Rolnicy biją na alarm. Europejscy rolnicy po raz kolejny wyrażają niepokój związany z planami liberalizacji handlu przez Unię Europejską. Tym razem kontrowersje budzą negocjacje prowadzone przez Komisję Europejską z Australią, których celem jest zniesienie barier handlowych między obiema stronami. W Polsce szczególnie zaniepokojeni są producenci wołowiny, którzy obawiają się napływu tańszego i konkurencyjnego mięsa spoza Europy. Skala importu może znacząco wzrosnąćObecnie Australia eksportuje na rynek unijny nieco ponad 8 tysięcy ton wołowiny rocznie.Zgodnie z oczekiwaniami strony australijskiej, wielkość ta miałaby jednak wzrosnąć do co najmniej 40 tysięcy ton.Dla europejskich hodowców oznaczałoby to znaczące zwiększenie konkurencji, szczególnie w segmencie wołowiny wysokiej jakości.Czytaj także: Ceny spadają, a chętnych i tak brak. Producenci kakao mają spory problem„To bardzo niebezpieczne dla europejskiego sektora”Jak podkreśla Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Zarządu Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny i jeden z najbardziej wpływowych rolników w kraju, planowana umowa stanowi poważne zagrożenie dla producentów z UE. W rozmowie z Polskim Radiem wskazywał, że problem ma charakter systemowy.– To jest bardzo niebezpieczne dla europejskiego sektora wołowiny, ponieważ jest to podobnie jak przy wołowinie z Mercosur, wołowina premium. Przy czym ta wołowina z Australii jest wołowiną dużo lepszej jakości, to jest wołowina stekowa, ponieważ to Australia specjalizuje się w przygotowywaniu wołowiny kulinarnej – stwierdził.– Jeżeli dodamy do tego wolumen z krajów z Mercosur, no to już robi się coraz większe zagrożenie dla europejskiego, a przede wszystkim polskiego sektora wołowiny, który funkcjonuje na rynku europejskim, na rynku eksportowym – powiedział Jacek Zarzecki.Czytaj także: Warzywa i owoce tylko z flagami. „Większa przejrzystość”Brak mechanizmów ochronnych dla europejskich producentówZdaniem przedstawicieli branży, szczególnie niepokojący jest fakt, że do tej pory Komisja Europejska nie zaprezentowała żadnych konkretnych propozycji, które chroniłyby europejski – w tym polski – sektor wołowiny przed skutkami zwiększonego importu z Australii.Rolnicy obawiają się, że bez odpowiednich zabezpieczeń krajowi producenci nie będą w stanie konkurować z dużymi eksporterami spoza UE.Czytaj także: UE podpisała umowę z blokiem Mercosur. W tle spór o rolnictwo„Polityka salami” i interesy geopolityczneJacek Zarzecki zwraca uwagę, że negocjacje handlowe wpisują się w szerszy kontekst geopolityczny, w którym interesy rolników schodzą na dalszy plan.– To jest trochę taka polityka salami, czyli kawałek po kawałku odcinanie kolejnych gałęzi opłacalnych sektorów produkcji rolnej i poświęcanie ich w imię interesów geopolitycznych, bo nie ma co ukrywać, że Australia jest potężnym graczem, jeżeli chodzi o metale ziem rzadkich. To przede wszystkim chodzi o lit – dodał wiceprzewodniczący Zarządu Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.Czytaj także: Europosłowie chcą zakazu używania nazw „burger” i „stek” dla produktów wegeNegocjacje trwają od lat i wciąż bez przełomuRozmowy handlowe między Unią Europejską a Australią rozpoczęły się w 2018 roku.Pięć lat później negocjacje utknęły w martwym punkcie, głównie z powodu sporów dotyczących wielkości kontyngentów eksportowych, między innymi na wołowinę oraz jagnięcinę.To właśnie te kwestie pozostają jednym z największych punktów zapalnych w relacjach handlowych obu stron.Czytaj także: Rekordowe ceny wołowiny w Niemczech. Fortuna za dobry stek