Paweł Jabłoński w „Gościu poranka”. – Polska powinna uczestniczyć w takich formatach, które mogą być dla niej korzystne. Czy ten będzie korzystny? Tego dziś nie wiadomo. Ale żeby to ocenić, trzeba uważnie obserwować, być jak najbliżej i w odpowiednim momencie podjąć decyzję – powiedział w programie „Gość poranka” w TVP Info Paweł Jabłoński. Poseł PiS i były wiceminister spraw zagranicznych odniósł się do decyzji prezydenta o wysłaniu przedstawiciela Polski na inaugurujące spotkanie Rady Pokoju w Waszyngtonie. W czwartek w Waszyngtonie, na spotkaniu inaugurującym Radę Pokoju, prezydenta Karola Nawrockiego będzie reprezentował szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz – poinformował rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.Premier Donald Tusk powiedział wcześniej, że rząd w obecnych okolicznościach nie przewiduje udziału w Radzie Pokoju. – Ewentualna wizyta w Waszyngtonie przedstawiciela prezydenta będzie miała charakter obserwacyjny, a więc jako obserwator przedstawiciel Polski może oczywiście uczestniczyć w tych obradach – powiedział premier przed posiedzeniem rządu.Prowadzący program „Gość poranka” Mariusz Piekarski zapytał posła PiS Pawła Jabłońskiego, jak ocenia decyzję prezydenta o wyznaczeniu Marcina Przydacza do reprezentowania Polski.– To rozsądna decyzja. Po pierwsze, nie wiadomo jeszcze do końca, czym ta Rada Pokoju ma być i jaki będzie to format międzynarodowy. Dobrze, że do USA leci prezydencki minister, który weźmie udział w spotkaniu jako obserwator, a więc będzie mógł z bliska zobaczyć, o czym toczą się rozmowy – powiedział Jabłoński.„Były gigantyczne ataki”– Niektórzy w Polsce krytykują Radę Pokoju, twierdząc na przykład, że udział w niej miał potwierdzić Władimir Putin. Okazuje się jednak, że Putin nie leci do Waszyngtonu. Słyszymy, że ma to być format zajmujący się różnymi ważnymi kwestiami międzynarodowymi, nie tylko sytuacją na Ukrainie – teraz jednym z tematów ma być Strefa Gazy. To nie jest najpilniejsza sprawa z polskiego punktu widzenia, ale gdyby polskie firmy miały zostać włączone w projekty odbudowy czy inwestycje infrastrukturalne, przyniosłoby to korzyści. Nie wiem, czy tak będzie, ale warto być przy rozmowach, które mogą przynieść coś pozytywnego dla polskich firm – ocenił.Jabłoński skomentował również reakcje koalicji rządzącej na inicjatywę.– Były gigantyczne ataki od samego początku po ogłoszeniu koncepcji Rady Pokoju. Zasadniczą przyczyną jest to, że autorem tej inicjatywy jest Donald Trump. Gdyby podobną propozycję przedstawił prezydent Francji Emmanuel Macron albo kanclerz Niemiec Friedrich Merz, to czy premier Donald Tusk też by ją krytykował? Przypomnę, że Macron rozmawiał z Putinem już po inwazji na Ukrainę. Wówczas premier Morawiecki to krytykował, a z kolei Koalicja Obywatelska krytykowała premiera Morawieckiego – powiedział.„To byłaby naiwność”Poseł został także zapytany, czy jego zdaniem Rada Pokoju może być alternatywą dla ONZ.– ONZ jest formatem mało skutecznym między innymi dlatego, że w Radzie Bezpieczeństwa zasiada Rosja i blokuje wiele decyzji. Powiem szczerze – ja nie jestem jakimś wielkim entuzjastą Rady Pokoju i nie twierdzę, że rozwiąże ona wszystkie problemy, że doprowadzi do pokoju na całym świecie. To byłaby naiwność. Ale jeśli ktoś podejmuje próbę stworzenia nowego formatu, to nie można skreślać tego na samym początku – stwierdził Jabłoński.– Nie wiem, czego tak naprawdę chce polski rząd. Jeszcze do niedawna ze strony wielu jego przedstawicieli obserwowaliśmy pokaz tępego antyamerykanizmu – atakowanie Donalda Trumpa za każdą wypowiedź lub jej brak, w tonie przypominającym krytykę Władimira Putina. Tymczasem Putin jest agresorem prowadzącym wojnę tuż przy naszych granicach, a Trump – którego można krytykować za jego styl – jest przywódcą państwa, które jest naszym sojusznikiem. Amerykańscy żołnierze stacjonują w Polsce – zaznaczył.– Polska powinna uczestniczyć w takich formatach, które mogą być dla niej korzystne. Czy ten będzie korzystny? Tego dziś nie wiadomo. Ale żeby to ocenić, trzeba uważnie obserwować, być jak najbliżej i w odpowiednim momencie podjąć decyzję – podsumował Jabłoński.Czytaj też: Trump grozi Kanadzie: Zostanie zjedzona żywcem