„Jest mi bardzo wstyd. przepraszam”. Skialpinizm zadebiutował w programie zimowych igrzysk. Pierwszą polską olimpijką w tej dyscyplinie została Iwona Januszyk. Po tym, jak swój bieg ćwierćfinałowa zakończyła jako szósta, była jednak zdruzgotana. – Bardzo dużo poświęciłam, żeby tu być. I dziś uważam, że nie było warto – mówiła w rozmowie z reporterem TVP Sport Michałem Chmielewskim. Iwona Januszyk jako pierwsza pojawiła się na trasie. W swoim biegu zajęła szóste miejsce i nie wywalczyła awansu do półfinału. Na mecie była zrozpaczona. Wielkie emocje towarzyszyły jej także przed kamerą TVP Sport. Iwona Januszyk: To najstraszniejszy dzień w mojej karierze– Zaraz po starcie przykleiło mi się sporo śniegu pod fokę. I naprawdę nie mogłam zrobić z tym nic. To wina złego serwisu. To było straszne. Powiem szczerze: to najstraszniejszy dzień w mojej karierze. Poświęciłam tak wiele, żeby tu być. Tyle czasu, którego nie spędziłam z synem. I teraz tego bardzo żałuję. Bo jedna rzecz, która kompletnie nie zależała ode mnie, wykluczyła mnie z rywalizacji – mówiła.– Mając śnieg pod nartą, narta w ogóle nie jedzie. Musiałam biegać takim „wieloskokiem”. Na przepince nie mogłam ściągnąć fok. Nie wiem, jak można mieć takiego pecha – tłumaczyła. – Myślałam, że jak spróbuję na sto procent, to może się uda. Ale nie. Zostałam ostatnia. Przegrałam z zawodniczkami, z którymi nigdy nie przegrywałam – kontynuowała.– Bardzo dużo poświęciłam, żeby tu być. I dzisiaj uważam, że chyba nie było warto. Bo jedna rzecz, losowa, niezależna ode mnie, odebrała mi wszystko. Są tu moi rodzice. Przyjechali mi kibicować. I zobaczyli, co zobaczyli. Jest mi bardzo wstyd. Przepraszam – zakończyła.