Sądy nie czekały na ustawę. Po niemal czterech latach od rozpoczęcia wojny w Ukrainie Sejm przyjął ustawę o niekaraniu polskich ochotników. W trakcie prac legislacyjnych okazało się jednak, że kilku z nich zostało już skazanych. Do służby w obcej armii wymagana jest zgoda Ministerstwa Obrony Narodowej, której większość ochotników walczących w Ukrainie nie posiada. Jak informuje „Rzeczpospolita”, dotyczy to przede wszystkim osób, które podjęły służbę w pierwszym, najbardziej nerwowym okresie wojny, gdy zależało im na jak najszybszym dotarciu na front.Dziura w prawie ma być wkrótce załatana. Nad ustawą abolicyjną w piątek głosował Sejm, jednak w trakcie prac w parlamencie wyszła na jaw zaskakująca informacja – w Polsce były już przypadki skazania ochotników z ukraińskiego frontu – podaje dziennik.Z informacji uzyskanych w resorcie sprawiedliwości wynika, że w latach 2021-2025 jedno postępowanie warunkowo umorzono, dwie osoby skazano na karę bezwzględnego więzienia „w wymiarze do dwóch lat”, jedną na „inną karę oraz przepadek przedmiotów”, a w jednym przypadku orzeczono „bezwzględną karę pozbawienia wolności w wymiarze powyżej 20 i poniżej 25 lat”.Trzy projekty abolicyjneJak w rozmowie z „Rzeczpospolitą” mówił poseł KO Paweł Suski, projekt miał dotyczyć wyłącznie niewszczynania postępowań karnych, lecz dodano do niego poprawkę z przepisami amnestyjnymi wobec już skazanych.Od wybuchu wojny w Ukrainie powstały trzy projekty abolicyjne, które – jak się zdawało – miały charakter ponadpolityczny. Dwa pierwsze jednak nie doczekały się nawet nadania numeru druku sejmowego. Zdaniem źródeł w PiS, na które powołuje się dziennik, powodem była niechęć ówczesnej marszałek Sejmu Elżbiety Witek do Michała Dworczyka, który pełnił wówczas funkcję koordynatora rządu ds. pomocy Ukrainie i był jednym z głównych orędowników abolicji.Jak ocenił autor kolejnego, złożonego w grudniu 2024 r., projektu, poseł KO Paweł Suski, „bardzo źle się stało, że mając w Sejmie gotowy projekt, politycy PiS nie procedowali go w czasie najbardziej nasilonego konfliktu zbrojnego. Jednak, nie będę tego ukrywał, nie jestem też zachwycony tempem prac po zmianie władzy w 2023 r.”.Czytaj też: Fico wściekły na Ukrainę. Potrzebna mu rosyjska ropa