Oskarżony odwołał swoje wyjaśnienia. 29-letni pianista i miłośnik replik broni tak mocno wierzył w „Wielką Rosję”, że w razie inwazji Putina na Polskę chciał wskazywać agresorom zagrażające im osoby. Zbierając informacje o zakładach Nitro-Chem, które produkują m.in. materiały wybuchowe, prosił służby, żeby uprzedziły go o ewentualnym ataku, aby zdążył uratować siebie i najbliższych. Portal TVP.Info dotarł do nieznanych wcześniej informacji w sprawie Wiktora Ź., oskarżonego o szpiegostwo na rzecz rosyjskiego wywiadu. Ten dobrze wykształcony 29-latek (ukończył instrumentalistykę na kierunku fortepian oraz zdobył licencjat z języka niemieckiego) został zatrzymany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego w czerwcu 2025 roku w okolicach Bydgoszczy. W mediach pojawiły się jego zdjęcia z serwisów społecznościowych. Mężczyzna pozował z kałasznikowem w stroju sowieckiego żołnierza. Na dzień Flagi RP (2 maja) zamieścił wpis z flagą Związku Radzieckiego. Wiadomo było, że 29-latek jest miłośnikiem ASG, aktywnie uczestniczył w grach wojennych z replikami broni szturmowej. Dla jego bliskich było szokiem, że usłyszał zarzuty szpiegostwa. Początkowo mężczyzna przyznał się do zarzutów i wyjaśnił swoją motywację. Była tak zaskakująca, że zbadano jego poczytalność. Jednak w listopadzie 2025 roku, gdy śledztwo zmierzało do końca, Ź. odwołał swoje wyjaśnienia i oświadczył, że do niczego się nie przyznaje. Przed kilkoma dniami prokurator Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie skierował do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy akt oskarżenia przeciwko 29-latkowi. Wiktor Ź. odpowie za „zgłoszenie gotowości działania na rzecz wywiadu Federacji Rosyjskiej, a także o działalność na rzecz tego wywiadu poprzez gromadzenie i przekazywanie wiadomości dotyczących m.in. funkcjonowania obiektów o istotnym znaczeniu dla obronności Rzeczypospolitej Polskiej, które mogłyby wyrządzić szkodę Rzeczypospolitej Polskiej”. Grozi za to od 8 lat więzienia do dożywocia. Wiktor wchodzi do „gry” Udało nam się ustalić, że punktem zwrotnym w historii Wiktora Ź. był wyjazd na Białoruś w lutym 2024 roku. Wtedy na przejściu granicznym Terespol-Brześć zainteresowali się nim funkcjonariusze KGB. Pytali młodego mężczyznę o jego stosunek do wojny w Ukrainie i poglądy. Ten nie krył swoich przekonań, że Rosja powinna dominować w Europie i przewodzić wszystkim krajom słowiańskim. Czytaj także: Wierzył w Wielką Rosję. Domniemany szpieg pod specjalnym nadzorem Z wyjaśnień Wiktora Ź. wynika, że to wtedy zdecydował się zgłosić białoruskiej bezpiece chęć współpracy. Funkcjonariusze KGB skrupulatnie zapisali jego numer telefonu oraz profile w rosyjskich mediach społecznościowych, w serwisach Vkontakte i Telegram. Wiele miesięcy później Polak otrzymał na jednym z komunikatorów internetowych tajemniczą wiadomość: „Ty nie wiesz, kim ja jestem, ale ja wiem, kim ty jesteś. Jeśli jesteś zainteresowany kontaktem, to czekam”. Wiktor Ź. był przekonany, że to rosyjskie służby (wskazywał na FSB – Federalną Służbę Bezpieczeństwa) wreszcie zdecydowały się go wykorzystać. I podjął tę „grę”. Co zaskakujące, ponoć pochwalił się tym koleżance, bo „chciał jej zaimponować, że jest ważny”. Cele dla Rosji Jako agent Kremla 29-latek uważał, że znajdujące się w Bydgoszczy i okolicach obiekty strategiczne oraz wojskowe są istotne dla Rosji. A jako że to jego rodzinne tereny, zaczął zbierać informacje wywiadowcze. Pomagały w tym gry wojenne w ASG organizowane w pobliżu tych miejsc. Podczas jednej z