Dwie godziny sporów o KRS i status sędziów. Projekt ustawy mającej uregulować skutki uchwał KRS z lat 2018–2025 ponownie podzielił środowisko prawnicze. Podczas wysłuchania publicznego w Sejmie spór o przyszłość sądów i status sędziów mianowanych po 2017 r. wybrzmiał z całą mocą. Starły się argumenty o przywracaniu praworządności i zarzuty o polityczną czystkę w sądach. Ponad dwie godziny trwało we wtorek przed sejmową komisją sprawiedliwości wysłuchanie publiczne dotyczące projektu tzw. ustawy praworządnościowej. Wzięło w nim udział ponad 30 osób – obywatele oraz przedstawiciele organizacji prawniczych i sędziowskich, zarówno popierających propozycje rządu, jak i je krytykujących.Przewodniczący komisji Paweł Śliz (Polska 2050) ocenił, że uczestnicy debaty znajdują się „po dwóch stronach barykady”. W toku dyskusji żadna ze stron nie zmieniła swojego stanowiska. Każdy z uczestników miał trzy minuty na wystąpienie.W wysłuchaniu uczestniczyli również przedstawiciele kierownictwa Ministerstwa Sprawiedliwości – minister Waldemar Żurek oraz wiceminister Dariusz Mazur.Czytaj także: W Polsce 2050 jedna bitwa po drugiej. 18 posłów przedstawiło żądaniaKrytyka projektuŁukasz Piebiak, były wiceminister sprawiedliwości w rządzie PiS, reprezentujący Stowarzyszenie „Prawnicy dla Polski”, przekonywał, że projekt nie ma szans na wejście w życie, powołując się na zapowiedzi z otoczenia prezydenta. W ostrych słowach ocenił, że projekt „opiera się na bolszewickiej zasadzie, że kadry decydują o wszystkim”.Krytyczne stanowisko przedstawił także sędzia Piotr Schab, powołany na rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych w 2018 r. (za rządów PiS), który nie uznaje swego odwołania dokonanego w 2025 r. jeszcze przez poprzedniego szefa MS Adama Bodnara. Zwracał uwagę na zastrzeżenia Komisji Weneckiej wobec proponowanych rozwiązań, sugerując, że jej opinie są obecnie marginalizowane przez rządzących.Argumenty zwolenników zmianZ kolei Bartłomiej Przymusiński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, podkreślał, że w centrum debaty powinni znajdować się obywatele. Jak mówił, mają oni prawo do sprawiedliwego wyroku wydanego w rozsądnym terminie przez należycie powołany sąd.W jego ocenie projekt ustawy ma przyspieszyć postępowania, zapewnić stabilność orzeczeń oraz rozwiązać problem wadliwych nominacji sędziowskich poprzez ponowne konkursy przed KRS ukształtowaną zgodnie z konstytucją.Wiceminister sprawiedliwości Dariusz Mazur ocenił, że proponowane przepisy – obok projektu dotyczącego KRS – stanowią jeden z „kamieni milowych” przywracania prawa do rzetelnego procesu. Jak stwierdził, system powołań sędziowskich po 2017 r. obciążony jest wadą, która podważa domniemanie niezależności sądownictwa.Czytaj także: Ludzkie szczątki w kopalni. Mogą pochodzić sprzed wielu latCo zawiera projekt ustawy?Projekt ustawy o przywróceniu prawa do niezależnego i bezstronnego sądu zakłada pozbawienie mocy prawnej uchwał KRS podjętych w latach 2018–2025, zawierających wnioski o powołanie sędziów. Wyjątkiem mają być uchwały dotyczące tzw. początkujących sędziów.Sędziowie, którzy przed powołaniem na podstawie uchwał nowej KRS zajmowali inne stanowiska sędziowskie, mieliby na nie powrócić. Do czasu przeprowadzenia nowych konkursów byliby delegowani do orzekania w dotychczasowych sądach (z wyjątkiem Sądu Najwyższego).Osoby, które przed nominacją nie były sędziami, mogłyby wrócić do wcześniej wykonywanego zawodu – np. prokuratora czy adwokata – albo objąć stanowisko referendarza sądowego. Ich obecne stanowiska sędziowskie stałyby się wolne i zostałyby obsadzone w nowych konkursach.Dalsze losy ustawyWniosek o przeprowadzenie wysłuchania publicznego komisja przyjęła jednogłośnie 21 stycznia, w dniu pierwszego czytania projektu w Sejmie. Wówczas klub PiS oraz koło Wolni Republikanie złożyły wniosek o odrzucenie projektu, jednak Sejm nie poparł tej propozycji.Projekt będzie teraz przedmiotem dalszych prac parlamentarnych, choć jego ostateczny los może zależeć także od stanowiska prezydenta.Czytaj także: Śledztwo ws. wypadku Szydło. Prokuratura wzywa osiem osób