„Chcemy bezpiecznego miejsca pracy”. Nevada to jedyny amerykański stan, w którym można legalnie kupić usługi seksualne. Pracownice seksualne jednego z najstarszych domów publicznych w stanie walczą o to, by jako pierwsze w kraju zostać zrzeszone w związkach zawodowych. – Chcemy tego samego, czego pragnie każdy inny pracownik. Chcemy bezpiecznego i pełnego szacunku miejsca pracy – powiedziała pracownica Sheri's Ranch w Pahrump, posługująca się pseudonimem Jupiter Jetson. Agencja Associated Press wskazała, że prostytucja jest legalna w licencjonowanych domach publicznych w 10 wiejskich hrabstwach Nevady. Większość z 74 pracownic domów publicznych złożyło na początku lutego wniosek o utworzenie związku zawodowego w Krajowej Radzie ds. Stosunków Pracy (National Labor Relations Board) pod nazwą United Brothel Workers, reprezentowaną przez Communications Workers of America.Jetson wyjaśniła, że pomysł na taki krok jest efektem nowej umowy z niezależnym kontrahentem zawartej w grudniu ubiegłego roku. Na jej podstawie dom publiczny będzie mógł wykorzystywać podobizny kobiet bez ich pozwolenia, nawet jeśli dana osoba już w nim nie pracuje.– W ten sposób stajesz się twarzą japońskiej firmy produkującej środki smarne, nie podpisując żadnego dokumentu – powiedziała sexworkerka. – W ten sposób trafiasz na stronę internetową oferującą towarzystwo sztucznej inteligencji, nie widząc z tego ani centa – dodała pracownica przybytku oddalonego około godzinę jazdy autem od Las Vegas (w hrabstwie Clark, w którym leży miast, prostytucja jest nielegalna).Niekorzystna umowaPracownice Sheri's Ranch, które same nazywają siebie kurtyzanami, otrzymały w grudniu nową umowę, która dała domowi publicznemu kontrolę nad ich własnością intelektualną i pełnomocnictwo. Zakłada ona, że dom publiczny będzie miał „nieodwołalną, ogólnoświatową, wieczystą, wolną od opłat licencyjnych, niewyłączną licencję” na dystrybucję materiałów przedstawiających kobiety.Inna pracownica, występująca pod pseudonimem Molly Wylder, oświadczyła, że warunki te utrudnią kurtyzanom odejście z branży i znalezienie innej pracy. Wskazała, że praca w tej branży to dla niej zajęcie tymczasowe, które ma pomóc w spłacie kredytu studenckiego. – Nigdy nie planowałem zostać tu na zawsze – zaznaczyła.Praca seksualna i prawa pracownicze osób ją wykonujących pozostają na całym świecie tematem tabu. Prostytucja jest legalna tylko w kilku krajach, między innymi w Niemczech. Jeżeli chodzi o organizację pracowników tej branży, sytuacja jest złożona. W Hiszpanii, gdzie prostytucja nie jest regulowana, rząd zatwierdził związek zawodowy dla osób świadczących usługi seksualne w 2018 roku. Sąd szybko go jednak zdelegalizował, uznając, że legalizuje to wykorzystywanie prostytutek.Prawo do zrzeszania się– Wszystkim pracownikom gwarantuje się pewne ludzkie zasady przyzwoitości i godności, a prawo do zrzeszania się jest jednym z nich – podkreślił Marc Ellis, prezes stanowego związku Nevada Communications Workers of America.– Pracownicy seksualni są zazwyczaj klasyfikowani jako niezależni kontrahenci – wyjaśniła dr Barb Brents, ekspertka w dziedzinie usług seksualnych w Nevadzie i emerytowana profesor Uniwersytetu Nevady w Las Vegas.AP zwróciła uwagę, że niezależni kontrahenci nie mają tak szerokiej ochrony prawnej jak pracownicy, ale zazwyczaj cieszą się większą swobodą. Utworzenie przez pracowników seksualnych związku będzie zależało od tego, czy zostaną potraktowani jako pracownicy. To udało się striptizerkom z baru topless Star Garden w Los Angeles, które jako jedyne w USA zrzeszyły się w związku zawodowym.Świadczone usługi seksualne jak pracaSexworkerki z Nevady zapewniają, że świadczenie przez nie usługi są pracą. – Mają ustalone harmonogramy, nie mogą pracować z domu i muszą pobierać od swoich klientów co najmniej 1000 dolarów za godzinę – wyliczał Ellis.Brents oceniła, że wysiłek kurtyzan z Sheri Ranch jest czymś wyjątkowym i znaczącym w napiętnowanej branży, w której pracownice tradycyjnie trzymają się na uboczu i milczą. – To niesamowite i budujące, że tak wiele pracownic seksualnych broni swoich praw – podkreśliła.– W naszym wymarzonym scenariuszu chcielibyśmy być uznawani za pracowników, ponieważ chcielibyśmy mieć pełnię praw i siłę przetargową, jaką mają pracownicy – przyznała Jackson, od której – podobnie jak od innych pracownic – Sheri's Ranch odbiera połowę zarobków.Czytaj także: Domy publiczne dla sił okupacyjnych. Szokujące ustalenia historyka