Projekt ma trafić pod obrady w II kwartale 2026 roku. Trwają prace nad nowymi regulacjami prawnymi, które mają umożliwić skuteczniejsze blokowanie nielegalnych treści w sieci. Projekt nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną przewiduje m.in., że organy takie jak policja, prokuratura czy Krajowa Administracja Skarbowa będą mogły składać wnioski o ograniczenie dostępu do treści naruszających obowiązujące przepisy prawa. Informacja o przygotowywanym projekcie nowelizacji ustawy oraz zmianach w niektórych innych ustawach została opublikowana we wtorek w rządowym wykazie prac legislacyjnych.Prezydenckie weto Na początku stycznia bieżącego roku prezydent Karol Nawrocki zdecydował się zawetować nowelizację tzw. ustawy cyfrowej, która miała wdrożyć europejski akt o usługach cyfrowych (Digital Services Act, DSA).Nowela pozwalała prezesom UKE i KRRiT wydawać nakazy platformom internetowym dotyczące usuwania nielegalnych treści związanych z 27 różnymi czynami zabronionymi. Jednocześnie ustawa wyznaczała prezesa UKE na koordynatora ds. usług cyfrowych, co umożliwiałoby mu nadzór nad przestrzeganiem i egzekwowaniem przepisów DSA.Według prezydenta, zawetowana ustawa mogłaby wprowadzić w Polsce „administracyjną cenzurę”.Czytaj także: Kolejne trzy weta prezydenta Karola NawrockiegoDwa projekty ustaw wdrażające DSAMinisterstwo Cyfryzacji poinformowało, że przygotowało dwa projekty ustaw mające na celu wdrożenie DSA i przekazało je do ujęcia w rządowym wykazie prac legislacyjnych i programowych. Jak wskazano w uzasadnieniu, obecnie w polskim prawie nie istnieje szczególna podstawa prawna pozwalająca na złożenie wniosku do sądu lub organu administracji o wydanie nakazu podjęcia działań wobec nielegalnych treści w internecie.Z tego powodu nowy projekt ustawy uprawniałby prokuratora, policję, organ Krajowej Administracji Skarbowej, osoby uprawnione z tytułu praw autorskich lub pokrewnych, usługobiorcę, a także Straż Graniczną do składania wniosków o wydanie nakazu podjęcia działań przeciwko nielegalnym treściom w sieci.Czytaj także: Unia bada Google. Chodzi o AI i dane wyszukiwaniaZakres treści podlegających blokadzieProcedura będzie dotyczyć treści, których rozpowszechnianie może wypełniać znamiona „najpoważniejszych czynów zabronionych” przewidzianych w prawie karnym.Wśród nich znajdują się m.in. przestępstwa o charakterze terrorystycznym, handel ludźmi, przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, przestępstwa z nienawiści, poważne przestępstwa seksualne, oszustwa oraz nielegalny obrót towarami i usługami.Organy odpowiedzialne za rozpatrzenie wnioskuZa właściwe do rozpatrzenia wniosku uznano:• Przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji – w zakresie treści występujących w usługach świadczonych przez platformy udostępniania wideo,• Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej – w przypadku innych treści.Czytaj także: Polska pozwana do TSUE. Chodzi o przepisy dotyczące internetuStronami postępowania przed organem będą wnioskodawca, dostawca usług pośrednich oraz usługobiorca, który zamieścił treść będącą przedmiotem wniosku. Od decyzji organu będzie przysługiwał sprzeciw do sądu powszechnego.„Decyzjom tym nie będzie nadawany rygor natychmiastowej wykonalności. Brak możliwości zastosowania rygoru natychmiastowej wykonalności w przypadku wydania nakazu uniemożliwienia dostępu do nielegalnej treści jest uzasadniony zapewnieniem skuteczniejszej kontroli sądowej decyzji podejmowanych przez Prezesa UKE lub Przewodniczącego KRRiT” – podkreślono w projekcie.Planowany termin przyjęcia projektu przez Radę Ministrów to drugi kwartał 2026 roku.Czytaj także: Komisja Europejska kontra X. Platforma może wprowadzać użytkowników w błądKontekst polityczny i kary za niewdrożenie DSAPrezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizację ustawy 9 stycznia. Resort cyfryzacji przeprowadził serię konsultacji społecznych dotyczących zawetowanej ustawy, w których udział wzięła również Kancelaria Prezydenta RP.Wiceminister cyfryzacji stwierdził, że prezydenckie weto było „ukłonem w stronę skrajnej prawicy” i zostało wydane „bez czytania” ustawy.Brak wdrożenia aktu o usługach cyfrowych, który obowiązuje w innych krajach Unii Europejskiej od około dwóch lat, grozi Polsce karą od 35 do 40 mln zł ze strony Trybunału Sprawiedliwości UE.Czytaj także: Cyberprzestępcy coraz sprytniejsi. Jak się bronić?Znaczenie Digital Services ActDSA to pierwsza na świecie regulacja cyfrowa, która nakłada na firmy działające w całej UE odpowiedzialność za treści publikowane na platformach internetowych. Celem aktu jest stworzenie bezpieczniejszego i bardziej przejrzystego środowiska online, przy jednoczesnym zachowaniu wolności słowa. DSA wprowadza większą transparentność zasad moderacji treści, obowiązek uzasadniania decyzji o ich usunięciu oraz jasne reguły dotyczące funkcjonowania algorytmów i reklam. Akt obowiązuje we wszystkich krajach UE od 17 lutego 2024 roku.W maju 2025 roku Komisja Europejska pozwała Polskę do TSUE za niewdrożenie regulacji. KE zarzuciła Polsce brak wyznaczenia koordynatora ds. usług cyfrowych, który nadzorowałby przestrzeganie i egzekwowanie przepisów DSA. W tym samym roku prezes UKE został tymczasowo wyznaczony na koordynatora, jednak nie może w pełni wykonywać swoich obowiązków z powodu braku implementacji DSA w Polsce.Czytaj także: Amazon i Microsoft na celowniku Unii. Giganci chmur w tarapatach