Chiny już wspierają irańską armię. Niemal wszystkie źródła polityczne oraz militarne potwierdzają, że od konfliktu zbrojnego Iranu z USA świat dzielą godziny, a nie tygodnie czy miesiące. Pewne jest też, że nie będzie to „chirurgiczna” operacja jak choćby interwencja Stanów Zjednoczonych w Wenezueli. Wprost przeciwnie – to wojna z zaangażowaniem sił i środków, jakiej dawno nie było. Według źródeł amerykańskiego portalu Axios, operacja wojskowa USA w Iranie „będzie ogromną, trwającą wiele tygodni kampanią, która bardziej przypominać może pełnowymiarową wojnę”. Prawdopodobnie będzie to wspólna kampania USA i Izraela o znacznie szerszym zakresie niż 12-dniowa wojna z czerwca ubiegłego roku, do której ostatecznie przyłączyły się Stany Zjednoczone, aby zniszczyć podziemne irańskie obiekty nuklearne.Chiński okręt szpiegowski Dayang Yihao już wspiera IranKonflikt może mieć nieprzewidywalny do końca przebieg, ponieważ Irańczycy przeprowadzają obecnie ćwiczenia wojskowe w Cieśninie Ormuz, Zatoce Omańskiej i na północnym Oceanie Indyjskim z udziałem Rosji i Chin. Uczestniczy w nim m.in. niszczyciel typu 055 CNS Nanchang, jeden z największych i najnowocześniejszych okrętów Marynarki Wojennej Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, który wszedł do służby w 2020 roku. Zobacz także: Wojna z Iranem może trwać tygodniami. Urzędnicy USA ujawniają planyW rejonie tym jest też inny chiński okręt szpiegowski Dayang Yihao (znany także jako Ocean 1), który śledzi obecnie ruchy lotniskowca USS Abraham Lincoln. To oficjalnie nowoczesny statek badawczy służący do zaawansowanych badań oceanograficznych (geofizyka, biologia) oraz mapowania dna. Według nieoficjalnych informacji Pekin rozmieszcza także satelity i inne środki wywiadu morskiego, aby ściśle monitorować ruchy wojsk USA na Bliskim Wschodzie. To oznacza, że wszystkie chińskie dane wywiadowcze będzie posiadał też Iran i z pewnością w przypadku pełnostalowego konfliktu Amerykanom i Izraelczykom nie uda sią już tak swobodnie operować w irańskiej przestrzeni jak miało to miejsce w czerwcu 2025 roku.Szef Rady Pokoju da sygnał do rozpoczęcia wojny?Jeden z doradców prezydenta USA Donalda Trumpa wyjawił, że amerykański przywódca „ma już dość”.– Niektórzy ludzie z jego otoczenia ostrzegają go przed wojną z Iranem, ale myślę, że istnieje 90 procent szans na to, że w ciągu najbliższych kilku tygodni zobaczymy realne działania – powiedział anonimowo jeden z urzędników administracji USA, cytowany przez „Times of Israel”.Były szef wywiadu wojskowego Sił Obronnych Izraela Amos Yadlin zasugerował w środę (18 lutego) w wywiadzie dla Channel 12, że taka konfrontacja może być nieunikniona.– W zeszłym tygodniu pozwoliłem sobie polecieć na Monachijską Konferencję Bezpieczeństwa. Dwa razy bym się zastanowił, zanim poleciałbym (za granicę z Izraela) w ten weekend – stwierdził Yadlin sugerując, że wojna może wybuchnąć lada moment. Jedną z najbardziej wiarygodnych przesłanek jest też przegrupowanie ogromnych sił Stanów Zjednoczonych w rejon Bliskiego Wschodu. Analitycy podkreślają, że tylko w ciągu ostatnich 72 godzin dotarło tam m.in. 78 myśliwców (48 F-16, 12 F-22 i 18 F-35), 40 samolotów tankowania powietrznego i 6 maszyn AWACS (wczesnego ostrzegania).Zobacz także: Trump o negocjacjach z Iranem. „Będę pośrednio zaangażowany”Paradoksalnie prezydent Trump, który będzie dawał ostateczny sygnał do ataku i rozpoczęcia wojny, zainaugurował właśnie w Waszyngtonie funkcjonowanie... Rady Pokoju, na czele której może dożywotnio stać.