Chłopiec zemścił się za zakaz gry na konsoli. Niewiele spraw sądowych w USA budzi takie emocje jak proces, który rozpoczął się właśnie w Pensylwanii. 11-letni Clayton Dietz zastrzelił w swoje urodziny adopcyjnego ojca, bo ten nie pozwolił mu grać na konsoli. Za zbrodnię – ze względu na okoliczności – nastolatek odpowie jak dorosły. 42-letni Douglas Dietz został zastrzelony 13 stycznia w Duncannon w Pensylwanii. Młodocianemu sprawcy zabójstwa odmówiono możliwości zwolnienia za kaucją. Nastolatek przebywa obecnie w więzieniu. Chłopiec nie będzie sądzony jako osoba nieletnia. Amerykańskie prawo przewiduje, że w szczególnych przypadkach, takich jak np. zabójstwo, ciężkie pobicie lub przestępstwa seksualne, prokurator może skierować sprawę do sądu dla dorosłych (zwykle jednak dotyczy to przedziału wiekowego 16-18 lat). Wówczas o winie (lub niewinności) nie decyduje sam sędzia, lecz ława przysięgłych. Nieletniemu grozi też w takiej sytuacji o wiele surowszy wyrok.Adwokat nastolatka chce przenieść sprawę, ale nie będzie to łatwe. „Drastyczne okoliczności”Obrońca 11-latka Dave Wilson zapowiedział, że planuje wnioskować o przeniesienie sprawy do sądu dla nieletnich, ale nie będzie to łatwe. Główną przeszkodą są drastyczne okoliczności, w jakich doszło do morderstwa.Zobacz także: Siedmioro nastolatków rannych w strzelaninie. Jeden w stanie krytycznymWedług amerykańskich mediów funkcjonariusze zostali wezwani do domu Dietzów nad ranem. 42-latek leżał na plecach. Douglas Dietz miał widoczną ranę postrzałową głowy.Szukał Nintendo, znalazł rewolwerJillian Dietz (żona Douglasa i matka Claytona) powiedziała śledczym, że odśpiewała z mężem „Sto lat” dla syna, po czym – zaraz po północy – oboje poszli spać. Kobietę wyrwał ze snu głośny huk, a kiedy próbowała obudzić męża, okazało się, że mężczyzna jest cały we krwi.Nastolatek początkowo miał sprawiać wrażenie osoby w dużym szoku, ale jeden z policjantów zeznał, że podczas rozmowy z chłopcem i jego matką, Clayton stwierdził: „zabiłem ojca”. W takcie przesłuchania 11-latek przyznał, że szukał swojej konsoli Nintendo Switch, którą wcześniej odebrali mu rodzice. Znalazł klucz do sejfu z bronią ojca i uznał, że właśnie tam znajduje się konsola.Zamiast niej jednak nastolatek wyjął ze skrytki rewolwer, z którego zastrzelił Douglasa Dietza. Z akt sprawy wynika, że chłopiec nie liczył się z konsekwencjami zabicia adopcyjnego ojca, natomiast już wcześniej myślał, „że mógłby go zabić”.Zobacz także: Strzelanina na imprezie urodzinowej dziecka. Nie żyją cztery osoby