Nowy odcinek „Portalcastu”. Gdy się o tym dowiedziałam, byłam dorosłą kobietą. Rozumiałam, że ktoś, kto przeszedł Holocaust, ma prawo do ukrywania swojego pochodzenia, opowiadania o nim bez przerwy, jak i do niemówienia nikomu. Moja mama też miała prawo dokonać wyboru – mówi w nowym odcinku „Portalcastu” reportażystka i pisarka Anna Bikont. Jeśli pisanie o Holocauście jest aktem żałoby i opłakiwaniem tych, którzy zginęli, Anna Bikont jest w nieustannej żałobie. – Tak jest, to jest taki mój świat, do którego bardzo się przywiązałam – potwierdza w rozmowie z portalem TVP.Info reportażystka i pisarka, od dekad zajmująca się opisywaniem losów polskich Żydów podczas Zagłady.O tym, że sama jest Żydówką dowiedziała się mając 31 lat, przypadkiem. – Byłam tak tym zadziwiona, podniecona i zainteresowana, że wzięłam mój notes telefoniczny i dzwoniłam do wszystkich od A do Z. Myślę, że to nietypowa reakcja – opowiada.Czy pamięta, by miała żal do żyjącej po wojnie na tzw. aryjskich papierach matki, że nie powiedziała jej o tym wcześniej? Kiedy zrozumiała jej decyzję, by przed córką, jak i przed światem, swoje żydowskie pochodzenie po wojnie ukryć? I czy kiedykolwiek odbyły na ten temat rozmowę? Na te i wiele innych pytań Anna Bikont odpowiada w nowym odcinku „Portalcastu”.Czytaj także: Fikcja, która tylko udaje prawdę. Tak popkultura fałszuje obraz Auschwitz