Spór o przyszłość placówek. Politycy Partia Razem złożyli w Sejm projekt ustawy, który ma przeciwdziałać przepełnianiu się przedszkoli poprzez wprowadzenie ustawowego limitu 18 dzieci w jednym oddziale. Jak podkreślają, niż demograficzny powinien stać się szansą na poprawę jakości edukacji, a nie pretekstem do zamykania placówek i oszczędności kosztem dzieci, nauczycieli oraz samorządów. Zdaniem autorów projektu brak stałych, ustawowych regulacji prowadzi do sytuacji, w której przedszkola są przepełnione, a samorządy zmuszane są do zamykania części placówek.„To jest absurd”. Zandberg o likwidacji oddziałówLider Razem Adrian Zandberg przekonywał, że w Polsce masowo likwidowane są oddziały przedszkolne, mimo wieloletnich inwestycji w infrastrukturę i kadrę pedagogiczną.– To jest absurd. Przez długie lata inwestowaliśmy pieniądze w to, żeby zbudować przedszkola. Żeby zbudować infrastrukturę. Żeby wykształcić nauczycieli przedszkolnych (...) i w tym momencie władza zamyka przedszkola. Likwiduje to, co żeśmy przez te lata zbudowali - mówił polityk na konferencji prasowej.Zandberg odniósł się również do argumentu niżu demograficznego, którym – jak wskazywał – uzasadnia się decyzje o zamykaniu placówek.Czytaj także: Zabrał ze żłobka nie swoje dziecko. Nikt nie zauważyłLimit 18 dzieci jako zabezpieczenie systemuAutor projektu ustawy Jakub Ferek podkreślał, że proponowany limit 18 dzieci w oddziale nie odbiega znacząco od obecnej średniej, która wynosi około 19 dzieci na grupę. Jak zaznaczał, kluczowym celem projektu jest jednak zapobieżenie dalszemu przepełnianiu przedszkoli i wynikającej z tego likwidacji innych placówek.Polityk zwrócił uwagę na ryzyko wynikające z obecnych regulacji.– Mało kto wie, że w tej chwili maksymalna liczba dzieci w przedszkolu jest wyznaczana rozporządzeniem ministra edukacji - wskazał. Czytaj także: Wakacje rodziców to nie sielanka. „Daj spokój, czekam na wrzesień” Mniejsze grupy bez obcinania finansowaniaFerek zapewniał, że projekt ustawy przewiduje mechanizmy chroniące finansowanie przedszkoli mimo zmniejszenia liczby dzieci w grupach.– Algorytm w tej chwili działa tak, że za dzieckiem idzie kwota potrzeb oświatowych. To powinno zostać zmienione w ten sposób, aby te grupy, które dostosują się do minimalnego i maksymalnego limitu dzieci w przedszkolu, dostaną finansowanie niezmniejszone. Tak, aby zmniejszanie grup nie prowadziło do zmniejszania finansowania. I to gwarantujemy w tej ustawie - mówił.Zgodnie z propozycją Razem, subwencja miałaby pozostać na dotychczasowym poziomie, co ma zabezpieczyć zarówno jakość edukacji, jak i stabilność samorządowych budżetów.Czytaj także: Zwolnijmy. Dzieci potrzebują więcej niż tylko suplementówSamorządy już działają mimo kosztówWiceburmistrz warszawskiej Ochoty Sławomir Cygler wskazywał, że w jego dzielnicy liczebność grup przedszkolnych jest już zmniejszana, mimo że oznacza to większe obciążenie finansowe dla samorządu.– Dopadł nas potworny niż demograficzny. Ten niż za kilka lat uderzy również w podstawówki. I teraz, w jakim kierunku pójdzie ta dyskusja? Dla neoliberałów to jest okazja, żeby oszczędzać na edukacji. Dla nas to jest okazja i szansa, żeby jakość tej edukacji poprawić - przekonywał.Podkreślał również, że brak działań dziś może doprowadzić do masowej likwidacji placówek w przyszłości.Czytaj także: Ognisko gruźlicy w żłobku i przedszkolu. „Mogła chorować już od jesieni”Koszty jednorazowe, bez obciążenia budżetu państwaPolitycy Razem zapewniają, że projekt nie spowoduje stałego obciążenia budżetu państwa. Jak podkreślali, jedynym kosztem ma być jednorazowe dostosowanie infrastruktury przedszkolnej, czyli konieczność otwarcia większej liczby oddziałów.– Natomiast docelowo chodzi o to, żeby finansowanie pozostało na tym samym poziomie (...) jeżeli dzieci jest mniej, to chodzi o to, żeby pieniędzy na przedszkola nie przeznaczać mniej, tylko tyle samo - mówił Ferek.Czytaj także: Aktywny Rodzic zniósł inne świadczenie. ZUS wzywa do zwrotu pieniędzyPonadpartyjne poparcie dla projektuSzefowa koła Razem Marcelina Zawisza poinformowała, że projekt udało się formalnie złożyć dzięki wsparciu przewodniczącego klubu Prawo i Sprawiedliwość, Mariusz Błaszczak, który – jak zaznaczyła – „umożliwił swoim posłom podpisywanie się pod ustawą”.Z kolei szef klubu Polska 2050 Paweł Śliz zadeklarował gotowość do dalszych rozmów nad proponowanym rozwiązaniem.Czytaj także: Państwo zawodzi dzieci i dyskryminuje matki. Pora na pilne zmiany w alimentach