Od drzemki po komentowanie „przystojnych młodzieńców”. Pierwsze posiedzenie Rady Pokoju pod przewodnictwem Donalda Trumpa zapisze się w historii. Chociaż do Waszyngtonu zjechali przedstawiciele 49 państw, to liczyła się tam właściwie tylko jedna osoba – prezydent USA. I nie chodzi nawet o politykę. Uwagę przykuły wypowiedzi amerykańskiego polityka na temat kina i „przystojnych młodzieńców”, a także jego... drzemki. Posiedzenie rady odbyło się w siedzibie Instytutu Pokoju w Waszyngtonie. Zaplanowane na zaledwie kilkadziesiąt minut spotkanie miało dotyczyć przede wszystkim przyszłości Strefy Gazy. Żadne poważne decyzje nie zapadły, a działania pokojowe i palące problemy świata – jak się okazało – zeszły na drugi plan. Obrady okazały się w praktyce „one man show” w wykonaniu Donalda Trumpa, czasem zupełnie niezamierzenie.Senny prezydent USA na obradach Rady PokojuSpotkanie delegatów – chociaż krótkie – okazało się wyjątkowo męczące. Sieć obiegły zdjęcia i nagrania, na których widać, że Trump przysypiał podczas przemówień innych polityków. Prezydent USA pochylał głowę, zamykał oczy i widać było, że dzielnie walczył, żeby nie wpaść w objęcia Morfeusza, ale nie było to łatwe zadanie. Drzemki zainteresowały przede wszystkim przeciwników przywódcy. Podczas ostatniej kampanii wyborczej bowiem Donald Trump wyśmiewał z tego samego powodu Joe Bidena, któremu nadał nawet przydomek „śpiący Joe”. Gdy jednak Trumpowi też zdarzyło się publicznie przymknąć oczy, jego współpracownicy tłumaczyli, że prezydent po prostu „skupia się” i „uważnie słucha”.Trump: Oglądają „Melanię” nawet po cztery razyZnacznie bardziej ożywiony prezydent USA był podczas własnego przemówienia. Polityk wykorzystał scenę między innymi po to, żeby zrobić reklamę swojej żonie.– Ma aktualnie na koncie bardzo udany film. Numer jeden, uwierzycie? Jest wielką gwiazdą filmową. To problematycznie, bo zawsze mówiłem, że nie można mieć dwóch gwiazd filmowych w jednej rodzinie. Ale tak jest u nas i jesteśmy z niej bardzo dumni. Amerykanie kochają swoją pierwszą damę. Jej film ma najlepszą sprzedaż wśród dokumentów w ostatnich dwudziestu latach. Kina są pełne. Zwłaszcza kobiety wracają i oglądają go dwa, trzy, cztery razy – opowiadał. Skoro o Melanii Trump mowa, to jej mąż wspomniał też o głośnej wizycie w siedzibie ONZ. Amerykański przywódca przypomniał, jak podczas jego przemówienia zepsuł się teleprompter, posłuszeństwa odmówiły też ruchome schody. Pierwsza para USA utknęła wtedy między piętrami.– Jadą w górę, bum. Całe szczęście, że moja gwiazda filmowa, pierwsza dama, była przede mną, bo położyłem rękę na pewnej części jej ciała (...). Powiedziałem tylko: „To było dziwne”.„Kobiety mi się podobają. Mężczyźni mnie nie interesują”Opowieść o dotykaniu „pewnej części ciała” Melanii pomogła też zapewne uniknąć niewłaściwej interpretacji komplementów Trumpa pod adresem mężczyzn. Kiedy ze sceny został wywołany prezydent Paragwaju Santiago Peña, przywódca USA stwierdził, że to „przystojny, młody facet”.– Zawsze miło być młodym i przystojnym. I to nie znaczy, że musisz nam się podobać. Nie lubię młodych, przystojnych mężczyzn. Kobiety mi się podobają. Mężczyźni mnie nie interesują – zapewniał roześmiany Donald Trump. CZYTAJ TEŻ: Trump grozi Iranowi. Na stole opcja ataku militarnegoNa pochwały z ust polityka, chociaż niekoniecznie dotyczące urody, mógł liczyć również Steve Witkoff, specjalny wysłannik Stanów Zjednoczonych do spraw Bliskiego Wschodu, który zajmuje się też konfliktem rosyjsko-ukraińskim. Zdaniem Trumpa, Witkoff ma „talent” do rozmawiania z ludźmi, co udowodnił między innymi podczas rozmów z Władimirem Putinem.Ukraina kocha Witkoffa?– Wszyscy go kochają. Ukraina go kocha, Europa go kocha, Rosja go kocha – zachwalał zadowolonego współpracownika amerykański przywódca. Pląsy Orbana i MileiPrezydent USA już podczas swojej kampanii wyborczej udowodnił, że uwielbia muzykę, więc i w Waszyngtonie zadbał o część rozrywkową. Kiedy delegaci z całego świata stanęli na scenie i pozowali do zdjęcia, z głośników popłynęły dźwięki „November Rain” grupy Guns N'Roses, a później przeboju „Gloria” Laury Branigan. Donald Trump upewniał się nawet, że ścieżka dźwiękowa wszystkim odpowiada.– Wszystkim podoba się muzyka? To dobra muzyka! – przekonywał polityk. Z playlisty podczas posiedzenia z pewnością zadowoleni byli delegaci Argentyny i Węgier. Prezydent Javier Milei oraz premier Viktor Orban wspólnie podśpiewywali nawet „Burning Love” Elvisa Presleya. Na atmosferę nie narzekał też zdecydowanie szef FIFA Gianni Infantino, który dumnie wystąpił w czapeczce z napisem „USA”. Przypomnijmy, że sportowy działacz stworzył, a następnie wręczył Trumpowi specjalną pokojową nagrodę FIFA. Według amerykańskiego prezydenta Infantino to „szef piłki nożnej” i ta rola – wśród rzeszy polityków – podoba mu się najbardziej. Niewykluczone, że takich nagród na koncie Trumpa będzie wkrótce więcej. Przedstawiciel Kazachstanu zaproponował bowiem wyróżnienie dla prezydenta USA za jego „wyjątkowe działania na rzecz pokoju”. CZYTAJ TEŻ: USA mają plan zbudowania w Gazie bazy. Rozmiary pięciotysięcznego miasteczka