Dyktator kazał zabić wujka i brata. Korea Północna najwyraźniej weszła w fazę wyznaczania Kim Dzu Ae, córki Kim Dzong Una, na jego następczynię – ustalili agenci południowokoreańskiej Narodowej Służby Wywiadowczej (NIS). Rah Jong Yil, były ambasador Korei Południowej w Wielkiej Brytanii i zastępca dyrektora służb wywiadowczych, twierdzi, że rywalką 13-latki w walce o sukcesję może być Kim Jo Dzong, wszechwładna siostra dyktatora. Kim Dzu Ae najpewniej urodziła się w 2013 roku. Jej matką jest Ri Sol Dzu, żona Kim Dzong Una. W 2014 roku NIS uznał ją za „najbardziej prawdopodobną następczynię” przywódcy w swojej pierwszej ocenie możliwej sukcesji. Na początku lutego południowokoreańska służba podała, że „weszła ona w fazę wyznaczania jej na następczynię”.Kim Dzong Un ma dopiero 42 lata, ale stan jego zdrowia – jedna z największych tajemnic Korei Północnej – jest tematem licznych spekulacji. Satrapa często znika i nie pokazuje się przez wiele tygodni. Pojawiają się doniesienia o jego rzekomych problemach z sercem. Do tego, jak wynika ze zdjęć, jest chorobliwie otyły. Stąd być może reżim już teraz chce zabezpieczyć ciągłość władzy kolejnego potomka Kim Ir Sena.Kim Dzu Ae po raz pierwszy pojawiła się publicznie na teście rakiety dalekiego zasięgu w listopadzie 2022 roku. Od tamtej pory towarzyszyła ojcu w coraz większej liczbie wydarzeń, w tym testach broni, paradach wojskowych i otwarciach fabryk. Towarzyszyła również Kimowi podczas jego wizyty w Pekinie we wrześniu ubiegłego roku. Był to jego pierwszy szczyt z prezydentem Chin Xi Jinpingiem od sześciu lat.Hołd dla przodków Kim Dzong UnaNa początku stycznia tego roku Kim Dzu Ae wzięła udział w pseudoreligijnej uroczystości. Po raz pierwszy złożyła hołd w Pałacu Słońca Kumsusan, mauzoleum ojca i dziadka Kim Dzong Una, wraz ze swoimi rodzicami. Wywiad ocenia, że jeśli pojawi się na zbliżającym się zjeździe Partii Pracy Korei lub zostanie jej tam przyznany jakiś oficjalny tytuł – a reżim lubuje się w tytułach – będzie to sugerowało wstęp do wyznaczenia jej jako następczynię.Brytyjski dziennik „Telegraph” twierdzi, że 13-latka może znaleźć się w niebezpiecznej walce o sukcesję z bezwzględną wpływową ciotką Kim Jo Dzong.– To zależy od czasu, ale sądzę, że gdyby Kim Jo Dzong wierzyła, że ma szansę zostać czołowym przywódcą, to by ją wykorzystała – ocenił Rah Jong Yil. – Ona nie widzi powodów, dla których miałaby powstrzymywać się od realizacji własnego projektu politycznego – dodał Rah. Zaznaczył, że w tej sytuacji walka o władzę „jest prawdopodobna”.Kim Dzong Un kazał zabić wujka i brataTego typu rywalizacja nie byłaby niczym nowym w Korei Północnej. Gdy poprzedni dyktator Kim Dzong Il zmarł w 2011 roku, pozycja jego syna Kim Dzong Una nie była zbyt mocna. Zagrożeniem był jego wuj i mentor Jang Song Thaek. Kim kazał aresztować Janga pod zarzutem „czynów antypartyjnych, kontrrewolucyjnych i frakcyjnych”. Wujek został uznany za winnego i stracony przez pluton egzekucyjny w 2013 roku.Kim Dzong Un obawiał się też swojego przyrodniego brata Kim Dzong Nama, który wiódł poza krajem życiem bon vivanta. Został zabity w 2017 roku na lotnisku w Kuala Lumpur w Malezji. Dwie kobiety, które myślały, że robią żart na potrzeby czyjegoś filmu, prysnęły mu w twarz środkiem paralityczno-drgawkowym VX. Zabójstwo zostało dokonane pod okiem czterech północnokoreańskich agentów, którzy obserwowali je z boku. W tej sytuacji starszy brat Kim Dzong Czol nie angażuje się w życie polityczne, przypuszczalnie zajmuje jakieś stanowisko w aparacie władzy.Wobec braku męskiego następcy Kim Dzong Una kolejnym przywódcą Korei Północnej – z dużym prawdopodobieństwem – może więc zostać kobieta. Byłoby to czymś dość nadzwyczajnym dla głęboko konserwatywnej kultury panującej w tym zamkniętym kraju. Tradycyjny układ wskazuje na dominującą rolę mężczyzn, dla których w zasadzie wyłącznie zarezerwowane są kierownicze stanowiska.Kim Jo Dzong na szczytach władzyNa razie jednym z nielicznych wyjątków jest 36-letnia Kim Jo Dzong, obecnie członkini biura politycznego Partii Pracy Korei, szefowa Departamentu Propagandy i Agitacji, a przede wszystkim członkini Komisji Spraw Państwowych – najwyższego organu państwowego, na którego czele stoi jej brat.Miłośniczka drogich toreb regularnie atakuje władze w Korei Południowej. Opowiada się też za kursem konfrontacyjnym wobec Seulu. Pojednanie nazywa „mrzonkami”. „Wielokrotnie wyjaśnialiśmy, że nie mamy woli poprawy stosunków z Republiką Korei (...) i to stanowcze stanowisko i punkt widzenia zostanie w przyszłości utrwalone w naszej konstytucji” – oświadczyła w sierpniu ubiegłego roku, cytowana przez reżimową agencję KCNA.Oba państwa koreańskie formalnie od ponad 70 lat pozostają w stanie wojny, ponieważ konflikt zbrojny z lat 1950–1953 zakończył się jedynie podpisaniem rozejmu, a nie traktatu pokojowego. W czerwcu 2020 roku Kim Jo Dzong nakazała wysadzenie międzykoreańskiego biura łącznikowego w Kaesong, co było demonstracją siły po tym, jak południowokoreańscy aktywiści wysyłali ulotki propagandowe przez granicę. W 2022 i 2024 roku groziła też użyciem broni nuklearnej przeciwko sąsiadowi w przypadku „prowokacji”.Czytaj także: Stan najwyższej gotowości bojowej. Korea Północna „blisko wojny”