Zły okres. Najpierw wstydliwa porażka z Atletico (0:4) w Pucharze Króla, a teraz... równie wstydliwa porażka z Gironą w lidze hiszpańskiej (1:2). Porażka na wagę utraty pozycji lidera w lidze. Robert Lewandowski wszedł z ławki, ale przez 20 minut niczego dobrego nie wyczarował. Ostatni dni są bardzo nieudane dla drużyny Hansiego Flicka. W czwartek jego podopieczni przegrali w pierwszym meczu półfinału Pucharu Hiszpanii w Madrycie z Atletico aż 0:4, a w poniedziałkowy wieczór ich kibice przeżyli kolejne rozczarowanie. A wcale nie musiało się tak skończyć...Do przerwy w Gironie nie było bramek, choć w doliczonym czasie pierwszej połowy Barcelona miała świetną okazję do objęcia prowadzenia. Lamine Yamal nie wykorzystał jednak rzutu karnego, trafiając w słupek.W 59. minucie goście dopięli swego. Po dośrodkowaniu Julesa Kounde bramkę głową zdobył Pau Cubarsi. Już chwilę potem wyrównał jednak Thomas Lemar, co zwiastowało duże emocje w końcówce.Czytaj też: Co dalej z Lewandowskim? Kapitan zdradza planyW 73. min na boisko wszedł Lewandowski (bramkarz Wojciech Szczęsny spędził mecz na ławce rezerwowych), lecz Barcelona nie tylko nie poprawiła wyniku, ale nawet straciła remis.W 86. min zwycięstwo Gironie zapewnił również wprowadzony z ławki Fran Beltran.Doliczony czas przyniósł jeszcze sporo emocji oraz nerwów z obu stron. Lewandowski trafił nawet do siatki, lecz sędzia od razu nie uznał bramki z powodu spalonego, a w 90+9. minucie pokazał czerwoną kartkę piłkarzowi gospodarzy Joelowi Roce.Bramkarzem Girony - wypożyczonym właśnie z „Dumy Katalonii” - jest Marc-Andre ter Stegen, ale niemiecki piłkarz nie może obecnie grać z powodu kontuzji.Barcelona po raz pierwszy od początku października przegrała dwa kolejne mecze, licząc wszystkie rozgrywki. W tabeli Primera Division ma 58 punktów i o dwa ustępuje „Królewskim”, którzy już w sobotę pokonali u siebie Real Sociedad San Sebastian 4:1.Ostre komentarze w mediachJak napisał kataloński dziennik „Sport”, po przegranej 0:4 z Atletico Madryt w Pucharze Króla oczekiwano, że drużyna Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego odpowiednio zareaguje w spotkaniu ligowym z Gironą.„Tak się jednak nie stało, zobaczyliśmy tę samą nieregularną, przewidywalną i momentami irytującą drużynę” – oceniła gazeta, podkreślając kluczową rolę w rozegraniu Pedriego, który nie zagrał w poniedziałek z powodu kontuzji.Dziennik „Marca” zwrócił uwagę, że jeśliby nie fantastyczny występ bramkarza Joana Garcii, który zawiódł w ostatnim meczu Pucharu Króla, to „Blaugrana” doznałaby drugiej kompromitacji z rzędu.„Nawet cuda Joana Garcii nie uratowały Barcelony przed najlepszym Gironą w sezonie” – dodał „AS”.Jak zauważył hiszpański komentator i statystyk Alexis Martin-Tamayo Blazquez, znany jako MisterChip, „Barca” nie przegrała meczu w Primera Division po strzeleniu pierwszej bramki od grudnia 2024 r. Otwarcie wyniku przez Pau Cubarsiego w poniedziałek nie pomogło przedłużyć tej passy.Lewandowski, który wszedł na boisko w 73. minucie za Ferrana Torresa, został przez „Sport” oceniony jedynie na „czwórkę” w 10-stopniowej skali. „Słaby” – oceniła gazeta występ Polaka.Szczęsny całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych.Po 24. kolejce hiszpańskiej ekstraklasy Real Madryt ma 60 punktów - dwa więcej od Barcelony i aż 15 od Villarrealu oraz Atletico Madryt.Czytaj też: Zmiany w kalendarzu F1. Barcelona zostaje, ale...