Felieton dziennikarza TVP Info. Marzyło mi się, by rozpocząć w tym tygodniu od słów „Sypnęło medalami na igrzyskach”. Mamy trzy, w tym dwa od jednego zawodnika, byłoby więc nadużyciem słowo „sypnęło”. Ale tak czy inaczej igrzyska są wydarzeniem, które najbardziej nas w tych dniach emocjonuje. Dlatego dziś przede wszystkim o sporcie. Przytrafiły nam się dwa olimpijskie medale w skokach narciarskich. Niby nic nowego, bo od lat skoczkowie przywożą regularnie medale z igrzysk. W tym sezonie jednak wyjątkowo nic tego nie zapowiadało. Nawet bardzo dobre starty samego bohatera Kacpra Tomasiaka. Pierwszy raz w Pucharze Świata wystartował w listopadzie ubiegłego roku. Od tamtego czasu ani razu nie stanął na podium konkursu indywidualnego, dwa razy był piąty, dwa razy ósmy. W sumie tylko cztery razy w pierwszej dziesiątce.Kacper jest świetny, doskonale poukładany i niezwykle spokojny w sytuacjach stresowych. Ma ogromny potencjał i śmiem twierdzić, że medale dadzą mu dodatkową pewność siebie. A to pozwala myśleć, że jego forma poszybuje w kosmos.Do tej pory absolutnie nic nie wskazywało na to, że choć jeden medal jest możliwy. Dobrze jednak, że Tomasiak nam się przydarzył, bo przykrył swoim blaskiem fakt, że dwóch pozostałych zawodników w konkursie na normalnej skoczni nie awansowało do drugiej serii, a na dużej, mimo że się poprawiło, to fajerwerków nie było. Trudno w tej sytuacji mówić o jakimś sukcesie polskich skoków, raczej o sukcesie Tomasiaka i jego talentu.Zobacz: Małysz wzruszony po osiągnięciu Tomasiaka. „Kacper pisze historię”***Ale szybko po pierwszym medalu z nieba spadliśmy do piekła. Takiego naszego piekiełka. Występ Poli Bełtowskiej na skoczni w Predazzo rozsierdził grupę oglądających konkurs na wygodnej kanapie i wypełnionych złymi emocjami. Dali im ujście w postaci wpisów internetowych pełnych hejtu. Nie jest to nic nowego, ale ciągle dziwi. Warto chyba uświadomić hejtera, że słaby występ na igrzyskach to większy ból dla sportowca niż dla kibica.Hejter jest egoistą, który myśli tylko o tym, by wyładować swoją złość. Nie myśli o odbiorcy, nie zastanawia się, jak zareaguje na jego słowa osoba hejtowana, brak mu empatii. Hejter następnego dnia ochłonie, pójdzie do pracy, wróci do domu, włączy telewizor, przyczepi się do następnej ofiary, zje kolację, pójdzie spać, następnego dnia to samo, po miesiącu na konto wpłynie honorarium za pracę na etat bądź umowę zlecenie. I tak płynie mu czas, bezpiecznie, bez większych emocji.Sportowiec po słabym występie na igrzyskach (przy założeniu, że miało być lepiej) będzie z tym żył długo, tym bardziej że spotkał go hejt. Słaby wynik odbije się na kolejnych przygotowaniach, być może na finansach, na ewentualnym kolejnym występie, na zaufaniu trenerów. Pojawią się też dylematy: co dalej? Słabszy występ wpływa na jego życie. Na życie hejtera przegrana sportowca nie ma żadnego wpływu. Wyniki sportowców nie mają wpływu na nasze życie. One dają nam jedynie chwile radości bądź smutku, ale naszego życia nie zmieniają. Ale życie sportowców mogą zmienić.Hejter powie o urażonej dumie narodowej? Jakaż to duma narodowa, skoro urazić ją może słaby wynik skoczkini narciarskiej.Pola Bełtowska sobie na to nie zasłużyła.Czytaj: Skandaliczny atak na polską skoczkinię. Jest stanowcza reakcja związku***Władimir Semirunnij będzie drugim, po Tomasiaku, bohaterem olimpijskiej reprezentacji Polski. Zdobył srebrny medal w łyżwiarstwie szybkim na bardzo trudnym dystansie 10 000 metrów. Celował w złoto i chciał odśpiewać Mazurka Dąbrowskiego, co byłoby dla niego nie lada wyzwaniem, bo przecież Polakiem jest od niedawna. To Rosjanin, który w 2022 roku uciekł przed wcieleniem do rosyjskiej armii. Skontaktował się z Polskim Związkiem Łyżwiarstwa Szybkiego i sprawy potoczyły się dość szybko. Obywatelstwo otrzymał 26 sierpnia 2025 roku z rąk prezydenta Karola Nawrockiego.