nich, odbywającej się we wsi Osówiec, pianista powiedział koledze, że to „dobry cel”. Akurat w tej miejscowości mieści się 22 Ośrodek Dowodzenia i Naprowadzania im. płk. pil. Tadeusza Rolskiego, ważny element ochrony przestrzeni powietrznej Polski i krajów NATO. Obecnie zabezpiecza m.in. misję „Air Policing”. Wiktor Ź. twierdził, że chciał się wykazać przed rosyjskimi służbami i wyszukiwał najważniejsze obiekty. Miał stworzyć specjalną mapę m.in. na bazie zrzutów z Google Maps i własnych ustaleń. Czytaj także: ABW zatrzymała podejrzanego o szpiegowanie dla Rosji Według śledczych 29-latek opracował zabezpieczenia lotniska w Bydgoszczy (miejsca dostępu, kontroli policji i straży granicznej), zebrał informacje o pracach budowlanych w bazie paliwowej portu lotniczego oraz dane dotyczące Wojskowych Zakładów Lotniczych Nr 2 w Bydgoszczy, gdzie miały być serwisowane polskie myśliwce F-16. Zgłosił także gotowość opracowania informacji na temat Centrum Szkolenia Sił Połączonych NATO w Bydgoszczy. Na celowniku agenta znalazły się też zakłady Nitro-Chem, gdzie produkowane są silne materiały wybuchowe dla Wojska Polskiego, ale także dla USA. Wiktor Ź. miał zebrać informacje o zabezpieczeniach obiektu, dzięki którym możliwe byłoby doprowadzenie do wybuchu na jego terenie. – Mężczyzna wiedział, że atak na Nitro-Chem lub eksplozja w zakładzie zagrażałyby pobliskiemu osiedlu Kapuściska i wiązałyby się z wieloma ofiarami. Dlatego prosił swój „kontakt”, aby dać mu wcześniej znać, aby mógł uchronić siebie i najbliższych – mówi portalowi TVP.Info osoba ze służb specjalnych. To wszystko dla zwycięstwa Rosji Wiktor Ź. nie wiedział, że ABW prowadziła przeciwko niemu operację specjalną. Dzięki temu wszystkie informacje wywiadowcze zebrane przez gorliwego agenta trafiały do polskich służb, a nie na Wschód. Podczas przesłuchań tuż po zatrzymaniu mężczyzna klarownie wyjaśnił, dlaczego zdecydował się na współpracę z obcym wywiadem. Podkreślił, że ma zdecydowanie prorosyjskie i antynatowskie poglądy. Jego zdaniem Rosja jest najsilniejszym ze słowiańskich państw i Polska winna być z nią w sojuszu. Czytaj także: Polak oskarżony o szpiegowanie na rzecz Rosji. To 29-latek Zdaniem śledczych oskarżony kierował się ideologią, a nie chęcią zysku. Czy, aby na pewno? Wiktor Ź. twierdził, że liczył się z otrzymaniem wynagrodzenia za swoje meldunki, ale zakładał, że będzie to około tysiąca dolarów. Jak sam powiedział: „w takich sytuacjach z rosyjskimi służbami się nie dyskutuje”. – Liczył jednak, że jego zasługi zostaną docenione inaczej: przeprowadzi się do Rosji, otrzyma obywatelstwo tego kraju i będzie miał tam dobry start. Liczył na awans społeczny i zrobienie dużej kariery. Chciał być ważny i doceniany – wyjaśnia rozmówca portalu TVP.Info. Te plany dowodzą, jak bardzo młody człowiek czuł się outsiderem. Przyznał śledczym, że w lipcu 2025 roku zamierzał pojechać do Rosji na ślub znajomego. Chciał wykorzystać tę okazję do pochwalenia mu się, że współpracuje z rosyjskimi służbami. Nie zdążył. Wiktor Ź. zaskoczył też śledczych wyznaniem, że wszystko, co robił, miało służyć zwycięstwu Rosji. Był pewien szybkiego opanowania Polski przez wojska Kremla. I miał wyrazić chęć pomocy najeźdźcom np. przez wskazywanie osób, zagrażających okupantom. Chciał to robić mimo świadomości, jak „Rosjanie załatwiają takie rzeczy”. Biegli nie stwierdzili u Wiktora Ź. zaburzeń psychicznych. Można założyć, że przed sądem nie podtrzyma swoich wyjaśnień. Czytaj także: Szpieg w resorcie obrony. Sprawdzono jego powiązania z Białorusią