Spotkanie w Waszyngtonie. Pierwsze posiedzenie Rady Pokoju, zainicjowanej przez prezydenta USA Donalda Trumpa w celu koordynacji odbudowy Strefy Gazy, odbędzie się w czwartek w Waszyngtonie. Dotychczas udział swoich przedstawicieli potwierdziło około 20 państw, a zaproszenia skierowano do blisko 60 krajów. Polski rząd – jak oświadczył premier Donald Tusk – nie przewiduje w obecnych okolicznościach udziału w pracach Rady Pokoju. Polskę będzie jednak reprezentował minister w Kancelarii Prezydenta, szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, który uda się do Waszyngtonu w charakterze obserwatora.Na czwartek zaplanowano dyskusję nad planem odbudowy Strefy Gazy oraz przedstawienie przez Donalda Trumpa szczegółów programu pomocowego dla tego terytorium o wartości 5 mld dolarów.Kto weźmie udział w Radzie Pokoju?Udział na szczeblu głów państw zapowiedzieli m.in.: prezydent Indonezji Prabowo Subianto, prezydent Rumunii Nicușor Dan, prezydent Argentyny Javier Milei, prezydent Uzbekistanu Szawkat Mirzijojew, prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew oraz sekretarz generalny Komunistycznej Partii Wietnamu i prezydent To Lam.Na poziomie szefów rządów obecni będą m.in.: premier Pakistanu Shehbaz Sharif, premier Węgier Viktor Orbán, premier Kambodży Hun Manet, premier Egiptu Mostafa Madbouly, premier Armenii Nikol Paszynian oraz premier Albanii Edi Rama.Na szczeblu ministrów spraw zagranicznych udział potwierdziły Turcja i Izrael. Bułgarię ma reprezentować sekretarz stanu w resorcie dyplomacji Iwan Najdenow.Białoruś pod znakiem zapytaniaWedług „Washington Post” Białoruś ma być reprezentowana przez ministra spraw zagranicznych Maksima Ryżenkowa. Na liście państw przekazanej przez administrację Trumpa stacji CNN Białoruś jednak nie figuruje.Dziennik zwraca uwagę, że ponad połowa państw zaangażowanych w inicjatywę – w tym Białoruś – znalazła się na opublikowanej niedawno przez administrację USA liście 75 krajów objętych czasowym wstrzymaniem wydawania wiz imigracyjnych do czasu przeglądu przez Departament Stanu.Dwie minuty na wystąpieniePo stronie amerykańskiej – obok Donalda Trumpa – mają wystąpić: sekretarz stanu Marco Rubio, doradca prezydenta Jared Kushner, ambasador USA przy ONZ Mike Waltz oraz specjalny wysłannik Steve Witkoff. Głos zabiorą także członek zarządu Rady i były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair oraz wysoki przedstawiciel ds. Strefy Gazy Nikołaj Mładenow.Jak informuje CNN, spotkanie ma mieć formułę zbliżoną do posiedzeń gabinetu prezydenta USA – każdy z liderów otrzyma około dwóch minut na wystąpienie. Obrady odbędą się w Instytucie Pokoju im. Donalda Trumpa.Obecność w charakterze obserwatorówW Radzie zabrakło politycznej reprezentacji Palestyny, co jest jedną z przyczyn odmowy udziału przez część państw.Część krajów potwierdziła obecność w charakterze obserwatorów. Włochy będą reprezentowane przez wicepremiera i ministra spraw zagranicznych Antonio Tajaniego, a Czechy i Słowację – przez szefów dyplomacji, odpowiednio Petra Macinkę i Juraja Blanára.Marcin Przydacz podkreślił, że jego udział w charakterze obserwatora wynika z troski o relacje polsko-amerykańskie oraz więzi transatlantyckie.Wśród obserwatorów znajdą się także: ambasador Meksyku przy ONZ, specjalny wysłannik premiera Korei Południowej oraz komisarz UE ds. regionu śródziemnomorskiego Dubravka Šuica.Część państw mówi „nie”Oczekiwany, choć niepotwierdzony oficjalnie, jest również udział przedstawicieli m.in.: Jordanii, Kuwejtu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Arabii Saudyjskiej, Omanu, Azerbejdżanu, Salwadoru, Paragwaju, Bahrajnu, Kosowa, Grecji, Cypru, Japonii oraz Kataru.W składzie Rady zabrakło części tradycyjnych sojuszników USA, w tym Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Udziału odmówiły także – obok Polski – Hiszpania, Austria, Islandia, Norwegia i Szwecja, a także Watykan, Australia i Nowa Zelandia.W przypadku Kanady zaproszenie zostało wycofane przez Donalda Trumpa po krytycznych wypowiedziach premiera Marka Carneya podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.Chiny, Indie, Brazylia i Rosja potwierdziły otrzymanie zaproszeń, ale dotąd nie podjęły decyzji o ewentualnym udziale.Rada PokojuRada Pokoju to międzynarodowy organ powołany do nadzorowania drugiej fazy planu pokojowego Donalda Trumpa, obejmującej demilitaryzację i odbudowę Strefy Gazy. Trump pełni funkcję przewodniczącego i ma prawo mianowania członków. Organ może powołać międzynarodowe siły stabilizacyjne i – według zapowiedzi prezydenta USA – w przyszłości mógłby częściowo zastąpić ONZ w regionie.Finansowanie Rady ma opierać się na dobrowolnych wpłatach państw i organizacji. Status członka stałego przysługuje krajom, które w ciągu pierwszego roku wpłacą co najmniej 1 mld dolarów. Członkowie niestali będą powoływani na trzyletnie kadencje z możliwością ich odnowienia. Przewidziano także formułę udziału zbliżoną do statusu obserwatora. Decyzje o zapraszaniu nowych uczestników i przyznawaniu im statusu należą do przewodniczącego Rady – Donalda Trumpa.Czytaj też: Trump grozi Kanadzie: Zostanie zjedzona żywcem