2003 mieli w pamięci wszyscy. W inwazję Rosji w Ukrainie nikt nie chciał w Europie długo uwierzyć, z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim na czele, choć amerykańska CIA i brytyjska MI6 robiły, co mogły, by sojusznicy zrozumieli, że krwawe putinowskie urojenia o potędze zmaterializują się w postaci inwazji, jakiej Europa nie widziała od 1939 r. Krajobraz przed napaścią Putina na Ukrainę przedstawił dziennik „The Guardian”. Brytyjska gazeta piórem swojego korespondenta na Europę Wschodnią Shauna Walkera przedstawiła niezwykle interesujący obraz sytuacji na 3,5 miesiąca przed rosyjskim atakiem, który został bardzo dokładnie przepowiedziany przez agencje wywiadowcze – amerykańską Central Inteligence Agency (CIA) oraz brytyjską MI6.Tylko nikt nie chciał w to uwierzyć.Niektórzy, jak Niemcy, nawet dosłownie do dnia wystrzelenia pierwszej rosyjskiej kuli w Ukrainie. Ale Polacy też długo nie dawali wiary, choć ta smutna prawda dotarła do nich szybciej niż do Niemców i Francuzów – wynika z tekstu „Guardiana”.Amerykanie i Brytyjczycy bili na alarm. Nikt nie chciał słuchaćNa potrzeby tego materiału dziennikarz w ciągu roku rozmawiał z ponad setką osób będących bardzo blisko omawianych wydarzeń – wywiadowcami, wojskowymi, dyplomatami i politykami w Ukrainie, Rosji, Stanach Zjednoczonych i Europie.Czytaj także: Unia zaostrza presję na Moskwę. Co przyniesie 20. pakiet sankcji?Z wywiadów tych wyłania się obraz, w którym Amerykanie i Brytyjczycy nieustannie alarmowali o – ich zdaniem – oczywistych zamiarach Władimira Putina, jakim było zajęcie Kijowa. Nikt jednak temu nie dawał wiary, bo nad Amerykanami i Brytyjczykami ciążyły wydarzenia związane z wojną w Iraku w 2003 r., kiedy USA wciągnęły w konflikt sojuszników na podstawie nieprawdziwych danych wywiadowczych.2003 mieli w pamięci wszyscyW 2021 r. miały to w pamięci wszystkie najważniejsze stolice w Europie, gdy przedstawiano amerykańsko-brytyjską interpretację danych na temat planów i działań Moskwy wobec Ukrainy.Jeden z ministrów spraw zagranicznych, który prosił o zachowanie anonimowości, przywołał rozmowę z Antonym Blinkenem, sekretarzem stanu w administracji Joe Bidena, któremu zakomunikował wprost:„Jestem na tyle stary, żeby pamiętać 2003 i wtedy byłem wśród tych, którzy wam uwierzyli”.Amerykanie i Brytyjczycy byli tak bardzo przekonani o tym, że Putin prze do wojny, że dzielili się informacjami na niespotykaną dotąd skalę. – Oni naprawdę nas ostrzegli. Ale zaznaczali: „musicie uwierzyć nam na słowo”.Do Polaków powaga sytuacji dotarła dwa tygodnie przed wojną– Wydawało mi się, że dowody, jakie im przedstawiliśmy były przytłaczające. Nie było tak, że czegoś nie pokazaliśmy. Gdyby chcieli to dostrzec, to zrobiłoby różnicę. Byli po prostu przekonani, że to wszystko nie ma sensu – wspominał Jake Sullivan, doradca bezpieczeństwa narodowego w rządzie Bidena.Czytaj także: Europejski wywiad ostrzega przed strategią Trumpa. „Rosja to wykorzystuje”„Guardian” napisał, że w Warszawie zrozumiano, co się dzieje dwa tygodnie przed inwazją, gdy „Polacy zrewidowali