdziła, że podczas tej fali demonstracji zginęło co najmniej 6159 osób, w tym 5804 protestujących, 92 dzieci i 214 osób powiązanych z rządem. Aktywiści powiadomili, że pracują nad weryfikacją jeszcze 17 tys. kolejnych zgłoszonych zgonów.BBC zauważyła, że do protestów dochodzi w czasie, gdy USA intensywnie zwiększają obecność wojskową w regionie, zaś prezydent Donald Trump powiedział, że rozważa ograniczony atak militarny na Iran.USA i ich europejscy sojusznicy podejrzewają, że Iran zmierza w kierunku stworzenia broni jądrowej, czemu Iran zawsze zaprzeczał. Jednocześnie jednak wzbogacał uran do poziomu nie pozwalającego na żadne cywilne zastosowania.Rozmowy USA-Iran – poczyniono postępyPrzedstawiciele USA i Iranu spotkali się w ubiegły wtorek w Szwajcarii i stwierdzili, że poczyniono postępy w rozmowach mających na celu ograniczenie irańskiego programu nuklearnego. Pomimo tych doniesień Trump powiedział później, że świat dowie się „w ciągu najbliższych dni”, czy zostanie osiągnięte porozumienie z Iranem, czy też Stany Zjednoczone podejmą działania militarne.Szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi oświadczył w ubiegły piątek, że projekt porozumienia nuklearnego będzie gotowy „w ciągu dwóch-trzech dni”, a następnie Iran przedstawi go Stanom Zjednoczonym.– Następnym etapem będzie dla mnie przedstawienie propozycji potencjalnego porozumienia moim amerykańskim odpowiednikom, wysłannikowi Steve'owi Witkoffowi i zięciowi prezydenta Donalda Trumpa, Jaredowi Kushnerowi – powiedział Aragczi telewizji MSNBC.Iran przeprowadził w ostatnich dniach ćwiczenia wojskowe w Zatoce Omańskiej ze swoim rosyjskim sojusznikiem – przypomniała agencja AFP. W obliczu ryzyka ataków USA, do opuszczenia tego kraju wezwały swoich obywateli władze Australii, Szwecji, Serbii i Polski.Czytaj także: Atak na Iran coraz bliżej? Ambasada USA w Libanie ewakuowana