Chodzi o wybory z 2014 roku. Adam Andruszkiewicz, zastępca szefa Kancelarii Prezydenta, usłyszał zarzuty kierowania procederem fałszowania podpisów pod listami poparcia dla Ruchu Narodowego w podlaskich wyborach samorządowych w 2014 roku. A także Nielegalne przetwarzania danych osobowych – podaje Prokuratura Regionalna w Lublinie. Prokuratura postawiła zarzuty Adamowi Andruszkiewiczowi w sprawie kierowania fałszerstwem podpisów poparcia dla kandydatów Młodzieży Wszechpolskiej (startowali z Komitetu Wyborczego Wyborców Ruch Narodowy) przed wyborami samorządowymi w 2014 r. Drugi zarzut dotyczy nielegalnego przetwarzania danych osobowych.Prezesem tej organizacji był wówczas Adam Andruszkiewicz, który jest obecnie zastępcą szefa Kancelarii Prezydenta.Jak czytamy w komunikacie prokuratury, „w toku śledztwa przesłuchano w charakterze świadków 1 596 osób oraz wywołano 59 opinii biegłych z zakresu badania pisma ręcznego. W śledztwie status podejrzanego miało 9 osób”.„Jeden z podejrzanych w sprawie przez cały okres postępowania wskazywał na udział Adama A. w procederze podrabiania podpisów. Konsekwentnie, wielokrotnie przesłuchiwany, także podczas bezpośredniej konfrontacji z Adamem A, podtrzymywał swoje stanowisko w zakresie udziału i roli wymienionego w przestępczym procederze. Jego wyjaśnienia znajdują potwierdzenie w pozostałym materiale dowodowym – zeznaniach świadków i opiniach z zakresu badania pisma ręcznego” – podano w komunikacie.Zobacz też: Polityczna zamiana miejsc. Prezydent bierze posłów, Sejm zyskuje nowychAndruszkiewicz: Nic nikomu nie kazałemSprawę skomentował także Andruszkiewicz w mediach społecznościowych.„Za mną wizyta w prokuraturze. 12 lat szczegółowego śledztwa, kilkanaście opinii grafologicznych i wbrew oszczerstwom medialnym - zarzutów o fałszowanie podpisów brak. Mówiłem! Dziękuję tym, którzy od początku wierzyli w moją niewinność w tej sprawie” – napisał prezydencki minister.I dodał: „Jednak na potrzeby polityczne uznano, że jakiś zarzut musi być - zarzucono mi zatem, że rzekomo »kazałem to zrobić«”.„Otóż nic nikomu nie kazałem, a ten zarzut to wyssana z palca bajeczka użyta dziś jako polityczna pałka. Obalę tę kłamliwą tezę podobnie jak tę, że niby osobiście fałszowałem podpisy” – podkreślił. Informację o postawieniu zarzutu w sprawie kierowania fałszerstwem podpisów przez Adama Andruszkiewicza jako pierwszy podał TVN 24. Przestępstwo zagrożone jest karą pięciu lat pozbawienia wolności.Adam Andruszkiewicz jest politykiem PiS z Podlasia, byłym wiceszefem resortu cyfryzacji w rządzie Zjednoczonej Prawicy, w przeszłości związanym z Młodzieżą Wszechpolską i Ruchem Narodowym. W sierpniu 2025 roku prezydent Karol Nawrocki powołał go na zastępcę szefa prezydenckiej kancelarii.Zobacz również: Pierwsze spotkanie prezydenckiej rady. „Kwestia najbliższych tygodni”