sceptycyzm, opierając się częściowo na nowych informacjach wywiadowczych o rosyjskich wojskach stacjonujących na Białorusi. Wtedy pojawiło się ostateczne potwierdzenie nadchodzącego ataku”. Wcześniej Polska stała na stanowisku, że na Białorusi stacjonują głównie rosyjscy nowicjusze niezdolni do przeprowadzenia ataku na Kijów.Oficer polskiego wywiadu niszczy urządzenie szyfrujące„Bartosz Cichocki, ambasador Polski na Ukrainie, pozostał w Kijowie i kilka godzin później został wezwany do ambasady, aby odebrać tajny telegram z Warszawy. Był to zwięzły, jednoakapitowy tekst, informujący o rozpoczęciu inwazji tej nocy. (…) Teraz pojawiło się ostateczne potwierdzenie nadchodzącego ataku. Był to jeden z ostatnich tego typu telegramów, jakie otrzymała ambasada; później mury trzęsły się przez kilka godzin, gdy jeden z oficerów polskiego wywiadu, wciąż przebywających w Kijowie, rozbił ciężkim młotkiem sprzęt szyfrujący, aby uniemożliwić mu dostanie się w ręce Rosjan” – czytamy.Niemcy nie rozumieli powagi sytuacji albo kompletnie ją lekceważyli. Dowodzi temu zachowanie szefa wywiadu BND Brunona Kahla. Jego samolot wylądował w Kijowie wieczorem 23 lutego, gdy amerykańskie, brytyjskie i polskie agencje wywiadowcze dawno już ustaliły, że wydano rozkazy ataku.Absurdy w niemieckiej administracjiDoszło nawet do zupełnie absurdalnej sytuacji, bo – jak opisał „Guardian” – Berlin, już po przybyciu Kahla do hotelu tamtego wieczoru, wysłał rozkaz do kijowskiej ambasady o ewakuacji personelu. Zagrożenie było zbyt poważne, by zwlekać do rana.Czytaj także: USA mają plan zbudowania w Gazie bazy. Rozmiary pięciotysięcznego miasteczkaCo zrobił szef niemieckiego wywiadu? Odmówił dołączenia do transportu, tłumacząc, że następnego dnia ma ważne spotkania.„Jak nietrudno się domyślić, te spotkania nigdy nie doszły do skutku. Zamiast tego Kahl musiał być ewakuowany z Kijowa w dniu inwazji z pomocą polskiego wywiadu, gdy ulice i drogi były już zatkane przez uciekających Ukraińców” – napisała gazeta.Ale to były też miesiące i tygodnie, gdy nakreślił się konflikt pomiędzy prezydentem Wołodymyrem Zełenskim a ówczesnym dowódcą ukraińskiej armii Wałerijem Załużnym, dziś ambasadorem w Ukrainie.Według angielskiej gazety, szef ukraińskiego państwa także do samego końca nie chciał uwierzyć w to, co niechybnie nastąpi. Tutaj Zełenski popełnił ogromny błąd, bo nie dał zielonego światła na intensywne przygotowania do obrony. Zwlekał z wprowadzeniem stanu wojennego, na co nalegał Załużny, który w scenariusz CIA i MI6 jak najbardziej wierzył.Przygotowania za plecami ZełenskiegoZałużny, ze względu na uwarunkowania prawne, nie mógł wykorzystać wszystkich dostępnych armii środków, ale część ukraińskich służb w okrojony sposób rozpoczęła jednak przygotowania do obrony.