Zamieszanie wokół Wielkiego Zderzacza Hadronów. Wielki Zderzacz Hadronów koło Genewy to przedsięwzięcie, w którym uczestniczą naukowcy z wielu krajów Europy. Kilka eksperymentów stanęło pod znakiem zapytania, kiedy dwa lata temu z projektu wycofali się przedstawiciele Rosji. Sytuację uratowali Polacy, rozgryzając wiele tajemnic, którymi Rosjanie nie chcieli się podzielić. Ostateczne zakończenie współpracy z rosyjskimi naukowcami nastąpiło w listopadzie 2024 roku. W Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych (CERN) pozostało wiele urządzeń, którymi wcześniej zajmowali się Rosjanie. Na „pożegnanie” wielu z nich nie miało ochoty dzielić się wiedzą na temat obsługi tego sprzętu oraz zadbało, aby nie było do tego żadnej dokumentacji. W krytycznej sytuacji umiejętnościami i wiedzą wykazali się Polacy. Rozpracowali wiele rosyjskich tajemnic i uratowali kilka eksperymentów związanych z Wielkim Zderzaczem Hadronów – największym na świecie akceleratorem cząstek elementarnych. Dzięki temu też zyskali jeszcze większe uznanie w Szwajcarii.Rosjanie mili duży wpływ na działanie ośrodka. Ich związki z CERN sięgają lat 90.O kulisach polskich „operacji” opowiedział Krystian Rosłon z Politechniki Warszawskiej. Od stycznia pełni on funkcję Deputy Run Coordinatora (zastępcy koordynatora ds. zbierania danych) w eksperymencie ALICE – jednym z czterech głównych przedsięwzięć w Wielkim Zderzaczu Hadronów. To stanowisko, którego wcześniej nie piastował żaden Polak.Zobacz także: Eksperyment z klimatem. Prywatna firma chce zmienić... temperaturę ZiemiZwiązki Rosjan z CERN sięgają lat 90. ubiegłego wieku. Nic więc dziwnego, że mieli oni ogromny wpływ na funkcjonowanie szwajcarskiego ośrodka i przeprowadzane tam eksperymenty. Ponieważ nie odchodzili oni z dnia na dzień, część ich kompetencji udało się przejąć, przygotowując wcześniej doświadczony personel. W 2024 r. trzeba było jednak wyłączyć dwa podsystemy ALICE. Nie były one na szczęście priorytetowe dla głównego nurtu badań.W ramach programu ALICE współpracuje ponad 2 tys. uczonychW kilku przypadkach sytuację uratowali polscy naukowcy, a ich dokonania „zostały dostrzeżone przez najwyższe kierownictwo” – przekonuje Krystian Rosłon, który wcześniej przez lata pracował w Zjednoczonym Instytucie Badań Jądrowych w Dubnej (Rosja).W ramach ALICE współpracuje ponad 2 tys. uczonych i specjalistów z całego świata. Zadaniem eksperymentu jest badanie plazmy kwarkowo-gluonowej – stanu materii, który miał istnieć tuż po Wielkim Wybuchu.Głównym elementem programu ALICE jest system FIT (Fast Interaction Trigger), którego częścią jest detektor Czerenkowa (FIT-FT0). Ważne elementy tego ostatniego urządzenia tworzyli Rosjanie.Zobacz także: Eksperyment nie z tej Ziemi. Polskie glony podbiją kosmos? [WIDEO]– Odchodząc, zostawili nas bez pełnej dokumentacji, bez wsparcia na poziomie elektroniki – mówi Rosłon.Polska decyzyjnym graczem w CERNNaukowiec podkreśla, że z ciężkim wyzwaniem zmierzyli się przedstawiciele polskiego konsorcjum ALICE-PL (m.in. Instytut Fizyki Jądrowej PAN, Akademia Górniczo-Hutnicza i Politechnika Warszawska).– Zrobiliśmy inżynierię odwrotną: zrozumieliśmy mechanizmy działania detektora FT0, otworzyliśmy kody źródłowe, przygotowaliśmy dokumentację i przejęliśmy know-how. Udało się nawet wyprodukować działające klony systemów, które możemy modyfikować. One działają, a my wiemy, co dokładnie robią. Od połowy lutego planujemy testować działanie nowej elektroniki – opisuje Krystian Rosłon, cytowany przez serwis naukawpolsce.pl.Pracownik CERN podkreśla, że dzięki tym udanym działaniom i uratowaniu kilku ważnych eksperymentów, znaczenie polskich naukowców w szwajcarskim ośrodku zdecydowanie wzrosło. Jest to też dla nich możliwość dla dalszego rozwoju.– Polska stała się decyzyjnym graczem w CERN. Nie jesteśmy już tylko użytkownikami danych, ale budowniczymi aparatury. Mamy ambicję zbudowania własnego, dużego detektora. To wymaga jednak systemowego wsparcia: nie tylko grantów, ale i stabilnego finansowania dla inżynierów, którzy na miejscu w Genewie dbają o polską aparaturę. Nasza pozycja ogromnie wzrosła i nie możemy zmarnować tej szansy – przekonuje Krystian Rosłon.Zobacz także: Loty w kosmos deformują mózg. Naukowcy odkryli mechanizm