Kampania dezinformacyjna. Jednym z kluczowych elementów wojny hybrydowej Władimira Putina przeciwko Zachodowi jest ofensywa dezinformacyjna. Realizują ją między innymi podległy Kremlowi reżim Alaksandra Łukaszenki. Białoruś szczególnie atakuje wschodnią część Polski w kontekście zakusów Rosji na przesmyk suwalski. Rosyjska i białoruska propaganda nasiliła działania wymierzone w Polskę na początku kryzysu migracyjnego na polsko-białoruskiej granicy. Zaczął się on latem 2021 roku, gdy Alaksandr Łukaszenka zagroził niepowstrzymywaniem przybywających do Unii Europejskiej handlarzy narkotykami, handlarzy ludźmi oraz uzbrojonych imigrantów.Wkrótce reżim uruchomił kanały przerzutu migrantów z kraju przez granicę z Unii Europejskiej na terytorium Litwy, Polski i Łotwy. Cudzoziemcy byli wypychani przez funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa. Towarzyszyła temu kampania dezinformacji, której jednym z elementów było rzekome wysiedlanie lub też ucieczka ludności z terenów przygranicznych.Na początku roku Mińsk wrócił do tej kampanii. Realizują ją Międzynarodowe Radio Białoruś, publiczny nadawca szykujący materiały dla zagranicy. Konto X Radia informuje, że jest to „źródło objektywnej i pełnej informacji o Białorusi” (pisownia oryginalna). Jeszcze do niedawna chwaliło się, że zarządza nim Biełteleradyjokampanija, co jest wyjątkowo ohydnym skrótowcem w stylu sowieckim, jaki najbardziej odpowiada Łukaszence.Kampania dezinformacyjnaRadio Białoruś przygotowuje na kanale w YouTube serię „Życie za Bugiem”, skierowaną do mieszkańców Podlasia i terenów przygranicznych kampanię dezinformacyjną. Prowadzi ją Davide Carbonaro, spolonizowany Włoch i były duchowny związany Ewangelicznym Kościołem Metodystycznym w Łodzi, który wobec długów i problemów z prawem uciekł w październiku 2024 roku na Białoruś. Jak twierdzi, jest „uciekinierem politycznym”. Pomagają mu propagandysta i ideolog reżimu Alieksiej Dziermand i bliżej niezidentyfikowani „badacze”.W raporcie wskazano, że narracja o ucieczce ludności z regionu przesmyku suwalskiego w obawie przed wojną z Rosją, pojawiła się z powrotem w rosyjskiej infosferze pod koniec maja ubiegłego roku. Propaganda cytowała wypowiedź Tomasza Szmydta – oskarżonego o szpiegostwo na rzecz Rosji byłego sędziego, który zbiegł na Białoruś.Renegat krytykował między innymi Tarczę Wschód. Twierdził, że mieszkańcy terenów graniczących z obwodem królewieckim są pozbawiani praw własności do swojej ziemi na potrzeby budowania obiektów wojskowych. Szmydt jest zresztą bardzo aktywny w serwisie X, gdzie regularnie publikuje peany na cześć reżimu Putina i Łukaszenki.(Niektóre filmy zdradzają, że jego rodzimym językiem może nie być język polski, a na przykład białoruski lub rosyjski. W nagraniu sprzed pałacu w Nieświeżu w czerwcu 2024 roku mówił między innymi, że „pamięć historyczna jest bardzo silnyj zakorzeniona na Białorusi”. Podobnych zwrotów i błędów w pisaniu popełnia więcej.)Szmydt elementem wojny hybrydowejSzmydt, stały komentator „Życia za Bugiem”, nie raz delegitymizował polskie wysiłki na rzecz budowy potencjału obronnego. Wpisuje się to w podstawową strategię rosyjskiej i białoruskiej propagandy. W przypadku przesmyku suwalskiego jest ona szczególnie niebezpieczna, gdyż dotyczy regionów najbardziej narażonych na wrogie działania kinetyczne i hybrydowe. Mińsk wykorzystał w celach dezinformacyjnych temat planów budowy poligonu wojskowego w Kopciowie w rejonie łoździejskim na Litwie, tuż przy granicy z Polską. Lokalni mieszkańcy protestują przeciwko inwestycji, która ma objąć około 14,6 tysiąca hektarów. Wskazują między innymi na ryzyko hałasu czy niszczenia środowiska.Także samorządowcy z Sejn i powiatu sejneńskiego wyrażają zaniepokojenie planami budowy poligonu. Obawiają się, że inwestycja może negatywnie wpłynąć na środowisko naturalne (planowany teren poligonu obejmuje obszary objęte ochroną w ramach sieci Natura 2000, rezerwaty przyrody oraz cenne siedliska leśne i podmokłe), turystykę oraz codzienne życie mieszkańców pogranicza.Litwa stawia na poligonLitewski rząd tłumaczy decyzję strategicznym położeniem Kopciowia, który znajduje się w regionie przesmyku suwalskiego, ważnego z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Wojskowi twierdzą, że nowy poligon wyraźnie wzmocni obronność Litwy. Ostateczną decyzję podejmie Sejm podczas wiosennej sesji.Białoruska propaganda zareagowała kłamstwami. Niezależny Dziennik Polityczny (NDP) donosił w jednym z artykułów o „budowie lustrzanego poligonu na granicy z Litwą”. Twierdził, że mieszkańcy rejonu przesmyku suwalskiego muszą przygotować się na przesiedlenia i wywłaszczenia w związku z inwestycją. Kłamstwem są twierdzenia, jakoby polski rząd uruchomił formalną procedurę tworzenia poligonu po polskiej stronie. Nie ma takich planów.