O krok od wojny Stanów Zjednoczonych z Iranem. Według nieoficjalnych informacji operacja związana z atakiem USA na Iran jest już tak zaawansowana, że Teheran musiałby przedstawić naprawdę doskonałą propozycję, aby machina wojenna została zatrzymana. Działania militarne opierać się mają na wielu wariantach – jedna z opcji przewiduje zabicie duchowego przywódcy państwa Alego Chameneiego, jego syna, a także czołowych ajatollahów. Jak powiedział amerykańskiemu portalowi Axios wysoki rangą urzędnik USA, administracja Trumpa jest otwarta na rozważenie propozycji, która umożliwiłaby Iranowi zachowanie „symbolicznej” zdolności wzbogacania uranu, jeśli droga Teheranu do produkcji bomby atomowej zostanie całkowicie zamknięta.Na celowniku Ali Chamenei i jego syn Modżtaba– Prezydent Trump będzie gotowy zaakceptować umowę, która będzie merytoryczna i którą będzie mógł sprzedać politycznie w kraju. Jeśli Irańczycy chcą zapobiec atakowi, powinni złożyć nam ofertę nie do odrzucenia. Oni ciągle przegapiają okazję. Jeśli będą grać w gierki, nie mogą liczyć na wiele cierpliwości – stwierdził urzędnik w rozmowie z portalem.Inny anonimowy informator – doradca Donalda Trumpa przyznał, że prezydentowi Stanów Zjednoczonych przedstawiono szereg opcji militarnych wobec Iranu. – Jest kilka scenariuszy. Jeden scenariusz eliminuje ajatollaha, jego syna i innych czołowych ajatollahów – stwierdził rozmówca Axiosa, mając na myśli Najwyższego Przywódcę Iranu Alego Chameneiego i jego potomka Modżtabę. Urzędnik dodał, że „nikt nie wie, co wybierze prezydent”, nawet... sam Trump.Zobacz także: Trump usłyszał najszybszy termin ataku na Iran. Kilkadziesiąt godzinChamenei ma czterech synów i dwie córki, jednak Modżtaba jest najbardziej zaangażowany politycznie i ma duże wpływy, dlatego właśnie on jest brany pod uwagę jako ewentualny następca Najwyższego Przywódcy.Wenezuelskie „Absolute Resolve” raczej się nie udaAmerykanie w styczniu przeprowadzili podobną „chirurgiczną” operację „Absolute Resolve” w Wenezueli. Jednostka specjalna wtargnęła wówczas w głąb kraju, porywając z Caracas prezydenta Nicolasa Maduro oraz jego żonę. Podobna działanie w Iranie wiązałoby się jednak ze znacznie większym ryzykiem i poważniejszymi konsekwencjami. Zabicie duchowych przywódców państwa może nie rozwiązać problemu, a wręcz przeciwnie – doprowadzić do eskalacji nastrojów antyamerykańskich w Iranie i zjednoczyć ludzi wokół nowego lidera (ktokolwiek by nim został). Najwyższy Przywódca ma ostateczne zdanie w kwestiach polityki zagranicznej, ekonomii, wojskowości i spraw duchowych. Amerykanie mogą planować działania prewencyjne, eliminując także syna 86-letniego Chameneiego – Modżtabę, ale wcale nie zagwarantuje to osiągnięcia celu. Zniszczenie dynastii Chameneiego nie doprowadzi raczej do anarchii. Zostanie po prostu wybrany nowy lider. Co więcej, duchowi przywódcy zabici przez wrogów Iranu niewątpliwie zostaną również ogłoszeni „męczennikami”.Zobacz także: Pentagon przenosi personel. USA szykują się na możliwy konflikt z IranemDyktatura ajatollahów pogrąża IranNajwyższy Przywódca Iranu jest głową państwa, najwyższym stanowiskiem politycznym i religijnym w Islamskiej Republice Iranu, a także głównodowodzącym Sił Zbrojnych. Stanowisko to zostało ustanowione Konstytucją Iranu z 1979 roku, zgodnie z dwunastoletnią szyicką zasadą „Wilayat al-Faqih” (dosłownie „opieka prawnika”). Ajatollah to honorowy tytuł teologów szyickich. Każdy ajatollah musi mieć wybitne cechy charakteru i być ekspertem w dziedzinie studiów islamskich.Obecnie ajatollahów w Iranie jest kilkuset, a niektóre źródła mówią, że nawet ponad tysiąc. W elicie wyróżnia się też tzw. wielkich ajatollahów (Marja-i Taqlid). Obecnie funkcję tę pełni w Iranie około sześciu szyickich duchownych. To prawdopodobnie spośród nich mogliby zostać wybrani następcy dynastii Chameneiego i to oni znaleźliby się na celowniku Amerykanów. Decyzje w sprawie wyboru najwyższego duchowego, wojskowego i politycznego przywódcy republiki podejmuje Rada Ekspertów – specjalny organ rządowy w Iranie. Rada Ekspertów składa się z 88 mudżtahidów (wysokich rangą duchownych), wybieranych przez ludność na ośmioletnią kadencję.Zobacz także: Amerykanie wysłali kolejny lotniskowiec w rejon Iranu