Dariusz Mazur w „Gościu poranka”. – Jeśli prawdą są doniesienia, że jedną z pierwszych spraw sędziego Jakuba Iwańca miałaby być sprawa dotycząca odpowiedzialności adwokata za jazdę pod wpływem narkotyków, to będziemy mieli do czynienia z jakąś nieprawdopodobną wręcz sytuacją – powiedział w „Gościu poranka” w TVP Info Dariusz Mazur, wiceminister sprawiedliwości, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie. Mariusz Piekarski, prowadzący program „Gość poranka”, zapytał wiceministra sprawiedliwości Dariusza Mazura, czy sędzia Jakub Iwaniec – znany z tzw. afery hejterskiej, a ostatnio podejrzewany o zakończenie jazdy samochodem pod wpływem alkoholu na drzewie – ponownie założy łańcuch sędziowski i zasiądzie w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa.– Tak, dojdzie do takiej sytuacji. Choć w listopadzie 2025 r. sędzia został zawieszony. Przypominam: spowodowanie zdarzenia drogowego i ponad 1,8 promila alkoholu, jazda zakończona na drzewie. Został zawieszony na trzy miesiące w związku z wnioskiem o uchylenie immunitetu i pociągnięcie do odpowiedzialności karnej. Jednak zdarzył się „cud”. Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego przez tak długi czas nie rozpoznała tego wniosku, bo to skutkowałoby dalszym zawieszeniem sędziego do czasu rozstrzygnięcia sprawy – wskazał Mazur. – To dla mnie przykład podwójnych standardów w działaniu Izby Odpowiedzialności Zawodowej, zresztą – w mojej ocenie – nielegalnie ukształtowanego organu. W podobnym czasie doszło do niemal identycznego zdarzenia z udziałem sędziego z Katowic. Wypadek miał miejsce 2 listopada 2025 r., a już 4 listopada Izba zgodziła się na uchylenie immunitetu, co skutkowało bezterminowym zawieszeniem. Tam wystarczyły dwa dni, tutaj przez trzy miesiące nic się nie wydarzyło – ocenił wiceminister.Jak dodał, sędzia Jakub Iwaniec to osoba dobrze znana opinii publicznej.– W czasach ministra Ziobry był delegowany do Ministerstwa Sprawiedliwości i według doniesień medialnych, wraz z Łukaszem Piebiakiem, należał do osób najbardziej zaangażowanych w tzw. farmę trolli w Ministerstwie Sprawiedliwości. To nie jest przypadkowa postać – zaznaczył.„Chichot losu”Zapytany o możliwości resortu w tej sprawie, podkreślił, że wykorzystano wszystkie dostępne narzędzia.– Pan sędzia był już wcześniej odsunięty od wykonywania czynności przez ministra Żurka. Ja również wystosowałem pismo do Izby Odpowiedzialności Zawodowej, wskazując, że ewentualny powrót sędziego do orzekania przed rozstrzygnięciem sprawy podważy autorytet wymiaru sprawiedliwości. Jeśli prawdą są doniesienia, że jedną z jego pierwszych spraw miałaby być sprawa dotycząca odpowiedzialności adwokata za jazdę pod wpływem narkotyków, to będziemy mieli do czynienia z jakąś nieprawdopodobną wręcz sytuacją. Byłby to chichot losu. Jak obywatele mają ufać takiemu wymiarowi sprawiedliwości? – pytał retorycznie Mazur. „Pierwszej prezes Sądu Najwyższego to nie przeszkadzało”Małgorzata Manowska, pierwsza prezes Sądu Najwyższego, ogłosiła, że nie będzie ubiegać się o drugą kadencję. Prowadzący „Gościa poranka” spytał Dariusza Mazura, czy jego zdaniem jest to wyraz chęci uporządkowania sytuacji w Sądzie Najwyższym.– Bardziej dostrzegam w tym taktykę polegającą na tym, żeby umożliwić wybór kolejnego nielegalnego pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, który będzie mógł w nim zasiadać jeszcze przez dwie kolejne kadencje. W zasadzie nie powinienem osoby formalnie zasiadającej w Sądzie Najwyższym podejrzewać o tego typu działania, ale jeżeli pani profesor Manowskiej nie przeszkadzało to, że została nielegalnie wybrana na sędziego Sądu Najwyższego, a następnie nielegalnie wybrana na pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, to chyba niewiele rzeczy może jej przeszkadzać – powiedział Mazur. – Kiedy słyszę o tym, że pani sędzia Manowska chce zapobiec dalszemu chaosowi w Sądzie Najwyższym czy w polskim wymiarze sprawiedliwości, to przypomnę, że w drugiej połowie 2021 r., kiedy Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zamroził działanie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, zaniechania pani Manowskiej doprowadziły do tego, że czterech sędziów sądów powszechnych zostało zawieszonych za stosowanie prawa europejskiego. Skutkiem było następnie nałożenie na Polskę rekordowej w historii Unii Europejskiej kary finansowej za naruszenie zobowiązań traktatowych, która narosła do ponad 550 mln zł i została potrącona z funduszy europejskich. To tyle, jeśli chodzi o zapobieganie przez panią Manowską chaosowi w polskim wymiarze sprawiedliwości – dodał.„Nie będzie to legalne zgromadzenie”Mazur został także zapytany, czy Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego, zwołane na 24 lutego, będzie jego zdaniem legalne.– W moim przekonaniu nie będzie to zgromadzenie legalne, przede wszystkim ze względu na udział w nim nieprawidłowo powołanych sędziów. W tej chwili zdecydowana większość, bodaj 55 czy 56 osób w Sądzie Najwyższym, to sędziowie powołani w sposób nieprawidłowy, którzy w świetle utrwalonego orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nie tworzą sądu, gdy zasiadają w jego składzie – powiedział Mazur. „Prezydent miał bardzo dużo czasu”Dariusz Mazur odniósł się także do pytania, czy Ministerstwo Sprawiedliwości próbuje przekonać prezydenta Karola Nawrockiego do podpisania nowej ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa.– Ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa została opublikowana na oficjalnej stronie Ministerstwa Sprawiedliwości na początku listopada 2025 r. Od tego czasu przeszła całą ścieżkę legislacyjną. Pan prezydent miał bardzo dużo czasu, aby się z nią zapoznać. Jest formalnie najwyższym przedstawicielem państwa. Zgodnie z zasadami precedencji, jeśli uznałby za potrzebne spotkanie w tej sprawie, mógł wystosować do ministra Żurka zaproszenie – zapewne zostałoby ono przyjęte. Nie pojawiła się jednak żadna taka inicjatywa – poinformował Mazur. Czytaj też: Waldemar Żurek: Ziobro to był nadmuchany szeryf. Wystarczyła szpilka