Wiele zależy od „kaprysów” algorytmów. Ile zarabiają polscy influencerzy? O ich dochodach krążą legendy. Na konto mogą wpływać setki tysięcy złotych miesięcznie, ale też szybko wszystko może się zmienić na gorsze. Wiele zależy od „łaskawości” algorytmów i subskrybentów. Do kieszeni krajowych infloencerów zajrzał „Newsweek”. Dziennikarz rozmawiał m.in. z Sam Kieszkowską, znaną w scoial mediach jako Myshe. Ma ona 50 tysięcy obserwujących na Instagramie i ponad 40 tysięcy na TikToku, co uznaje się za obiecujący początek. Influencerka funkcjonuje w sieci cztery lata i ma rozeznanie w mechanizmach rządzących w tym biznesie.Ważna jest atrakcyjność dla platform oraz widzówPrzyznaje, że zarabiać w sieci można na współpracy marketingowej, reklamach oraz samych fanach, którzy obserwują konta społecznościowe i często zostają subskrybentami.– Na niektórych platformach widzowie mogą wysyłać ci wirtualną walutę w trakcie transmisji na żywo. Na jednym lajwie zdarza mi się zarobić ponad tysiąc złotych za godzinę. Można też zarabiać na Twitchu, który płaci za każdą godzinę streama. Jeżeli wejdziesz w ich program afiliacyjny, masz konkretną liczbę subskrybentów i konkretną liczbę osób w trakcie transmisji, zaczynają ci płacić za godzinę – zdradziła Myshe, cytowana przez „Newsweeka”.Życie w sieci ma jednak swoje wzloty i upadki. Influencerka ujawniła, że w styczniu TikTok zmienił algorytm i jej sieciowe zasięgi spadły z 10 mln do... 600 tysięcy. Sam Kieszkowska podkreśla jednak, że same zarobki nie muszą być sztywno uzależnione od popularności, bo zna influencerów, którzy mają milion obserwujących i zarabiają niewiele oraz takich, którzy mają 20 tysięcy i mogą z tego żyć. Ważne jest, by być atrakcyjnym dla platform oraz widzów.Zobacz także: Influencerzy zmanipulują wybory w Polsce? „Może być jak w Rumunii”Nawet 100 tys. złotych za jedną publikację na InstagramieKiedyś gwiazdy show businessu traktowały social mediowe źródła dochodu po macoszemu, ale to się zmienia. Szczególnie dochodowe są kampanie reklamowe.– Pojedyncza współpraca może sięgać nawet 100 tys. złotych za jedną publikację na Instagramie – powiedział „Newsweekowi” Adam Szudra, szef agencji influencer marketingu Friends & Brands. Kampanie mogą też odbywać się z udziałem tzw. mikroinfluencerów, który mają po kilka – kilkanaście tysięcy obserwujących. Wtedy można liczyć na kilkaset złotych za posta.W przypadku platformy YouTube, za milion wyświetleń piętnastominutowego filmu, twórca zarabia ok. 8 tysięcy złotych. Specjaliści podkreślają jednak, że w branży tej szybko można spaść ze szczytu na samo dno – wszystko zależy od umiejętności dopasowywania się do zmieniających się trendów.Jak informuje „Newsweek” do największych influencerów w Polsce należy 30-letni Friz, czyli Karol Wiśniewski, który ma ponad pięć milionów subskrybentów na YouTube. Jego majątek wyceniany jest na 150 mln złotych.Zobacz także: Podejrzani influencerzy zaczynają zwiewać z kraju