Horyzont zmian. Rok 2026 otwiera nowy rozdział dla europejskiej gospodarki. Unijne ramy przekształcają się w konkretne narzędzia wspierania innowacji i przemysłu od Clean Industrial Deal i wsparcia technologii niskoemisyjnych po strategiczne inwestycje w energetykę jądrową. W tym kontekście Komisja Europejska, Parlament Europejski oraz agencja informacyjna Newseria zorganizowały debatę „Polska 2026. Horyzont zmian”. TVP Info objęło wydarzenie patronatem medialnym. W debacie udział wzięli przedstawiciele Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego, posłowie do PE, eksperci i liderzy rynku (Deloite, BCC, Konfederacja Lewiatan, Orlen).CZYTAJ TAKŻE: Zmiany w rachunkach za prąd. Motyka o nowych cenach od nowego rokuEksperci odpowiadali na pytania związane z Clean Industrial Deal i Industraial Accelerator Act i o to jak mogą one stać się impulsem do rozwoju oraz w jaki sposób stabilna energia z atomu zapewni bezpieczeństwo przemysłowi oraz jak Gospodarka Obiegu Zamkniętego pozwoli uniezależnić się surowcowo.Pierwszy panel poświęcony był transformacji jako fundamentowi konkurencyjności nowoczesnego przemysłu.Budka: Transformacja to nie jest kwestia ideologiiEuroposeł Borys Budka podkreślił, że „na szczęście mamy do czynienia z przebudzeniem jeśli chodzi o transformację energetyczną”. Polityk zaznaczył również, że transformacja ma służyć obywatelom. – Transformacja to nie jest kwestia ideologii, lecz pragmatyzmu – wskazał. Budka mówił również, że w krajach takich jak Polska nie jest możliwe utworzenie miksu energetycznego bez atomu. Dodał także, że nie ma silnej gospodarki bez przemysłu, a przemysł, „żeby był konkurencyjny musi mieć niskie ceny energii”. – Sama transformacja nie jest celem. Celem jest zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańców UE – zaznaczył.Eurodeputowany zwrócił również uwagę na problemy związane z różnicą interesów poszczególnych państw członkowskich. – Problemem jest 27 reżimów prawnych państw członkowskich – wskazał, podając jako przykład fakt, że „ciężarówka może w Belgii ważyć maksymalnie 44 tony, a we Francji 40 ton”. – Wspólny rynek energetyczny bardzo by pomógł, bo dałby stabilizację. To nie jest łatwe do wykonania, ale jest to do zrobienia – powiedział. – Nie dziwię się biznesowi, że przy braku stabilności przedsiębiorca decyduje się uciekać z UE – stwierdził. „Mandat KE pod znakiem konkurencyjności” Członkini gabinetu wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej ds. dobrobytu i polityki przemysłowej Aleksandra Kordecka powiedziała, że mandat obecnej Komisji jest od początku pod znakiem konkurencyjności.– Chcemy, żeby UE była dobrym miejscem prowadzenia działalności gospodarczej – wskazała.Partnerka i liderka portfolio Sustainability&Climate w Polsce i Europie Środkowej w Deloitte Julia Patorska mówiła, że jest silna potrzeba mobilizacji po stronie Polski w organizacji wydawania środków UE, ale również ich absorpcji. – W relatywnie krótkim czasie musi się dokonać ogromna rewolucja – wskazała. Literacki: Ten, kto prowadzi działalność na terenie UE powinien dostać medal Wiceprezes Orlenu Witold Literacki powiedział, że czasy, gdy toczy się wojna gospodarcza nie są dobrym momentem na zastanawianie się nad tym, czy będziemy raportować więcej, czy mniej.– Mówimy o tym, że chcemy pomóc w uzyskiwaniu zwolnień na budowę fabryk tylko, że coraz mniej fabryk chce się w UE budować – powiedział. Wiceprezes Orlenu wskazał również, że „gdyby było wspaniale to firmy, które przenoszą działalność poza UE, nie robiłyby tego”. CZYTAJ RÓWNIEŻ: „Mniej bzdurnych przepisów”. Eksperci o deregulacji– Chodzi o stronę kosztową, a nie tylko o regulacje, które powodują, że będzie czystsze środowisko, ale także to, że wiele firm będzie zamkniętych, bo nie podołają tym regulacjom – podkreślił Literacki, dodając, że „mamy kwestie wyjątkowo kosztowne, których poza Unią nie ma”.