Wąsek i Tomasiak przywieźli do Polski trzy medale. Paweł Wąsek w Ustroniu i Kacper Tomasiak w Bystrej. W rodzinnych miejscowościach naszych skoczków odbyło się ich uroczyste powitanie. Wąsek z Tomasiakiem wywalczyli srebro w konkursie duetów, Kacper dorzucił dwa krążki w konkursach indywidualnych. Przed rozpoczęciem igrzysk nikt nie stawiał Polaków w gronie faworytów do olimpijskich laurów. Rzeczywistość przeszła najśmielsze wyobrażenia.Medalowe żniwa rozpoczął Kacper Tomasiak, zdobywając srebrny medal na skoczni normalnej, później dorzucił brązowy krążek na dużym obiekcie.Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak wrócili do PolskiW konkursie duetów towarzyszył mu Paweł Wąsek. Po niezwykle emocjonującej rywalizacji Polacy zajęli drugie miejsce. Uroczyste powitanie Wąska miało miejsce w Ustroniu. – Cały czas towarzyszył mi ogromny stres. Już dzień wcześniej nie spałem za bardzo w nocy – mówił podczas ceremonii Wąsek. Nasz skoczek oddał trzy bardzo dobre skoki. Jak sam stwierdził najlepsze podczas igrzysk. Gdy na belce usiadł Tomasiak, żeby oddać finałowy skok, rozpętała się ogromna śnieżyca. – Kacpra puszczono praktycznie na stracenie, bo nie mógł oddać dobrego skoku w takich warunkach – dodał Wąsek i wspominał ogromne zamieszanie na skoczni, które zakończyło się szczęśliwą dla Polaków decyzją sędziów.– Myśleliśmy, że medal przejdzie koło nas, tymczasem druga seria została odwołana i był czas na radość – opowiadał.Tomasiak po godz. 17.15 przyjechał pod siedzibę swojego klubu LKS Klimczok w Bystrej. Rewelacji igrzysk trudno było przedrzeć się przez rzesze kibiców.Zanim trzykrotny medalista olimpijski zabrał głos były przemówienia lokalnych polityków i sponsorów. W Bystrej pojawił się także prezes PZN Adam Małysz. – Miałem łzy w oczach podczas wszystkich konkursów. Najbardziej popłakałem się podczas mikstów, bo do końca nie było wiadomo, jaki będzie wynik. Przeżyłem dzięki Kacprowi i Pawłowi coś wyjątkowego – opowiadał Małysz.Małysz wręczył Tomasiakowi niewielką figurkę złotego skoczka, którą otrzymał od jednego z kibiców podczas igrzysk w Salt Lake City.Tomasiak pytany o to, który medal smakował mu najlepiej, odparł, że to ten wywalczony w drużynie. Trzykrotny medalista olimpijski mówił, że od dziecka marzył o tym, aby być sportowcem. – Sport był obecny w moich życiu, odkąd pamiętam. Marzyłem o tym, żeby odnosić sukcesy, nie spodziewałem się, że przyjdą one tak szybko – mówił. Tomasiak zakończył podziękowaniami dla kibiców, którzy zjawili się podczas uroczystości w Bystrej.Start w igrzyskach to nie koniec sezonu dla naszych skoczków. Już w weekend odbędą się w Wiśle mistrzostwa Polski. Przed Tomasiakiem jeszcze udział w mistrzostwach świata juniorów, gdzie będzie jednym z głównych faworytów do złota.