Emocje do ostatniego dnia imprezy. Zimowe igrzyska olimpijskie 2026 zbliżają się do końca. Przed nami jeszcze jeden występ medalisty Władimira Semirunnija, a także start dobrze radzących sobie we Włoszech polskich biathlonistek. Trzeba jednak powiedzieć wprost: powiększenie dorobku medalowego Polski byłoby dużą niespodzianką. Igrzyska oficjalnie rozpoczęły się 6 lutego i potrwają do niedzieli 22 lutego. Rywalizację tradycyjnie zamknie finał turnieju hokeja mężczyzn. Tego dnia polskie biegaczki narciarskie wezmą udział w biegu na 50 kilometrów techniką klasyczną. Tam na medal nie mamy jednak raczej co liczyć. Zresztą w żadnej z konkurencji, które zostaną jeszcze rozegrane, Polacy nie będą faworytami do zajęcia miejsca na podium. Jest jednak dwoje sportowców, w przypadku których możemy nieśmiało liczyć na sprawienie niespodzianki. Zobacz też: Igrzyska zbliżają się do końca. Tak wygląda klasyfikacja medalowaŁyżwiarstwo szybkie na ZIO 2026. Drugi start SemirunnijaJuż w czwartek 19 lutego po raz kolejny na igrzyskach wystąpi Władimir Semierunnij, urodzony w Rosji łyżwiarz od dwóch lat reprezentujący Polskę. On ma już na koncie jeden medal. W zeszły piątek został wicemistrzem olimpijskim na dystansie 10 000 metrów. To ogromny sukces, ale nie niespodzianka. Semierunnij przed igrzyskami uznawany był za jednego z faworytów w tej konkurencji. Gdyby w czwartek zdobył kolejny medal, mówilibyśmy jednak o sensacji. Dystans 1500 metrów nie jest bowiem jego specjalnością. Co prawda podczas styczniowych mistrzostw Europy w Tomaszowie Mazowieckim zdobył srebro w tej konkurencji, ale obsada była tam znacznie słabsza niż na igrzyskach. Jego trener Ronald Cieślak podkreślał w rozmowach z mediami, że na treningach Semirunnij skupiał się na dłuższym dystansie. Łyżwiarze będą ścigać się na 1500 metrów w czwartek o 16:30.Czytaj także: Historyczny sukces Polaka. Jeszcze nigdy nie byliśmy tak wysokoBiathlon na igrzyskach. Kiedy bieg ze startu wspólnego na 12,5 km?Medalowe nadzieje polskich kibiców zostały rozbudzone w trakcie środowej sztafety biathlonistek. Polki zajęły wysoką szóstą pozycję, a w pewnym momencie wydawało się nawet, że mają realną szansę na medal. W sobotę trzy zawodniczki z polskiej sztafety wezmą udział w biegu ze startu wspólnego na 12,5 kilometra. Są to: Natalia Sidorowicz, Joanna Jakieła oraz Kamila Żuk. Zwłaszcza ta ostatnia w sztafecie pokazała się z bardzo dobrej strony. Nie robi to z niej faworytki do podium, ale eksperci wymieniają ją w gronie zawodniczek mogących zaatakować z drugiego szeregu. W sprincie na trwających igrzyskach Żuk zajęła ósme miejsce.Oba starty, w których po cichu liczymy na wielkie sukcesy Biało-Czerwonych, będzie można oglądać na żywo w Telewizji Polskiej.Czytaj także: Jeden start i koniec. Łzy Polki na mecie