– To wszystko było całkowicie zakazane. Gdyby inwazja nie miała miejsca, groziłyby nam sprawy sądowe, ale większość dowódców uznała, że nie mamy wyboru i to zrobiła – powiedział jeden z generałów.Czytaj także: CIA miała wiedzieć o ataku na Nord Stream. Drażliwa sprawa dla BerlinaZełenskiemu za przygrywkę do wojny – po lekturze artykułu – należałoby wystawić ocenę niedostateczną za dobrze udokumentowaną niechęć do zaakceptowania i zrozumienia tego, co nadchodzi. Ale jednocześnie postawa prezydenta Ukrainy już po rosyjskim ataku w dużej cześć przywódcę rozgrzesza. Prezydent miał również w swoim otoczeniu i służbach ludzi, którzy także nie dawali wiary ostrzeżeniom. – Stan wojenny należało wprowadzić w styczniu albo najpóźniej w lutym – ocenił Załużny.Jednak w jednym CIA i MI6 się pomyliłyAmerykanie i Brytyjczycy pomylili się jednak w tym, że przecenili armię Putina. Ich początkowe przewidywania co do tego, jak potoczą się wydarzenia, sugerowały, że Kijów szybko upadnie i trzeba będzie wspierać Ukraińców w wojnie partyzanckiej.Czytaj także: Biały Dom odpowiada Zełenskiemu. „Wojna jest niesprawiedliwa dla podatników”Ale własne możliwości przecenili też Rosjanie. W dużej mierze – jak wynika z tekstu – z tego powodu, że w Rosji mało jaki raport przedstawia rzeczywisty stan państwa, w tym również armii. Zresztą, pod tym względem, nie zmienia się tam nic od czasów sowieckich.Putin wymyślił wojnę w pierwszej połowie 2020 r.Nikt więc nie zweryfikował planów napaści, bo w otoczeniu władzy tylko nieliczni wiedzieli o tym, na co Putin miał wpaść w pierwszej połowie 2020 r. Mieli o tym nie wiedzieć np. szef resortu spraw zagranicznych Siergiej Ławrow czy twarz rosyjskiej propagandy Dmitrij Pieskow.Dlatego też chęcią zadowolenia władcy za wszelką cenę wytłumaczono mamrotanie i jąkanie się Siergieja Naryszkina, szefa wywiadu zagranicznego Rosji, gdy Putin wezwał na słynne spotkanie rady bezpieczeństwa najważniejszych ludzi w kraju, chcąc otrzymać podkładkę pod zaatakowanie Ukrainy. Świat obiegły zdjęcia z tego wydarzenia, gdy Putin siedzi za stołem w dużej odległości od swoich podwładnych.– Naryszkin miał informacje o Ukrainie, które nie zgadzały się z tym, co mówili wszyscy inni (na tym spotkaniu) – powiedział rosyjski informator „Guardianowi”. – Ale (Naryszkin) jest słaby i niezdecydowany, a Putin chciał mieć pewność, że wszyscy będą postrzegani jako uczestnicy tej decyzji (o wojnie). Dlatego właśnie zobaczyliście takie zachowanie (Naryszkina) – dodał.Wojna miała „skończyć się w kilka tygodni”Bo wojna miała „skończyć się w kilka tygodni” – jak to ujął Putin na spotkaniu z premierem Pakistanu Imranem Khanem na Kremlu w dniu zaatakowania Ukrainy.Czytaj także: Konflikt na ukraińskich szczytach władzy. Były dowódca oskarża ZełenskiegoTymczasem 24 lutego rozpocznie się piąty rok wojny. Od tego czasu rosyjski dyktator zajął 13 proc. więcej terytorium Ukrainy. Szacuje się, że kosztowało to życie 400 tys. rosyjskich żołnierzy.Odkupienie za IrakJeśli wierzyć rozmówcom, europejskie stolice odrobiły lekcję, a wojna Putina w Ukrainie była – z wywiadowczego punktu widzenia – odkupieniem dla Amerykanów i Brytyjczyków za Irak. Najważniejszy wniosek dla wielu po wydarzeniach z Ukrainy – jak zauważył dziennik – jest taki, że „nie należy wykluczać pewnych rzeczy tylko dlatego, że kiedyś wydawały się one nie do pomyślenia”.