„Obszary przygraniczne stają się przedmiotem handlu i targów, a cała ludność pogranicza – wraz z infrastrukturą i magazynami pełnymi sprzętu dla Ukrainy – automatycznie znajduje się na pierwszej linii potencjalnego śmiertelnego zagrożenia” – grzmiał autor, próbując wzbudzić niepokój mieszkańców.Międzynarodowe Radio Białoruś wykorzystało natomiast artykuł w „Gazecie Wyborczej” dotyczącym problemów z dostępem do sieci komórkowej w strefie przygranicznej, by zasugerować, że mieszkańcy Podlasia są niepotrzebni i zaniedbywani przez władze centralne w Warszawie.Reżim oskarża polskie władzeUgruntowanie narracji, według której polskie władze centralne prowadzą antybiałoruską i antyrosyjską politykę kosztem społeczności lokalnej na Podlasiu jest celem serii „Życie za Bugiem”. W pierwszym odcinku propagandyści zderzyli oskarżenia o niehumanitarne traktowanie uchodźców i brutalność polskich służb na granicy z rzekomą pomocą humanitarną Białorusinów.Pokornie pominięto relacje cudzoziemców o biciu i okradaniu przez białoruskie służby, w tym milicję, straż graniczną i siły specjalne, które znalazły się w raportach organizacji humanitarnych, między innymi Amnesty International czy Oxfam.Pojawia się natomiast twierdzenie, że to Polska ponosi winę za migrację z krajów Globalnego Południa. Przedstawiany argument jest taki, że nasz kraj jako członek Zachodu jest odpowiedzialny za pogorszenie sytuacji bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie i w Afryce.Przekaz propagandy dla podlaskich przedsiębiorców jest taki, że to oni największe koszty pozamykanych przejść granicznych oraz zawieszenia umowy o małym ruchu granicznym. Wymieniono, że problemy dotykają handel, agroturystykę, kulturę i gastronomię, a właściciele biznesów zostali pozostawieni bez pomocy przez urzędników w Warszawie.Jeżeli chodzi o rolników, propagandyści z „Życia za Bugiem” twierdzą, że mają być poszkodowani ze względu na embargo na białoruskie ciągniki MTZ Belarus. Carbonaro i Dziermand odwracają rolę i pokazują, że to Polska jest agresorem, który nie dba o dobrobyt obywateli.Mińsk boi się Tarczy WschódZ drugiej strony jest Białoruś, wspierająca dobrosąsiedzkie stosunki, ułatwiająca ruch przygraniczny – brzmi przekaz. Metanarracja jest taka, że Tarcza Wschód to szkodliwe i nieuzasadnione przedsięwzięcie motywowane – wiadomo – rusofobią władz w Warszawie.Propagandyści twierdzą, że województwo podlaskie ponosi straty przez „militaryzację”. Ma ona niszczyć też choćby kulturę polskich Białorusinów poprzez budowę barier i zmianę międzykulturowego charakteru regionu. Celowe ma być też wydłużanie przez polskie służby kolejek na granicy z Białorusią.UE i Niemcy chcą wyniszczyć Słowian?Przekaz podprogowy jest taki, że to część globalnej polityki wyniszczania Słowian i prawosławnych, którą realizuje rząd Polski podległy Brukseli i Berlinowi. Geopolityka antyrosyjskiej i antybiałoruskiej Unii Europejskiej sprawia natomiast – rysuje reżim – że Podlasie stało się zakładnikiem organizacji, o której zdrajca Szmydt pisze, że to „więzienie naradów”.Lubelszczyzna, która także graniczy z Białorusią, na razie nie jest aż tak eksploatowana przez kampanię propagandową. Podniesiono, że znajdują się tam szlaki handlowe łączące Chiny z Europą, dlatego jest to region, gdzie nie zamyka się przejść granicznych. Faktem jest, że w Małaszewiczach znajduje się jeden z największych w Europie suchy port przeładunkowy, kluczowy węzeł kolejowy.Działania dezinformacyjne i propagandowe reżimu Łukaszenki to element szerszej strategii Kremla w ramach wojny hybrydowej i kognitywnej wymierzonej w Zachód. W tym przypadku przybiera to formę siermiężnej propagandy, ale jest szczególnie niebezpieczne, gdyż wykorzystuje problemy mieszkańców Podlasia. Manipuluje nimi i zakłamuje rzeczywistość, by obniżyć zaufanie społeczne do instytucji państwa i służb.Czytaj także: Kolejna śmierć opozycjonisty. Łukaszenka: Wyeliminowaliśmy łajdaka