– Ten, kto prowadzi działalność na terenie Unii Europejskiej, powinien dostać order – stwierdził. Jak prawo i technologia zmienią rynek pracy?W drugim panelu debaty, który poprowadziła dziennikarka portalu TVP.Info Małgorzata Kryda głos zabrali europoseł Michał Wawrykiewicz, Łukasz Bernatowicz – prezes Związku Pracodawców Bussines Centre Club oraz ekspertka ds. zatrudnienia w Konfederacji Lewiatan Nadia Winiarska.CZYTAJ TAKŻE: 24 języki europarlamentu. Czy sztuczna inteligencja zastąpi tłumaczy?Wawrykiewicz: Musimy chronić pracownikaMałgorzata Kryda pytała panelistów o wykorzystywanie sztucznej inteligencji przez pracodawców. Dziennikarka wskazała, że obecnie co trzecia firma korzysta z AI w procesach rekrutacji, czy przy analizowaniu CV. AI Act określa takie praktyki jako praktyki „wysokiego ryzyka”.– Sztuczna inteligencja w relacjach pomiędzy pracodawcą a pracownikiem, jest elementem bardzo wrażliwym – powiedział mec. Michał Wawrykiewicz, podkreślając, że „w tej relacji musimy chronić pracownika, bo jest słabszym ogniwem”. – Nie możemy pozwolić, żeby prawa pracownika mogły ucierpieć – zaznaczył.Bernatowicz: Jak się przeregulujemy to będziemy skansenem cyfrowymŁukasz Berantowicz zgodził się z Wawrykiewiczem w tym zakresie, że trzeba chronić pracownika, ale ostrzegł przed „wylewaniem dziecka z kąpielą”. Apelował o konsultacje z Radą Dialogu Społecznego, która – jego zdaniem – jest przez kolejne rządy ignorowana. – Oczywiście, że trzeba chronić pracownika, ale trzeba to zrobić z głową, bo jak się przeregulujemy to będziemy skansenem cyfrowym – podkreślił.ZOBACZ RÓWNIEŻ: „Stracimy internet, jaki znamy”. Chiny dążą do pełnej kontroliWiniarska: AI może dyskryminować.Nadia Winiarska wyjaśniła, że w przepisach AI Act traktujących używanie sztucznej inteligencji jako zachowanie „wysokiego ryzyka”, chodzi o ochronę przed ryzykiem naruszenia praw podstawowych, czyli po prostu dyskryminacji. Wskazała także, że były przypadki, w których algorytmy faworyzowały poszczególne grupy osób.Przestrzegła jednak przed zniechęceniem do wdrażania nowych rozwiązań.ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zbadano, jak AI radzi sobie z mową nienawiści. Grok na samym końcu rankinguKto odpowie za potencjalne szkody spowodowane przez AI? Michał Wawrykiwiecz mówił również o kwestii odpowiedzialności za szkody spowodowane przez sztuczną inteligencję. – Odpowiedzialny będzie ten, który usługi wykonuje (...).AI Act nie zmienia zasad odpowiedzialności, które funkcjonują w polskim prawie – powiedział. Prowadząca debatę mówiła o badaniach, które wskazują na to, że kandydaci wycofują się z rekrutacji, wiedząc, że jest w niej stosowana sztuczna inteligencja.CZYTAJ RÓWNIEŻ: Plaga zwolnień w dużym polskim mieście. AI zabiera pracęNadia Winiarska wskazała, że sygnały płynące z firm nie wskazują na rezygnację z rekrutacji przez kandydatów ze względu na użycie AI. Zwróciła także uwagę na kwestię ochrony danych osobowych, która – jej zdaniem – jest niedostatecznie dyskutowana, a wiedza na ten temat jest zbyt mała.Women on BoardsDyrektywa Women on Boards dotyczy największych spółek, ale nakłada obowiązek odpowiedniej liczby kobiet w ciałach nadzorczych, czy na najwyższych stanowiskach. CZYTAJ TAKŻE: Znaczący spadek dochodów kobiet po ślubie. Badacze wskazują przyczyny– Polska ma czym się pochwalić jeśli chodzi o odsetek menagerek, ale im wyżej, im bardziej jest stanowisko decyzyjne tym mniej jest kobiet – podkreśliła Nadia Winiarska. – Warto brać pod uwagę bariery systemowe i kwestie kulturowe. Kwestia aktywności zawodowej nadal jest związana z macierzyństwem, czy opieką nad innymi członkami rodziny – powiedziała. Zwróciła również uwagę na konieczność rozwiązań systemowych, jak tworzenie nowych żłobków oraz na dostępność elastycznych form zatrudnienia i pracy na część etatu. – Mechanizm, który pozwoli na dojście do parytetu jest koniecznością – powiedział Bernatowicz.– W przypadku rad nadzorczych i zarządów głównym kryterium muszą być kompetencje, zwłaszcza gdy mówimy o radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa – wskazał, dodając, że dyskryminacja kobiet w przypadku rad nadzorczych wynika także z tego, że „mężczyźni, zajmujące takie stanowiska, przechodzili ścieżkę kariery, kiedy jeszcze nie mówiło się o równouprawnieniu”. Zastrzegł również, że „nie może być tak, że inne cechy niż merytoryczne predysponują kogoś do zasiadania w radach nadzorczych”.Mec. Wawrykiewicz powiedział, że „równowaga płciowa powinna być wprowadzana wszelkimi możliwymi sposobami, nie tylko w biznesie, ale również w innych przestrzeniach życia społecznego”.