„Piłka po stronie USA”. Iran jest gotów na kompromis ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie programu jądrowego, jeśli Amerykanie będą skłonni negocjować zniesienie sankcji – oświadczył wiceminister spraw zagranicznych Iranu Madżid Tacht Rawanczi w opublikowanym w niedzielę wywiadzie dla BBC. Według Tacht-Rawancziego, postęp w rozmowach zależy od postawy amerykańskiej administracji. – Piłka jest po stronie USA i to oni muszą udowodnić, że chcą porozumienia. Jeśli mają szczere intencje, jestem pewien, że osiągniemy kompromis – mówił wiceszef irańskiej dyplomacji.Stany Zjednoczone twierdzą natomiast, że to Teheran opóźnia postęp w negocjacjach. Prezydent Donald Trump zagroził atakami na Iran, jeśli nie uda się wypracować porozumienia ograniczającego irański program nuklearny. W ostatnich tygodniach wojska USA zwiększyły swoją obecność w regionie Zatoki Perskiej.6 lutego delegacje USA i Iran rozmawiały w Omanie, zaś kolejna runda negocjacji ma odbyć się we wtorek w Genewie. Tacht-Rawanczi ocenił, że rozmowy idą w pozytywnym kierunku, choć za wcześnie na ostateczną ocenę. Również amerykańska administracja określiła rozmowy jako pozytywne.USA rozważają atak na IranTymczasem żródła zbliżone do Białego Domu twierdzą, że siły zbrojne USA przygotowują się do możliwości przeprowadzenia długotrwałej, wielotygodniowej operacji przeciwko Iranowi. Amerykańskie wojsko miałoby zaatakować nie tylko infrastrukturę nuklearną Iranu, ale także kluczowe irańskie obiekty państwowe.Przebywający w sobotę na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa sekretarz stanu USA Marco Rubio oświadczył, że Trump wolałby zawrzeć porozumienie z Iranem, ale jest to „bardzo trudne”.Pod koniec 2025 roku w Iranie wybuchły protesty z powodu pogarszającej się sytuacji gospodarczej w kraju, ale szybko przybrały one charakter antyrządowy. We wszystkich prowincjach kraju odbywały się manifestacje i demonstracje, brutalnie tłumione przez władze. Dokładna liczba zabitych protestujących jest nieznana, ale według szacunków organizacji pozarządowych wyniosła ona od kilku do ponad 36 tysięcy.Czytaj także: Iran za zamkniętymi drzwiami. Reportaż Anny Kowalskiej