Ultimatum dla Kijowa. Premier Słowacji Robert Fico zagroził, że jeśli Ukraina do poniedziałku nie wznowi przesyłu ropy naftowej na Słowację, to on zwróci się do odpowiednich firm z żądaniem wstrzymania awaryjnych dostaw energii elektrycznej na Wschód. Trzy dni wcześniej rząd Słowacji ogłosił stan wyjątkowy związany z dostawami ropy naftowej. Władze zgodziły się też pożyczyć rafinerii Slovnaft w Bratysławie do 250 tys. ton ropy z zapasów strategicznych.Miało to pomóc należącej do węgierskiego koncernu MOL rafinerii przetrwać do czasu, aż zapewni sobie ona surowiec inną trasą niż przez rurociąg „Przyjaźń”. Rurociąg, który pozwala na przesyłanie ropy z Rosji na Słowację, został uszkodzony w rejonie miejscowości Brody, na zachodzie Ukrainy. Nastąpiło to pod koniec stycznia, po rosyjskich atakach na ukraińską infrastrukturę energetyczną.Słowacja i Węgry wciąż korzystają z rosyjskiej ropyWedług słowackiego premiera Ukraińcy naprawili już uszkodzenia, ale ropa na Słowację nie płynie, bo świadomie blokują dostawy. Słowacja to – obok Węgier – jeden z ostatnich importerów rosyjskiej ropy w Unii Europejskiej. Kraj korzysta z wyłączeń w unijnych sankcjach dla rurociągu „Przyjaźń”.Zobacz także: Fico wściekły na Ukrainę. Potrzebna mu rosyjska ropa