Nie ma oficjalnych dowodów. Polska jest przedstawiana jako „magazyn surowca ludzkiego”, a uniwersytety są „dobrze opisane” – to narracja pojawiająca się przy okazji ujawnianych dokumentów związanych z aferą Epsteina. Nie ma jednak potwierdzenia w faktach. Brakuje dowodów, jakoby miało dochodzić do handlu ludźmi przy udziale polskich uczelni. Nie milkną echa w sprawie Jeffreya Epsteina, która przede wszystkim dotyczyła tysięcy młodych kobiet i dziewcząt. Padły one ofiarą wykorzystywania seksualnego i handlu ludźmi.Po ujawnieniu skali przestępstw zaczęły pojawiać się narracje próbujące powiązać te wydarzenia z różnymi instytucjami, w tym z polskimi uczelniami wyższymi.Polskie uczelnie zaangażowane w handel ludźmi? Opublikowany 11 lutego 2026 roku na Facebooku wpis zawiera fragment artykułu stanowiącego kontynuację narracji wokół „akt Epsteina”. Rozwija on nowy wątek, sugerujący rzekome zaangażowanie polskich uczelni wyższych w międzynarodowy handel ludźmi.Autor tekstu przedstawia Polskę jako „magazyn surowca ludzkiego”, a polskie uniwersytety jako „dobrze opisane i ułożone półki w magazynie”.W dalszej części artykułu działania o charakterze edukacyjnym – warsztaty, staże, programy wymiany międzynarodowej czy projekty grantowe – określone zostają mianem „haczyków”, rzekomo służących pozyskiwaniu studentek. Według tej narracji formalne mechanizmy współpracy międzynarodowej miałyby pełnić rolę ukrytej infrastruktury rekrutacyjnej.Tego typu narracje nie znajdują jednak potwierdzenia w materiałach dowodowych ani w ustaleniach organów ścigania. W opisywanym fragmencie autor nie powołał się na oficjalne dokumenty, wyniki postępowań czy wiarygodne źródła, które wskazywałyby na systemowe powiązania polskich uczelni z przestępczymi strukturami związanymi ze sprawą Epsteina. CZYTAJ TAKŻE: Epstein wysyłał pieniądze do Polski. FBI ujawnia nowe wątkiNie tylko uniwersytety są opisywane bez podstawowych dowodówStrona internetowa, na której opublikowano artykuł jest publicystycznym blogiem. W materiałach pojawiają się antyszczepionkowe tezy, teksty podważające teorie ewolucji oraz sugestie o globalnych spiskach, które nie mają oparcia w wiarygodnych badaniach i są sprzeczne z konsensusem naukowym.Często używane są sensacyjne nagłówki i niepełne cytaty bez kontekstu, które wprowadzają w błąd. W efekcie wiele przedstawionych twierdzeń jest dezinformujących. CZYTAJ TEŻ: Partnerka Epsteina złożyła propozycję Trumpowi. „Jest potworem”