Ma polski paszport. Po zdobyciu srebrnego medalu olimpijskiego na 10 000 m panczenista Władimir Semirunnij nie szczędził podziękowań dla wielu Polaków, którzy pomogli mu w tym sukcesie. Znalazło się też miejsce na wyrażenie wdzięczności dla kibiców z... Holandii. Ich okrzyk podczas biegu dodatkowo go zmotywował. Semirunnij wystąpił w trzeciej parze, a jego rywalem był Holender Stijn van de Bunt. Reprezentant Polski miał nad nim sporą przewagę przez większość dystansu, ale w pewnym momencie Holender odrobił prawie połowę tej straty na niedługim odcinku.Widząc to, publiczność w hali Speed Skating Stadium w Mediolanie, w większości złożona właśnie z Holendrów, podniosła ogromną wrzawę, aby zachęcić rodaka do dodatkowego wysiłku na końcowych rundach. Tyle że okrzyk usłyszał też Semirunnij, dzięki czemu dowiedział się, że nie może odpuszczać.Zdobył medal dla Polski. Podziękował... kibicom z Holandii– Dziękuję za to – mówił z uśmiechem dziennikarzom, dodając, że wrzawa podpowiedziała mu, że musi utrzymywać tempo.Ostatecznie van de Bunt był od Polaka wolniejszy o prawie siedem sekund, ale inny Holender – 40-letni Jorrit Bergsma – przegrał z Semirunnijem o niespełna półtorej sekundy i zdobył brąz.– Zaskoczył mnie. Gość ma 39 lat i jest dobry, kiedy to jest potrzebne – powiedział urodzony w Rosji polski panczenista. De facto, 1 lutego Bergsma obchodził 40. urodziny.Srebro Semirunnija było 25. medalem dla Polski w historii zimowych igrzysk i pierwszym w łyżwiarstwie szybkim od 2014 roku. Złoty medal wywalczył w piątek Czech Metodej Jilek.Czytaj też: Semerunnij wdzięczny Polsce. „Czuję, że jestem w domu”