Analiza ekspertów. Dane na temat liczby odbiorców prądu pokazują nie tylko trendy dotyczące energetyki. Takie informacje mają też związek z budownictwem i demografią. Trudno sobie wyobrazić życie w jakimkolwiek lokum bez prądu. Dlatego pojawiają się pomysły szerszego wykorzystania danych o lokalnym zużyciu energii elektrycznej do zliczania pustostanów mieszkaniowych. Prądowe informacje mogą pokazywać też pewne trendy wykraczające poza sektor energetyczny. Przekonamy się o tym analizując zmiany liczby odbiorców energii elektrycznej w dłuższej perspektywie. Regionalne zróżnicowanie tych zmian pokazuje ciekawa mapa.Skąd możemy wziąć dane o odbiorcach energii?Informacje dotyczące liczby odbiorców energii elektrycznej albo średniego zużycia prądu w przekroju gmin i powiatów są raczej rzadko pokazywane przez media. Okazuje się jednak, że dotarcie do takich danych nie stanowi większego problemu. Prezentuje je Główny Urząd Statystyczny. Jak informuje GUS: „Źródłem informacji o odbiorcach i zużyciu energii elektrycznej w gospodarstwach domowych są dane ze sprawozdania Ministerstwa Klimatu i Środowiska o symbolu G-10.8, opracowane przez Agencję Rynku Energii S.A.”. Poniższa mapa, którą eksperci RynekPierwotny.pl przygotowali na podstawie danych GUS, pokazuje jak w skali powiatów wyglądała procentowa zmiana liczby odbiorców energii elektrycznej (będących gospodarstwami domowymi). Analiza obejmuje lata 2013 – 2024. Taki wybór badanego okresu wynika m.in. z chęci odpowiedniego uwzględnienia Wałbrzycha, który w 2013 r. ponownie stał się miastem na prawach powiatu.W aglomeracjach mnóstwo nowych odbiorcówWe wspomnianym Wałbrzychu dwunastoletnia zmiana liczby domowych odbiorców energii elektrycznej była bliska zeru, czyli o wiele mniejsza od ogólnopolskiego wyniku na poziomie +15 proc. Powiaty i miasta na prawach powiatu z ponadprzeciętną zmianą zostały oznaczone na mapie, a właściwie na kartogramie przy pomocy różnych odcieni koloru zielonego. Z kolei ciemna czerwień wyróżnia te powiaty i miasta, gdzie liczba odbiorców energii elektrycznej spadła przez 12 lat.Zacznijmy jednak od powiatów i miast, w których od 2013 r. do 2024 r. łączna liczba odbiorców energii elektrycznej mocno wzrosła. Chodzi przede wszystkim o miasta wojewódzkie i aglomeracje, gdzie nowe budownictwo mieszkaniowe (jednorodzinne i wielorodzinne) rozwijało się najszybciej. Jednostki administracyjne z rekordowo wysokimi przyrostami liczby domowych odbiorców prądu to następujące powiaty: wrocławski, gdański, olsztyński, poznański, kołobrzeski oraz kartuski. Rekordzistą jest powiat wrocławski, gdzie liczba prywatnych odbiorców energii elektrycznej przez 12 lat wzrosła o 84 proc./ok. 34 900, a łączna liczba istniejących domów i lokali (również według danych GUS) o 68 proc./ok. 30 400.]Przygotowana mapa odzwierciedla widoczne od lat skupienie nowego budownictwa mieszkaniowego na terenie aglomeracji, choć bezpośrednio nie ma nic wspólnego z rynkiem deweloperskim oraz budową domów przez prywatnych inwestorów. W praktyce związek jednak występuje i jest całkiem dobrze widoczny. Na wyniki z poniższej mapy wpływały również rozbiórki, ale musimy pamiętać, że w relacji do całego zasobu mieszkaniowego w Polsce rozbiera się niewiele domów i lokali mieszkalnych.Czytaj też: Mroźna zima da nam po kieszeniach. Zapłacimy 4 mld więcej niż w 2025 rokuNiepokojące sygnały między innymi z PodlasiaUwagę na poniższej mapie przyciągają również inne ekstrema, czyli powiaty cechujące się spadkiem liczby odbiorców energii elektrycznej. Powody takiej ujemnej zmiany mogą być różne. Przykładowo, powiat zielonogórski w 2015 r. został mocno okrojony terytorialnie. O wiele bardziej niepokojąco wygląda sytuacja z wielu powiatów województwa podlaskiego, lubelskiego i opolskiego. Spadki liczby domowych odbiorców energii elektrycznej korespondują bowiem z innymi statystykami sugerującymi kiepską kondycję demograficzną trzech wymienionych województw poza ich stolicami.Więcej światła na sytuację z wyludniających się regionów mogłyby rzucić dane, które pokazują lokalne zużycie energii elektrycznej w przedziałach. Dzięki temu można by obliczyć udział nieruchomości mieszkaniowych z zerowym lub bardzo niskim zużyciem prądu, czyli potencjalnych pustostanów nieodłączonych jeszcze od sieci elektroenergetycznej. Niestety GUS na razie nie prezentuje odpowiednich statystyk w Banku Danych Lokalnych.