***Międzynarodowy Komitet Olimpijski wprowadził na igrzyska politykę. A potem zrzucił winę na Władysława Heraskewycza, ukraińskiego skeletonistę. Przygotował on bowiem dla siebie kask ze zdjęciami poległych na wojnie sportowców. To miał być dla nich hołd, upamiętnienie. Bez słów, bez komentarzy, tylko zdjęcia. Biorąc pod uwagę popularność dyscypliny, w której startuje Heraskewycz, zasięg tego hołdu byłby znikomy, ale MKOl pomógł. O kasku zrobiło się głośno, kiedy Światowa Organizacja niosąca ze sobą pokój zakazała zawodnikowi używania owego kasku już podczas treningów, zalecając noszenie czarnej opaski. Kiedy Heraskewycz zgłosił się w nim na start, został zdyskwalifikowany.Kask stał się jednym z symboli tych igrzysk. Czy ktoś pomyślałby o polityce, gdyby nie MKOl, który uznał, że wizerunki zmarłych to demonstracja polityczna? Śmiem twierdzić, że mogliby tak pomyśleć tylko Rosjanie. A w sytuacji, w jakiej znajduje się świat, nikt nie powinien się tym przejąć.***„Jak spadniemy, to was zaj…my”. Zdolność kibiców do rymowanek zawsze mnie zadziwiała, czasem pozytywnie. Ale tym razem nie chodzi o zwykłą rymowankę. To słowa, które skandowali kibice Legii po kolejnym nieudanym meczu ich drużyny w ekstraklasie. Piłkarze stali grzecznie i słuchali tego w milczeniu. Żaden z nich po tym incydencie nie rozwiązał kontraktu, nawet po tym, jak klub nie zajął w tej sprawie jednoznacznego stanowiska.Jakiś czas temu kibole weszli do autokaru Legii i użyli siły. Jeden z uderzonych wtedy piłkarzy rozwiązał umowę z winy klubu. Inny zmienił klub po transferze. Ci, którzy tym razem słuchali pokornie obelg, mogą się w najbliższym czasie spodziewać podobnego incydentu, bo brakiem reakcji kibole zostali do tego zachęceni. A piłkarze sprowadzani do klubu powinni być uprzedzani o możliwości „obrywania” za słabą grę. Bo kibol piłkarski ma agresję w DNA. Podobne słowa usłyszeli na przykład piłkarze Wisły Kraków w grudniu 2021 roku. I zapewne działo się tak wiele razy, kiedy któraś z drużyn nie spełniała oczekiwań kiboli.Sytuacja opisana wyżej miała miejsce po meczu Legii Warszawa z Arką Gdynia. Był remis 2:2, ale Legia w tym sezonie jest w dużym kryzysie. Stąd złość kibiców. Materiał wideo, na którym kibice wyzywają, a piłkarze słuchają, pojawił się już w trakcie igrzysk olimpijskich, na których zachowanie kibiców to radość, optymizm, absolutny pozytyw. To było jak zejście z nieba na ziemię. Uwielbiam piłkę nożną, to piękna dyscyplina sportu, ale pseudokibice robią jej ogromną krzywdę, powodując, że właśnie z nimi wielu ludziom kojarzy się futbol.Sprawdź również: Skatowany królik obok krakowskiego dworca. Policja szuka sprawcy***Rada Bezpieczeństwa Narodowego przyniosła mediom kilka wątków do analizy, została więc skomentowana na każdy możliwy sposób. Półgodzinne wystąpienie prezydenta Nawrockiego – jedyny fragment Rady, który mogło zobaczyć społeczeństwo; jego słowa skierowane do Włodzimierza Czarzastego i reakcja marszałka Sejmu; domysły i plotki na temat przebiegu spotkania; jakie pytania zostały postawione marszałkowi, a jakie prezydentowi, i czy padły odpowiedzi, przede wszystkim satysfakcjonujące stronę