Nieskuteczni wysłannicy Trumpa w tle. Ile jeszcze Putin jest gotów poświęcić czasu i żołnierzy, żeby zdobyć Ukrainę? Według redakcji „New York Timesa” – powołującej się na źródła w zachodnich agencjach wywiadowczych – rosyjski przywódca przygotowuje się nawet na jeszcze dwa lata wojny. Putin ma być przekonany o tym, że wygrywa, a czas gra na jego korzyść. Według źródeł „NYT”, Putin jest przekonany, że każdy dzień walk i bombardowań ukraińskiej infrastruktury i budynków mieszkalnych tylko zwiększy jego przewagę. Nawet jeśli zdobycie obwodu donieckiego (części Donbasu) zajmie kolejne 1,5 roku do dwóch lat.Porażające statystyki rosyjskich strat w ludziachWedług obliczeń Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w Waszyngtonie (CSIS), od lutego 2022 roku rosyjska armia straciła 1,2 mln ludzi, w tym 325 tys. zabitych. Jak wskazuje niezależny rosyjski portal The Moscow Times, „to 17 razy więcej niż straty armii radzieckiej w Afganistanie, 11 razy więcej niż podczas obu wojen czeczeńskich i pięć razy więcej niż we wszystkich wojnach, w których Rosja i ZSRR brały udział po 1945 roku”.Zobacz też: Zełenski wbija szpilę Putinowi. „Ma niewiele czasu”Nie-dyplomaci od wszystkiegoStraty wśród własnych ludzi nie wydają się jednak zrażać Kremla. Jak wskazuje „NYT”, na nieprzejednane stanowisko Putina większy wpływ ma strategia kadrowa Donalda Trumpa. Amerykański prezydent przydzielił do najtrudniejszych zadań dyplomatycznych – negocjacji z Iranem oraz z Rosją i Ukrainą – dwie osoby: Steve'a Witkoffa, swojego przyjaciela z branży nieruchomości oraz swojego zięcia Jareda Kushnera.Obaj nie są zawodowymi dyplomatami, ale maja doświadczenie w negocjacjach, choć nie na szczeblu międzynarodowej polityki. Jak zauważa „NYT”, ani Witkoff, ani Kushner „nie poświęcają zbyt wiele czasu na wykłady na temat praw człowieka czy budowaniu demokracji”. Z tego faktu ma być zadowolony Kreml, który nie musi się tłumaczyć z agresywnej polityki.„Rosyjscy urzędnicy doceniali ciepło entuzjazm pana Witkoffa w negocjacjach, nawet jeśli czasami wątpili w jego wiarygodność jako posłańca. Był on jednak wyraźnie nowy w kwestiach dzielących Waszyngton i Moskwę i początkowo nie angażował do negocjacji żadnych innych amerykańskich ekspertów” – wskazuje „NYT”.Wydaje się też, że obaj amerykańscy negocjatorzy są po prostu mało skuteczni. Dowodem mogą być ostatnie rundy rozmów w Szwajcarii, a wcześniej w Arabii Saudyjskiej, które nie przyniosły żadnych rozstrzygnięć, ani nawet ustępstw ze strony Kremla w kwestii rozwiązania konfliktu w Ukrainie.Zobacz także: Nowy pakiet pomocy dla Ukrainy. 35 mld dolarów na obronę powietrzną