Energetyka i szczepienia pod ostrzałem. Dezinformacja uderza w zdrowie i energetykę. Obowiązkowe szczepienia HPV od 2027 r. przedstawiane są jako „plan depopulacji”, a dane o OZE – manipulacyjnie zawężane i podawane bez szerszego kontekstu, by podważyć sens transformacji energetycznej. Bezpieczeństwo energetyczne oraz zdrowie publiczne to od dawna nośne tematy na polu dezinformacji. W ostatnim czasie widać jednak swoiste wzmożenie, nie tylko w mediach społecznościowych.Publikowane treści charakteryzują się jednostronnym przedstawieniem problemu, selektywnym wykorzystaniem danych i formułowaniem wniosków na podstawie szczątkowych informacji.Obowiązek szczepienia przeciwko HPV to realizacja planu depopulacjiIstotnym dezinformującym wątkiem jest antyszczepionkowa narracja dotycząca obowiązkuszczepienia przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego (HPV).W odpowiedzi na wprowadzenie obowiązkowych szczepień przeciwko HPV od 2027 roku – obejmujący dzieci i młodzież w wieku od 9 do 15 lat – w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się treści o charakterze dezinformacyjnym i spiskowym. Autorzy wpisów przedstawiają regulacje jako element rzekomej depopulacji – trwałego procesu zmniejszenia się liczby ludności – oraz „zdrady wobec obywateli”. W tych przekazach szczepienia przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego określane są jako „przymusowa igła”, a decyzje rządu jako przejaw „medycznego dyktatu” podporządkowanego interesom koncernów farmaceutycznych.Największy zasięg wśród tych materiałów był zauważalny w serwisie TikTok, gdzie jeden z filmów uzyskał ponad 105 tys. wyświetleń. Antyszczepionkowe treści dotyczące HPV pojawiły się również na innych platformach, w tym X i Facebooku. Rozpowszechnianie tego typu narracji zwiększa ryzyko ich utrwalenia oraz wpływu na postawy odbiorców.CZYTAJ TAKŻE: Wyjechał ostatni wagon czeskiego węgla. Połowę załogi kopalni stanowili Polacy„Tylko węgiel i gaz”, czyli o bezpieczeństwie energetycznymNa platformach społecznościowych coraz częściej pojawiają się wpisy poprzedzane wykresami, które mają dowodzić, iż udział odnawialne źródła energii (OZE) w polskim miksie energetycznym spada zimą do zaledwie jednego procenta. Ponadto w publikowanych wątkach przeważała narracja, w której sugerowano, że źródła „zielonej energii” są niewydajne, a jedyną realną gwarancją bezpieczeństwa energetycznego w Polsce są węgiel oraz gaz. Słynne wykresy to manipulacjaW celu wzmocnienia tej tezy wykorzystywano dane, jak i wykresy statystyczne. Udostępnione materiały sugerują, że podczas fali mrozów odnawialne źródła energii pokrywały zaledwie ok. 1-1,2 proc. zapotrzebowania na energię w Polsce. Grafiki wykazują dominację węgla (ponad 70 proc.) oraz gazu (około 17 proc.), przy niemal zerowym udziale słońca i minimalnym udziale wiatru. W rzeczywistości wykresy przedstawiają dane z jednej konkretnej godziny – ok. 9:00 rano 3 lutego. Pochodzą więc z bieżących odczytów operatora, nie są ani dobowe, ani miesięcznie.Takie przedstawienie informacji jest manipulacją, gdyż pokazuje wybrany moment, a nie szerszy kontekst. W innych godzinach – zwłaszcza w słoneczne i wietrzne dni – udział OZE bywa znacznie wyższy. Z kolei długoterminowe dane pokazują, że w styczniu OZE odpowiadały ok. 20 proc. produkcji energii elektrycznej, a w skali roku ich udział sięga już niemal jednej trzeciej. Jednocześnie udział węgla spadł z ponad 90 proc. dekadę temu do niewiele ponad 50 proc. obecnie. Twierdzenie, że „gdyby nie węgiel i gaz, Polacy zamarzaliby” również upraszcza rzeczywistość. System energetyczny opiera się na współpracy różnych źródeł – węgla, gazu i OZE. Podczas rekordowego zapotrzebowania pracowały wszystkie dostępne moce. Transformacja energetyczna to proces stopniowy – nadal odgrywa ważną rolę, ale jego udział systematycznie maleje. Oba dezinformacyjne wątki koncentrowały się na obszarach o wysokim potencjale mobilizacyjnym. Publikowane narracje mogą być wykorzystywane do budowania przekazu podważającego zaufanie do instytucji publicznych oraz polityki państwowej.