pytającą; kto powinien być na Radzie, a kogo być nie powinno.A tak naprawdę ma się wrażenie, że Rada niewiele dała. Pokazała jedynie, jak daleko od siebie są obie strony sporu politycznego i że wewnętrzny spór polityczny zaczyna wkraczać w to, co do tej pory łączyło – bezpieczeństwo Polski. Określenie wyświechtane i zbyt często wykorzystywane przez polityków w walce politycznej, ale to jedna z najważniejszych kwestii w dzisiejszych czasach. Niestety, każda ze stron sceny politycznej uważa, że o to bezpieczeństwo dba najlepiej. Opozycja dodatkowo robi wszystko, by rządzącym utrudnić. Nawet w tak, wydawało się, oczywistej sprawie jak program SAFE.RBN pokazała też, jak bardzo Karol Nawrocki chciałby być w organizacji powołanej przez Donalda Trumpa. Nie zniechęca go do tego ani możliwa obecność Rosji czy Białorusi, ani to, co robi na co dzień prezydent USA. Nie przeraża go również miliard dolarów wpisowego.Nie wiemy też, kto wygrał pojedynek Nawrocki–Czarzasty. Tam na posiedzeniu, bo poza nim marszałek zastosował szach-mat, kiedy pytał za pośrednictwem mediów o przeszłość prezydenta. Coś na zasadzie „oko za oko, ząb za ząb” albo coś jak u nastolatków: „jak ty coś chcesz o mnie wiedzieć, to musisz mi też coś powiedzieć”. A z pewnością Karol Nawrocki ma o czym opowiadać.Sprawdź: Publiczna awantura w PiS. Kaczyński zapowiada zawieszenia***Niezwykle interesujące było sejmowe zderzenie młodości z doświadczeniem, poczucia wyższości z politowaniem, czyli Sebastiana Kalety z Ryszardem Terleckim. Jeśli komuś z czytelników umknęła ta sytuacja, to przypomnę. Terlecki odpowiada dziennikarce na pytanie o Ziobrę. Słyszy to Kaleta, a że odpowiedź mu się nie podoba, mówi: „Może pan się w tej sprawie nie wypowiada”. Terlecki odpuścił, a Kaleta rozpoczął tyradę o tym, że Zbigniew Ziobro powinien otrzymywać sejmowe wynagrodzenie, ponieważ nie pojawia się z przyczyn od siebie niezależnych, jest obiektem represji politycznych.Jak później skomentował to zajście Ryszard Terlecki? „Nie każdy jest dobrze wychowany” – to łagodnie, ale użył również słowa „gówniarzeria”.Terlecki od dawna mówi dziennikarzom to, co myśli, bo najzwyczajniej w świecie ma „wywalone” (żeby nie powiedzieć dosadniej). Sprawia wrażenie, że jest w polityce przez zasiedzenie, ale równie dobrze mogłoby go w niej nie być. Stąd to machnięcie ręką na nieeleganckie zachowanie Sebastiana Kalety. A Kaleta pokazał to, co cechuje najbardziej zagorzałych ziobrystów: przekonanie o własnej wielkości i nieomylności, za którym idzie pogardzanie głosem innych, buta i wypowiadanie słów ustalonych wcześniej w podgrupach. I widzą to już nawet niektórzy członkowie PiS.Czytaj więcej: Wewnętrzny konflikt w PiS wychodzi na jaw. Morawiecki apeluje o jedność***Nie żyje Bożena Dykiel, aktorka, którą zapamiętam jako kobietę z mocnym, donośnym głosem. Takim, jakim dysponowała w „Wyjściu awaryjnym”, ale też w „Znachorze”, w którym, grając wiejską dziewczynę, chciała zdobyć Antoniego Kosibę. Choć bardzo mocno wbiła się w moją pamięć jako Miećka Aniołowa z serialu „Alternatywy 4”, żona Stanisława Anioła. To o niej Roman Wilhelmi wygłosił jeden z najzabawniejszych tekstów serialu. Oglądając znaleziony przypadkiem magazyn dla dorosłych i zajadając parówkę, powiedział: „Oj, Miećka, kiepsko z tobą”.A jeszcze kilka dni temu pojawiła się informacja, że planowany jest powrót Bożeny Dykiel do serialu „Na Wspólnej”.Ciąg dalszy nastąpi za tydzieńZobacz także: „Wichrowe wzgórza” już w kinach. Film wyjątkowo mocno podzielił krytyków