Policja wyłapuje chuliganów. Radomska policja zatrzymała 48-letniego mężczyznę podejrzewanego o rzucenie – prawdopodobnie butelką – w Michała Siejaka, dyrektora marketingu Korony Kielce. Rannemu w głowę działaczowi założono kilka szwów. Do ataku doszło w piątek po meczu Radomiaka z Koroną. – Mogę potwierdzić, że policjanci zatrzymali 48-letniego mężczyznę, podejrzewanego o rzucanie przedmiotami w kierunku piłkarzy i działaczy Korony Kielce. Funkcjonariusze przeanalizowali nagrania z monitoringu i wytypowali go jako osobę mającą związek z tym incydentem. Podczas zatrzymania był trzeźwy, a czynności z nim zostaną wykonane w poniedziałek – powiedział portalowi TVP.Info oficer dyżurny mazowieckiej komendy policji. Nie wiadomo jakie zarzuty usłyszy w poniedziałek 48-letni mężczyzna. Może odpowiadać za uszkodzenie ciała. Pewne jest także, że musi się liczyć z wieloletnim zakazem stadionowym. Mazowiecka policja poinformowała także, że zapadł wyrok, w trybie przyśpieszonym, w sprawie 56-latka, który po meczu wbiegł na boisko i zaczepiał piłkarzy oraz działaczy Korony Kielce. Od jego „występu” zaczęło się zamieszanie na murawie i poza nią. 56-latek został skazany na 4 tys. zł grzywny i trzyletni zakaz stadionowy na wszystkie mecze Radomiaka. Czytaj także: Dwudziestu kiboli Legii zatrzymanych za atak na Chorwatów. Pomylili sięAwantura na murawie Do bulwersujących wydarzeń na stadionie w Radomiu doszło w piątkowy wieczór. Jak relacjonuje portal TVP3 Kielce, tuż po końcowym gwizdku spotkania Radomiak – Korona, które wygrali Kielczanie 2:0, na murawie rozpętała się awantura. Najpierw na boisko wbiegł kibic, który popchnął jednego z piłkarzy Korony. To doprowadziło do eskalacji. Niedługo później na cieszących się piłkarzy i pracowników klubu poleciały niebezpieczne przedmioty. Jednym z nich – butelką – w głowę trafiony został Michał Siejak, dyrektor marketingu Korony, który błyskawicznie zalał się krwią. Działacz Korony został odwieziony do szpitala. „Głowa boli i wymaga obserwacji, ale na szczęście obrażenia fizyczne skończyły się na szwach i – być może – pamiątce na czole do końca życia. Nie chcę myśleć, co by było, gdyby ta szklana butla wylądowała kilka cm niżej na oku lub skroni… Ale ciężko o tym nie myśleć” – napisał Michał Siejak w mediach społecznościowych. W sobotę oficjalne oświadczenie potępiające zachowanie kibiców opublikował klub Radomiak Radom. Klub z Mazowsza na pewno będą czekały dotkliwe kary. W środę 18 lutego obradować będzie Komisja Ligi, która może zdecydować m.in. o zamknięciu radomskiego stadionu. Czytaj także: Zarzuty po bandyckim ataku kiboli Jagiellonii na hiszpańskich kibiców