Wywiad z najlepszym polskim piłkarzem. Robert Lewandowski nie ucieka od tematu wieku, ale też nie zamierza się nim przejmować. – Nie jestem zakładnikiem wieku. Nie czuję, żebym odstawał od młodszych zawodników – ani fizycznie, ani piłkarsko – podkreśla kapitan reprezentacji Polski w rozmowie z Leszkiem Orłowskim dla tygodnika "Piłka Nożna". Napastnik FC Barcelona przyznaje, że trzynasta statuetka Piłkarza Roku w plebiscycie „Piłki Nożnej” wciąż ma dla niego znaczenie. – Bardzo doceniam tę nagrodę, bo każdy taki tytuł to dla mnie potwierdzenie, że to, co robię, nadal ma sens i jest doceniane – mówi.Miniony rok określa jako intensywny i momentami burzliwy. Nie ukrywa, że półfinał Ligi Mistrzów z Interem był dla niego szczególnie bolesny. – Patrzenie na to z boku było chyba najtrudniejsze, bolało mnie to podwójnie. Czułem, że drużyna była naprawdę blisko finału, ale nie mogłem pomóc jej tak, jak chciałem – tłumaczy.W Barcelonie musi dziś dzielić minuty z Ferranem Torresem, ale nie traktuje tego w kategoriach konfliktu. – Przy tak dużej liczbie gier rotacje na pozycji napastnika są czymś naturalnym. Myślę, że w obecnej sytuacji Ferran i ja możemy na tym skorzystać – ocenia.Mniej minut oznacza dla niego także więcej świeżości. – Wracam do domu i moja pierwsza myśl nie jest już taka, że muszę natychmiast odpoczywać, bo zaraz znów gram. Jestem zmęczony, ale nie jestem wyczerpany. I to jest zasadnicza różnica – wyjaśnia.Z perspektywy reprezentacji Polski taka sytuacja może być korzystna. Lewandowski zapewnia jednak, że niezależnie od roli w klubie, priorytet pozostaje ten sam. – Dobro reprezentacji zawsze jest dla mnie najważniejsze. Kiedy zakładam koszulkę kadry, zawsze daję z siebie wszystko – deklaruje.O współpracy z selekcjonerem Janem Urbanem mówi wprost. – Jest szczery w tym, co mówi, ma klarowną wizję, dużo z nami rozmawia. Ujęło nas w nim to, że pewne rzeczy mówi prosto w oczy – podkreśla.Co dalej z kadrą?„Lewy” wraca też do decyzji o zawieszeniu gry w kadrze po odebraniu mu opaski kapitana przez Michała Probierza. – Moja decyzja była reakcją na konkretną sytuację, a nie elementem kalkulacji. Nie zakładałem żadnych scenariuszy – zaznacza. Przyznaje przy tym, że wsparcie kibiców miało znaczenie. – To wsparcie w dużym stopniu wpłynęło na decyzję o powrocie – dodaje.Na pytanie o długość reprezentacyjnej kariery nie składa twardych deklaracji. – Takich rzeczy nie da się planować. Odejdę z kadry, gdy będę pewny w stu procentach, że to jest już ten moment – mówi.Równie ostrożny jest w kwestii przyszłości w Barcelonie. – Zdecydowanie to jeszcze nie jest moment na podejmowanie decyzji – ucina temat wygasającego kontraktu.Na koniec mówi o czymś, co w polskiej piłce wciąż bywa tematem tabu – psychologii i presji. – Zbyt rzadko rozmawia się o kwestiach mentalnych w zawodowym sporcie. Sportowiec często jest oceniany wyłącznie przez pryzmat wyników, jakby był automatem, a nie człowiekiem – zauważa.A czego życzyć mu w 2026 roku? – Chciałbym widzieć siebie jako szczęśliwego człowieka, dumnego z tego, co się wydarzyło – odpowiada Robert Lewandowski.