Zawiadomiono prokuraturę... trzykrotnie. Trzy zawiadomienia do prokuratury, interwencja wiceprezydenta miasta i kontrole inspekcji pracy. Konflikt między pracownikami a dyrektorem łódzkiego MOPS narasta, ale żadna ze stron nie wydaje się skłonna do ustępstw. Sprawę opisuje łódzka „Gazeta Wyborcza”, wracając do 2022 roku.(Nie)zapomniany protestTo wtedy pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Łodzi zorganizowali strajk, który dyrekcja uznała za nielegalny. Sąd był jednak innego zdania. Jak twierdzą teraz pracownicy MOPS, od tego czasu dyrektor konsekwentnie odgrywa się za protest sprzed niemal czterech lat: ograniczając prawa związkowe, obniżając standard pracy i zastraszając działaczy związkowych. A do tego tylko jednej grupie pracowników nagle cofnięto przyznaną wcześniej możliwość pracy zdalnej. Aplikacja do śledzenia. Dyrektor MOPS chce kontrolować pracownikówW jednym z trzech zawiadomień, jakie do prokuratury skierowali pracownicy MOPS, jest też mowa o „forsowaniu instalacji aplikacji monitorującej” w telefonach pracowników socjalnych. – Założenie jest takie, że mój czas pracy w terenie będzie monitorowany, mam podać numer PESEL klienta, sporządzać notatki z wizyty, zaznaczyć, ile czasu tam spędziłam, a GPS pozwala na bieżąco śledzić moje położenie. Po 35 latach pracy mam być śledzona przez aplikację, to upokarzające – mówi pracująca w MOPS Agnieszka Głąbska, cytowana przez „Wyborczą”. Dlatego pracownicy ośrodka – w geście protestu – zwrócili telefony służbowe. Ale to tylko zaostrzyło konflikt. Dyrektor MOPS Piotr Kowalski przyznaje, że chce kontrolować pracę zatrudnianych osób. – To, w jaki sposób wykorzystują czas pracy opłacony przez pracodawcę do realizowania swoich zadań – mówi w rozmowie z gazetą. Przekonuje przy tym, że czasy, kiedy „pracodawca udawał, że płaci, a pracownicy udawali, że pracują”, już się skończyły. I wylicza, że specjaliści zarabiająpowyżej 10,2 tys. zł brutto (to mediana wynagrodzeń na tym stanowisku), a pozostali pracownicy socjalni ponad 8,2 tys. zł (także mediana, także z dodatkami, premiami i nagrodami). „Durniu”, „śmieciu”, „Janusz pierd...”Ostatnie ze złożonych w prokuraturze zawiadomień dotyczy dyrektora Kowalskiego już bezpośrednio. Podnoszono w nim agresję słowną, jaką przełożony wykazuje się w mediach społecznościowych. „Wyborcza” przytacza, że w komentarzach pod postem polityka Janusza Kowalskiego dyrektor pisał na platformie X: „Może po prostu przeczytaj durniu”; „O ty ruski śmieciu”; „W d... byłeś i g... widziałeś a nie na żadnym marszu oskarku”, „Ty jesteś Janusz pier...”. Tu dyrektor łódzkiego MOPS bije się w pierś i zapewnia, że wpisy zostaną usunięte i nie powinny mieć miejsca. Ratusz mediuje między pracownikami a dyrekcją MOPSW tym wątku interweniował zresztą wiceprezydent Łodzi Adam Wieczorek, odpowiedzialny za pomoc społeczną w mieście. Dyrektor Kowalski został też ukarany zmniejszeniem dwóch premii miesięcznych. Łódzki ratusz włączył się także w mediacje między pracownikami a kierownikiem MOPS. Wieczorek przekonuje, że obie strony muszą „wyciszyć emocje”. – Uważa, że pracownicy nie powinni oddawać narzędzi pracy, nawet w formie protestu. – Szanuję głos pracowników socjalnych, ale powiedziałem im, by nie zdawali codziennego narzędzia pracy. Proszę też dyrektora, by wstrzymał na razie używanie aplikacji – podsumowuje rozmówca „Gazety Wyborczej”. Zobacz także: Dramat dzieci w rodzinie zastępczej. Śledczy wkraczają do akcji