„Rozmawiał tylko z młodymi kobietami”. Ciąg dalszy kłopotów byłego księcia Andrzeja. Na jaw wychodzą rewelacje na temat działalności royalsa z czasów, gdy pełnił on funkcje publiczne. Zachowanie brata króla miało irytować osoby na całym świecie. Przebywał w tak „podejrzanym” towarzystwie, że urzędnicy z Whitehall zaczęli wyrażać swoje obawy – informuje „Daily Mail”. Były książę Andrzej pełnił funkcję specjalnego wysłannika Wielkiej Brytanii ds. handlu i inwestycji w latach 2001–2011.Jak podkreśla gazeta, powszechnie postrzegano brata Karola III jako obciążenie, ale odwołanie go z funkcji byłoby zbyt ryzykowne, ponieważ groziłoby wciągnięciem Pałacu Buckingham w konflikt.Rodzina go chwaliła, współpracownicy mieli go dość. Jak pracował były książę Andrzej? Vince Cable, który w 2011 r. pełnił funkcję sekretarza ds. biznesu, powiedział, że były książę Yorku „był uważany za darmozjada, który nie jest zbyt przydatny i wolelibyśmy nie mieć z nim do czynienia”. – Ale ponieważ był członkiem rodziny królewskiej, oficjalna wersja była taka, że wykonywał wspaniałą pracę – przyznał Cable w wywiadzie dla „The Observer”.Czytaj też: Brytyjczycy mają problem. Skompromitowany książę wciąż może być królemInny były prominentny urzędnik Whitehall podkreślił, że ambasadorzy często narzekali na obecność księcia na wielkich przyjęciach, na których miał „spóźniać się, rozmawiać tylko z młodymi kobietami i wychodzić wcześniej”.Gazeta „Mail on Sunday” ujawniła, że już w 2002 r. rząd został ostrzeżony przez brytyjskiego ambasadora, że zachowanie Andrzeja szkodzi krajowi i rodzinie królewskiej.Patrick Nixon, ówczesny ambasador w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, wspominał wizytę byłego księcia w listopadzie 2001 r.: – Byłem szczególnie zaniepokojony jego ordynarnymi i obraźliwymi uwagami pod adresem Arabii Saudyjskiej i jej ropy naftowej, jakie wygłosił wobec wybitnych obywateli ZEA. Więcej szkody niż pożytku. Dyplomaci skarżyli się na pracę AndrzejaNixon ostrzegł również, że Andrzej podczas przyjęcia w ambasadzie w sposób ordynarny zlekceważył dygnitarzy, w tym członka rodziny królewskiej z Emiratów i stwierdził, że „raczej zaszkodził, niż wzmocnił naszą pozycję i pozycję rodziny królewskiej”.Ostrzeżenia te dotarły do londyńskiego MSZ, jednak minęło prawie dziesięć lat, zanim były książę został zmuszony do rezygnacji ze stanowiska z powodu powiązań z finansistą oraz przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem.„Podejrzani przyjaciele” byłego księcia bywali z nim w podróżach Jak donoszą media, w tym czasie liczni ambasadorzy i konsulowie twierdzili, że jego działalność jest bezcelowa. Jeden z członków rządu koalicyjnego powiedział, że urzędnicy podnieśli alarm w sprawie „podejrzanych przyjaciół” byłego księcia.Z wiadomości opublikowanych przez Departament Sprawiedliwości USA wynika, że w 2010 r. Andrzej zabrał ze sobą w podróż do Chin jednego z najbliższych powierników Epsteina, Davida Sterna. Celem tych podróży było promowanie brytyjskiego biznesu i przyciąganie inwestycji. Z emaili wynika, że Stern został poproszony o „pomoc” w zaplanowaniu wizyty w Chinach, co stanowiło jawne naruszenie protokołu.Czytaj też: Najpierw tytuły, teraz wyspa. Kanadyjczycy chcą ukarać byłego księcia