Kontrowersyjny uczestnik igrzysk. Michał Jasiczek regularnie bierze udział w igrzyskach olimpijskich i mistrzostwach świata, choć do końca nikt nie wie dlaczego. Do Mediolanu pojechał, bo tak autorytarnie zdecydował PKOl i to mimo... braku akceptacji Polskiego Związku Narciarskiego. W samych zawodach Polak upadł najszybciej z całej stawki, jego przejazd potrwał zaledwie kilkanaście sekund. To nie jest niespodzianka – Jasiczek trzy ostatnie igrzyska kończył w ten sam sposób, zaś w Pucharze Świata – mimo licznych prób – nigdy nie udało mu się ukończyć trasy slalomu. Jasiczek, startujący z 48. numerem, wypadł z trasy jeszcze przed drugim pomiarem czasu, ulokowanym mniej więcej w jej połowie. Nie jest jedynym, który nie poradził sobie z trudnymi warunkami panującymi podczas poniedziałkowych zawodów – rywalizację utrudnia mgła i padający śnieg.Z trasy wypadł m.in. reprezentant Brazylii Lucas Pinheiro Braathen, drugi w slalomowej klasyfikacji Pucharu Świata. Bardzo dobrze rozpoczął zawody, gdyż na dwóch pierwszych pomiarach czasu był najszybszy. Później wyślizgnęła mu się jednak narta, po czym zsunął się ze stoku.Dramat BrazylijczykaW sobotę urodzony w Oslo Pinheiro Braathen zapisał się w historii, wygrywając slalom gigant i stając się pierwszym sportowcem z Ameryki Południowej, który zdobył medal zimowych igrzysk olimpijskich. Do rywalizacji zgłosiło się 96 zawodników. To ostatnia męska konkurencja olimpijska w narciarstwie alpejskim. Czytaj również: Zimowe igrzyska olimpijskie 2026. Terminarz na poniedziałek 16 lutego