Awans to już tylko marzenia. Jagiellonia Białystok przegrała na własnym stadionie z włoską Fiorentiną 0:3 w pierwszym meczu 1/16 finału Ligi Konferencji. Podopieczni Adriana Siemieńca w pierwszej połowie przeważali, jednak w drugiej zabrakło im argumentów i zdecydowanie ulegli utytułowanemu rywalowi. Rewanż za tydzień na Stadio Artemio Franchi. Oba zespoły nie zagrały w swoich najsilniejszych składach. Jagiellonia z konieczności, Fiorentina raczej z wyboru jej szkoleniowca Paolo Vanoliego. W białostockiej drużynie zabrakło jej dwóch liderów – Tarasa Romanczuka i Afimico Pululu (króla strzelców poprzedniej edycji LK), pauzujących za kartki. We włoskim zespole w kadrze na ten mecz nie znaleźli się m.in. tak znani piłkarze Fiorentiny, jak David de Gea czy Moise Kean.Jagiellonia od początku meczu grała po swojemu. Białostoczanie utrzymywali się przy piłce, długo rozgrywali swoje akcje. Bez problemu przejmowali też tzw. drugie piłki i ponawiali swoje ataki. W całej połowie nie udało im się jednak stworzyć naprawdę dobrej sytuacji bramkowej, choć w 10. min. – przy większym szczęściu – mogła objąć prowadzenie, gdy we własnym polu karnym Niccolo Fortini najpierw skiksował, a potem trafił piłką w Kamila Jóźwiaka, która po odbiciu się od pomocnika Jagiellonii przeleciała tuż obok słupka bramki Fiorentiny.Słaba druga połowaNa początku drugiej połowy włoski zespół zaczął grać aktywniej, szybciej i już w 53. min. objął prowadzenie. Po dośrodkowaniu z lewej strony piłka trafiła na głowę Luki Ranieriego, Abramowicz interweniował przy tym strzale z bliska niezbyt fortunnie i futbolówka wpadła do jego bramki.Jagiellonia walczyła o wyrównanie; w 54. min. strzał głową Sameda Bazdara był niecelny. Po objęciu prowadzenia goście grali swobodniej, w 58. min. Abramowicz wybronił sytuację sam na sam z Fortinim, a trzy minuty później Bartłomiej Wdowik popisał się dobrym uderzeniem z rzutu wolnego, trafił jednak w słupek.Jak egzekwować takie stałe fragmenty gry, pokazał w 64. min. Rolando Mandragora, trafiając z ok. 20 metra niemal w okienko bramki Jagiellonii. Białostoczanom nie można odmówić ambicji, bo wciąż próbowali zdobyć przynajmniej honorową bramkę, Fiorentina broniła się głęboko, ale skutecznie.W 79. min. błąd we własnym polu karnym popełnił Dawid Drachal, w niegroźnej sytuacji faulując Roberto Piccoliego. Sam poszkodowany był skutecznym egzekutorem rzutu karnego i ustalił wynik tego meczu.Czytaj również: Jeden start i koniec. Łzy Polki na mecie