Rzucał się na wszystkich. Ten pies chciał mi wyrwać łydkę. Założono mi 25 szwów – tak pani Sylwia relacjonowała w TVP Info atak amstaffa na poznańskim Boninie. Zwierzę miało w ostatnich miesiącach zaatakować także trzy inne psy. Mieszkańcy poznańskiego Bonina od kilku miesięcy żyli w strachu przed agresywnym amstaffem, który terroryzował mieszkańców. Zwierzę miało rzucać się na ludzi, a także zaatakować trzy psy. Przed tygodniem ofiarą amstaffa padła pani Sylwia. Rzucił się na nią, gdy wyszła na klatkę schodową. Pies zaczął szarpać ofiarę za łydkę. – On mnie nie ugryzł, tylko chciał mi wyrwać łydkę. Rana miała 15 na 20 centymetrów. Założono mi 25 szwów – opowiadała pani Sylwia w TVP Info. Kobieta mówi, że przed atakiem była bardzo aktywna. Teraz musi poruszać się przy pomocy chodzika. – Nie wiem, czy dojdę do zdrowia. Teraz jest bardzo ciężko. Każdy krok sprawa mi ból – dodała przez łzy pani Sylwia, niedawno wyszła ze szpitala. Wiadomo, że amstaff nie był szczepiony. Został zabrany właścicielowi razem z drugim psem tej rasy. Jak powiedział Radiu Poznań Maciej Święcichowski z wielkopolskiej policji, funkcjonariusze prowadzą postępowanie w tej sprawie „w kierunku narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia i niezachowania ostrożności przez wyprowadzających psa”. Podejrzewanymi są dwaj mężczyźni, którzy zajmowali się zwierzęciem pod nieobecność właściciela. Czytaj także: Amstaff zagryzł 54-latka. Właściciel usłyszał zarzuty