Horror w Hucisku. Obiekt w Hucisku w Małopolsce, w którym ujawniono skrajnie złe warunki trzymania zwierząt oraz truchła psów, nie był zgłaszany jako schronisko – przekazał Urząd Gminy Stryszawa. Podkreślił, że nie przekazywał osobom prowadzącym to miejsce pieniędzy w związku z opieką nad zwierzętami. Przed sądem trwa proces prezeski stowarzyszania Frikaj i jej wspólniczki, oskarżonych o znęcanie się nad zwierzętami w tym miejscu. Jak wynika z oświadczenia władz gminy, pierwsza informacja o wynajęciu nieruchomości przez stowarzyszenie mające działać na rzecz ochrony zwierząt domowych i gospodarskich Frikaj wpłynęła do urzędu 2 lutego 2023 roku, kiedy jego przedstawiciel złożył deklarację dotyczącą opłaty za gospodarowanie odpadami dla nieruchomości niezamieszkałej. Z wyjaśnień złożonych wówczas w Urzędzie wynikało, że obiekt nie będzie pełnił funkcji schroniska.Jak przekazały PAP władze Gminy Stryszawa, pierwsze anonimowe zgłoszenie o uciążliwościach związanych z przebywaniem zwierząt na terenie gospodarstwa rolnego w Hucisku wpłynęło 17 kwietnia 2023 roku. Zgłaszający informował o hałasie i prosił o sprawdzenie sytuacji. Gmina wezwała wówczas stowarzyszenie Frikaj do złożenia wyjaśnień. Samorząd podkreślił, że nie zawierał żadnych umów z osobami prowadzącymi to miejsce i nie przekazywał im środków finansowych w związku z opieką nad zwierzętami.W kolejnych zgłoszeniach zaniepokojeni mieszkańcy zawiadomili o sprawie także Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Wadowicach, policję oraz Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Pod koniec października 2023 roku w obiekcie ujawniono skrajnie złe warunki przetrzymywania zwierząt – głodujące psy, konie brodzące we własnych odchodach oraz truchła zwierząt przechowywane między innymi w zamrażarkach.Znęcanie się nad zwierzętamiW toku postępowania Prokuratura Rejonowa w Suchej Beskidzkiej ustaliła, że proceder znęcania się dotyczył 54 psów, 9 koni, 3 cielaków, 6 kóz, 8 świnek getyńskich oraz kucyka. Dwie kobiety prowadzące to pseudoschronisko, w tym prezes stowarzyszenia Frikaj Ludmiła S. nie przyznały się do zarzucanych im czynów.Sprawa znalazła swój finał w sądzie. Wyrok nakazowy wydany w maju ubiegłego roku przez Sąd Rejonowy w Suchej Beskidzkiej przewidywał wobec oskarżonych kary ograniczenia wolności w formie nieodpłatnej pracy społecznej, zakazy posiadania zwierząt i wykonywania zawodów związanych z ich wykorzystaniem oraz nawiązki w wysokości 15 tys. zł i 10 tys. zł.Oskarżone o znęcanie się nad zwierzętami Aleksandra T. i Ludmiła S. nie zgodziły się na wyrok nakazowy, dlatego są teraz sądzone w trybie zwyczajnym. Kolejna rozprawa została wyznaczona na 12 marca. Za znęcanie się nad zwierzętami grozi kara pozbawienia wolności do trzech lat.Stowarzyszenie Frikaj nie odpowiedziało na pytania PAP. Strona internetowa organizacji jest nieaktywna, a stowarzyszenie nadal prowadzi internetowe zbiórki pieniężne pod hasłami „na pomoc zwierzętom”.Czytaj więcje: Wszyscy jesteśmy świniami. O patoschroniskach i prawach zwierząt