Autor prac ścigany w Rosji. Barwne stroje, muzyka i humor – ale też mocne polityczne przesłanie. Podczas tegorocznego różanego poniedziałku (Rosenmontag) w Niemczech karnawałowe platformy stały się nośnikiem ostrej krytyki światowych liderów. W Düsseldorfie i Kolonii uwagę przyciągały przede wszystkim karykatury Władimira Putina i Donalda Trumpa, umieszczone na wielkich platformach. Tradycyjne parady z okazji ostatniego poniedziałku karnawału w tym roku zdominowała krytyka czołowych polityków świata. Największe pochody odbyły się w Düsseldorfie i Kolonii, gdzie tysiące uczestników maszerowały w kolorowych strojach w towarzystwie wielkoformatowych karykatur.Szczególne zainteresowanie wzbudziły rzeźby przedstawiające Władimira Putina i Donalda Trumpa, umieszczone na specjalnych platformach.Jacqü Tilly i jego kontrowersyjne rzeźbyAutorem większości prac wykonanych z plastycznej masy papierowo-gipsowej, prezentowanych w Düsseldorfie, jest znany niemiecki rzeźbiarz i karykaturzysta Jacqü Tilly. Artysta jest ścigany w Rosji pod zarzutem rozpowszechniania rzekomo fałszywych informacji o armii rosyjskiej i – według zapowiedzi – ma zostać 26 lutego zaocznie osądzony w Moskwie.Tilly od lat wykorzystuje Rosenmontag jako przestrzeń do politycznej krytyki.Czytaj także: „Reżim na ostatnich nogach”. Ostre wystąpienie Metsoli w MonachiumPutin, Trump i Merz na celownikuJedna z najbardziej wyrazistych rzeźb przedstawiała Putina w mundurze, z opuchniętą, czerwoną twarzą, wbijającego miecz w błazna z napisem „satyra” na kapeluszu. Inna ukazywała rosyjskiego przywódcę także w mundurze, sterującego dronem w barwach Alternatywy dla Niemiec (AfD), niemieckiej partii prawicowo-populistycznej oskarżanej o prorosyjskie sympatie.Tilly w ubiegłym roku stworzył karykaturę Putina kąpiącego się w zakrwawionej wannie w barwach Ukrainy, a wcześniej przedstawił go za kratkami Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze.W tegorocznym pochodzie pojawiła się również postać Donalda Trumpa, ukazanego podczas bokserskiego pojedynku z Jezusem w koszulce z napisem „miłość i człowieczeństwo”.Nie zabrakło też odniesień do niemieckiej polityki. Karykatura kanclerza Friedricha Merza przedstawiała go siedzącego na szkielecie dinozaura, symbolizującego problemy niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego. Merz jest krytykowany za starania o zniesienie zakazu wprowadzania od 2035 roku na rynek samochodów spalinowych i zastąpienie ich elektrycznymi.Czytaj także: Dachował autobus. Jest kilka ofiar śmiertelnych wypadkuSpołeczne problemy w krzywym zwierciadleNie wszystkie platformy dotyczyły bezpośrednio polityków. Jedna z rzeźb przedstawiała dwójkę dzieci wpatrzonych w telefony komórkowe, z zaczerwienionymi oczami i napisem na rękawach „dzieciństwo dzisiaj”– jako komentarz do wpływu nowych technologii na najmłodszych.W pochodach pojawiły się także transparenty. Jeden z nich ukazywał Putina w pasiastym stroju więziennym z czarną kulą u nogi i hasłem „Putin do więzienia”. Inny, w barwach Ukrainy, wzywał do wymierzenia sprawiedliwości.Tradycja sięgająca średniowieczaKorzenie ostatkowych błazeństw w Niemczech sięgają średniowiecza. Po wojnach napoleońskich barwne pochody Rosenmontag stały się stałym elementem końca karnawału. Pierwszy odbył się w 1823 roku w Kolonii, a kolejne w Moguncji i Düsseldorfie. Początkowo miały antypruską wymowę i służyły głoszeniu haseł demokratycznych.Po przerwie spowodowanej II wojną światową tradycję wznowiono w 1949 roku. Czytaj także: Lawina w austriackich Alpach. Nie żyją snowboardziści